Mówi, że jej mąż musi utrzymywać ich w równym stopniu. Czy nie przeszkadza jej, że zarabiam pieniądze dla mojego dziecka? Nie siedzę mężowi na karku!

Mamy dość niekonwencjonalny model rodziny. Tak się składa, że to ja jestem żywicielem rodziny, a nie mój mąż. Jestem urodzoną karierowiczką, nie siedzę w miejscu i ciągle dążę do zwiększenia dochodów. Mój mąż zajmuje się obowiązkami domowymi i wychowaniem dziecka. Ja gotuję i sprzątam tylko w weekendy.

Wcale nie narzekam na męża, bo wszystko mi odpowiada. Po prostu są ludzie, którzy są liderami i są ludzie tacy jak mój mąż. On nigdy nie wypruwa sobie żył i nie leci na łeb na szyję, bo pieniądze i rozwój zawodowy nic dla niego nie znaczą. Pogodziłam się z tym. Nie każdy może spełniać się w karierze.

Oczywiście na początku mąż próbował mi zaimponować i nadymał policzki na siłę. Zauważyłam jednak, że nie był z tego powodu szczęśliwy. Zaczął nawet chorować, bo wszystko robił przez "chcąc nie chcąc". Przypisywałam to niedoborowi witamin i zmęczeniu, ale później dowiedziałam się, co jest główną przyczyną tego stanu.

Kiedy mój mąż siedział w domu, zmieniał się na moich oczach. Stał się spokojny, uważny i wyrozumiały. Uwielbiałam sposób, w jaki mnie traktował. Wracałam do domu i po prostu się relaksowałam. Nie musiałam chwytać za garnki i miotły, ponieważ mój mąż zajmował się tym wszystkim. Zdecydowałam, że lepiej dla niego będzie zostać w domu.

Dzięki mężowi prawie nigdy nie byłam na urlopie macierzyńskim. Przestawiłam syna na mleko modyfikowane, przestałam karmić piersią i zaczęłam zarabiać. Mój mąż zajmował się synem od początku do końca. Pracował tylko dla przyjemności i żeby mieć zajęcie. To, co zarobił, oddał byłej żonie. Ja utrzymywałam naszą rodzinę.

Nigdy go o to nie dręczyłam. Czego nie można powiedzieć o jego pierwszej żonie — rozstali się z powodu pieniędzy. Zawsze było jej za mało. I w ogóle nie dbała o stan moralny Andrzeja — czekała tylko na zysk.

Nasz syn zna swojego brata. Są przyjaciółmi i utrzymują kontakty towarzyskie, ponieważ różnica wieku między nimi jest niewielka. Mój mąż często zabiera syna do nas na weekendy, więc chłopcy spędzają razem czas.

Ostatnio była dziewczyna urządziła nam awanturę. Ona, jak widać, nie jest zadowolona z wysokości alimentów. Chce, aby jej syn nie czuł się gorszy w porównaniu z naszym. Mówi, że nasz syn lepiej się ubiera, co roku wyjeżdża na wakacje nad morze i bawi się drogimi zabawkami, podczas gdy ona musi na wszystkim oszczędzać i nie może nawet kupić dziecku telefonu.

Uznała, że jej dziecko jest oszukiwane i okradane. Nie wzięła jednak pod uwagę jednego faktu — to ja utrzymuję syna, a nie mój mąż. Dlatego mój syn nie zadowala się byle czym. Wszystko jest w jej rękach! Ona też może robić karierę i robić wszystko, żeby chłopak miał jak pączek w maśle.

Teraz przygotowujemy się do sprawy sądowej, bo była pozywa męża. Myślę, że nie będzie w stanie nic osiągnąć, bo mąż naprawdę ma minimalną pensję. Niech więc poskromi swoje apetyty, bo inaczej zostanie z niczym.

Była oczywiście zszokowana, gdy dowiedziała się, że przyjęłam rolę żywiciela rodziny. Wszystkie rozrywki, podróże i gadżety są opłacane z mojej kieszeni, ponieważ mąż przelewa całą swoją pensję na konto byłej. Czyli dostaje więcej, niż powinna. Ponadto część pieniędzy dodatkowo wydajemy na syna mojego męża. Jakie więc mogą być roszczenia?