W tym czasie jej matka zajmowała się dziećmi, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że robiła to za pieniądze... Niedawno się o tym dowiedziałam i byłam w szoku. I nadal jestem! Jak to możliwe, żeby obciążać własną rodzinę! - mówi sześćdziesięcioletnia Teresa.

- Dlaczego to jest złe? Przecież to też jest zaplanowane jako osobna praca — siedzieć z dzieckiem cały dzień! Dlatego dostaje pieniądze za swój czas i wysiłek.

- Hmm... Chyba czegoś nie rozumiem na tym świecie! Zadzwoniłam do syna i kazałam mu przyprowadzić do mnie wnuczkę. Powiedziałam mu, że zostanę z wnuczką za darmo i tak długo, jak będzie potrzeba. Miałam nadzieję, że będą zadowoleni z tej wiadomości. Ale nie, wszystko skończyło się kłótnią... Synowa i jej matka obraziły się na mnie. Zaczęłam do niej dzwonić, ale nie odbiera telefonu...

Olga, żona syna Teresy, nie chciała spędzać całego okresu na urlopie macierzyńskim, bo nudziło ją siedzenie w domu w czterech pokojach. Miała więc możliwość pójścia do pracy. A dzieckiem opiekowały się babcie. Matka Olgi przeszła na emeryturę tuż przed narodzinami wnuka. Dlatego zgodziła się pomagać jej przy dziecku.

- Prawdopodobnie wybrałabym własną matkę zamiast matki współmałżonka...

Relacje Olgi z Teresą są bardzo dobre i ciepłe. Ale mimo to rzadko pozwala teściowej widywać się z wnuczką.

- Umówiłam się z tygodniowym wyprzedzeniem! A to było wtedy, kiedy Olga siedziała sama w mieszkaniu z wnuczką. A oni mnie nie odwiedzają — nie chcą, dzwoniłam do nich wiele razy.

I nawet po tym, jak Olga zaczęła chodzić do pracy, nie pozwala wnuczce odwiedzać teściowej.

- Pytałam już syna, co robię źle, a on mi mówi, że zmyślam... Mówi, że powinnam przyjeżdżać, kiedy chce. Mówi, że powinnam zadzwonić do synowej i coś ustalić, ale ona zawsze ma mnóstwo wymówek.

- Przypadkiem dowiedziałam się, że matka Olgi opiekowała się wnuczką za pieniądze... Olga najwyraźniej przypadkiem wysłała mi tę wiadomość:

"Mamuś, wczoraj wieczorem przelałam pensję za ten miesiąc. Sprawdź, proszę!".

Zaczęłam do niej dzwonić i pytać, co to za pieniądze. Nie chciała mi powiedzieć. Potem zapytałam syna, a on mi powiedział, że teściowa opiekowała się dziećmi za pieniądze!

Teresa zaczęła sugerować, że sama będzie siedzieć z dzieckiem za darmo, bo pozwala jej na to emerytura.

- Okazuje się więc, że pracują dwie osoby. A potem przez miesiąc żyją z zarobków mojego syna! A jeśli matka Olgi potrzebuje więcej pieniędzy, powinna znaleźć pracę. W końcu nasze dzieci nie są wystarczająco bogate, aby wydawać tyle pieniędzy na nianię i babcię!