Okazuje się, że tylko mąż jest odpowiedzialny za utrzymanie rodziny. Jego pensja jest marna, więc żyją biednie — nie starcza pieniędzy nawet na najbardziej podstawowe potrzeby.

Kiedy skończyłam studia, od razu zaczęłam robić karierę. Zdałam sobie sprawę, że najpierw muszę stanąć na nogi, a dopiero potem myśleć o rodzinie. Teraz zarabiam bardzo dobrze, a mój mąż nie siedzi bezczynnie. Nie mogę powiedzieć, że jesteśmy bogaci, ale żyjemy dobrze.

Zawsze pomagałam siostrze, jak tylko mogłam. Kupowałam zabawki, ubrania i jedzenie dla moich siostrzeńców. Ponieważ dzieci są w tym samym wieku, wszystko musiało być nowe. Jeśli jednak kupowałam coś dla własnych dzieci, starałam się zadowolić również dzieci siostry. Nie chciałam, aby moi siostrzeńcy czuli się gorsi.

Kilka tygodni temu moje dzieci zgubiły rękawiczki. Poszłam na targ, aby kupić nowe. Zobaczyłam kilka świetnych zestawów z czapkami, więc zdecydowałam się na nie. Oczywiście kupiłam też dla moich siostrzeńców.

Odebrałam dzieci ze szkoły i pojechałam z nimi do domu mojej siostry. Kasia już od progu zauważyła, że moja córka ma nową kurtkę i zaczęła mieć do mnie pretensje:

- A kurtka mojej córki jest już zużyta. Nosi tą samą od dwóch lat. Czas kupić jej coś nowego!

Nawet nie sądziłam, że moja siostra mówi to do mnie. Ale mój mąż wziął to dosłownie. Kiedy wróciliśmy do domu, rozpętał skandal. Powiedział, że Kasia już mi wlazła do kieszeni. Powiedział, że nie muszę ubierać jej dzieci na zimę. Twierdziłam, że się myli, że Kasia niczego nie żąda, ale rano przekonałam się, że jest inaczej.

O 9 rano zadzwoniła moja siostra i zaczęła krzyczeć do telefonu:

- Kiedy zamierzasz kupić siostrzenicy nową kurtkę?

- Kasia, wszystko w porządku? Dlaczego muszę utrzymywać twoje dzieci? - Byłam oburzona.

Potem utrzymywałyśmy kontakt, ale w Boże Narodzenie pokłóciłyśmy się tak bardzo, że do dziś się do siebie nie odzywamy.

Siostra obraziła się, że kupiłam dzieciom droższe prezenty. Ale nie oszczędziłam też na prezentach dla siostrzeńców — zamówiłam drogie zestawy kreatywne.

Moje dzieci miały konkretne życzenia, więc staraliśmy się je spełnić. Ale kosztowało nas to naprawdę dużo pieniędzy, więc nie mogłam kupić podobnych prezentów dzieciom siostry.

- A po co moim dzieciom te tanie zestawy kreatywne? - Kasia była oburzona.

- Nie podobają im się? To ja je zabiorę! Moje dzieci je uwielbiają! - odpowiedziałam.

Moja siostra zabrała prezenty i wyszła. Teraz plotkuje o mnie i mówi wszystkim, jaka jestem zła. Mówi, że pieniądze mnie zrujnowały. Ale czy to prawda?