Kobieta ma dwoje dzieci. Starszego syna, który ma już 37 lat, i studiującą córkę. Młodsza córka nadal mieszka z mamą, a syn już dawno wyjechał w wolny rejs. Był już żonaty, ale rozwiódł się z żoną. Ma jednak 10-letnią córkę.

- Moja synowa początkowo była do mnie negatywnie nastawiona. Chciała, żebym oddała im swoje mieszkanie, ale jak? Gdzie mam przenieść córkę? Owszem, mogłam zamieszkać z mamą, ale nie chciałam siedzieć jej na karku — wzdycha Lidia.

Relacje z synową nie układały się. Pomimo tego, że Lidia stale pomagała młodej rodzinie, dawała pieniądze, Marta nadal była niedostępną damą. Nie pozwalała nawet wnuczce zbliżyć się do babci. Zawsze narzekała, że jej mąż za mało zarabia, a teściowa za mało pomaga. Jako przykład podawała swoich rodziców, bo mają własny biznes.

Marta nie była zadowolona absolutnie ze wszystkiego. Raz nawet zażądała, żeby Lidia rzuciła pracę i przeszła na emeryturę. Widzisz, ona musi pracować. Oczywiście teściowa odmówiła, ponieważ na jednej emeryturze nie można wiele zdziałać.

- Nie mogę powiedzieć, kto ponosi winę za rozwód. Oboje są winni! Szkoda tylko, że moja wnuczka dorasta bez ojca. Ale mój syn nie mógł dłużej mieszkać z Martą, jego system nerwowy nie był wystarczająco silny. Po rozwodzie zostawił mieszkanie swojej byłej. Alimenty płaci i aktywnie uczestniczy w życiu córki. Daje też pieniądze — mówi Lidia.

Początkowo syn kobiety po rozwodzie mieszkał w wynajętym mieszkaniu. Ale po odejściu babci wprowadził się do jej dwupokojowego mieszkania. Chce je sprzedać i podzielić się pieniędzmi z siostrą, aby zaciągnąć kredyt hipoteczny.

- Marta rzadko pozwalała mi zbliżać się do wnuczki. Zawsze znajdowała jakąś wymówkę. A moja wnuczka wyciągnęła z tego wnioski! Mówi:

"Babciu, kupisz mi nową teczkę albo dres do szkoły?"

Jak dziecko może myśleć o czymś takim? - uśmiechnęła się Lidia.

- Kupiłaś?

- Oczywiście! Byłam gotowa dać jej ostatnie pieniądze. Ale potem moja synowa rzuciła się na mnie i zaczęła mieć do mnie pretensje, że powinnam dać jej pieniądze. Zażądała koperty na urodziny. Powiedziała, że ona i jej córka najlepiej wiedzą, co kupić.

Jednak Lidia i tak postanowiła kupić prezent dla wnuczki. Bluzę, kolekcjonerską zabawkę i słodycze. Uznała, że pieniądze nie są najlepszym prezentem dla 10-letniej dziewczynki.

- Dlaczego kupiłaś tak drogą lalkę? I jeszcze tę bluzę! Przecież to nie jest modne! - zaczęła krzyczeć od progu synowa.

- Nie będę tego nosić. Fuj! - Wnuczka burzyła się razem z matką.

- Czy tak można wyrazić wdzięczność? I nieładnie tak zachowywać się wobec starszej osoby — ledwo wydusiła z siebie Lidia.

- Nieładnie jest kupować byle bzdury. Mówiłam, żebyś dała mi pieniądze! - Marta nie mogła się powstrzymać.

Lidia odwróciła się i poszła do domu. Od tej pory umyła ręce i powiedziała, że nie będzie utrzymywać kontaktu z wnuczką. To nie był koniec świata.

Bóg da, że jej syn ożeni się ponownie, a ona będzie miała normalne wnuki. W końcu w wieku 10 lat wnuczka powinna już wiedzieć, co mówi i umieć jakoś dobierać słowa.