- Oboje z mężem pracujemy — mówi czterdziestodwuletnia Bożena.

-  Zarabiamy średnią miesięczną pensję. Mamy własny samochód i niedawno spłaciliśmy kredyt hipoteczny na dwupokojowe mieszkanie.

Jednocześnie mamy dwoje dzieci — córki, moją Annę z pierwszego małżeństwa i Lidkę — wspólną córkę z Aleksem, obecnym małżonkiem.

Z moim obecnym małżonkiem poznaliśmy się, gdy moja córka miała cztery lata i od razu nawiązaliśmy kontakt. Rodzony ojciec Ani nie chciał dziecka, ale płacił alimenty na córkę.

- Wdałam się przed laty w romans, ale on miał żonę i rodzinę, i od razu powiedział mi, że nie zostawi żony, ale będzie utrzymywał moje dziecko. Uzgodniliśmy też, że nikomu nie powiem, kto jest ojcem mojej córki. Nie chciałam, żeby moi rodzice się o tym dowiedzieli, to byłoby dla nich straszne.

Rodzice pomagali Bożenie w opiece nad dzieckiem. Jak tylko dziecko poszło do przedszkola, Bożena poszła do pracy, a potem poznała Aleksa. Związek zaczął się rozwijać. Mieszkali w wynajętym mieszkaniu. A potem, po zalegalizowaniu małżeństwa, Aleks zaczął myśleć o kupnie własnego mieszkania.

- Kiedy mieszkałam z Aleksem, ojciec Ani dawał pieniądze. Z tych pieniędzy brałam tylko na jedzenie dla córki, resztę oszczędzałam. W ten sposób uzbierała się pewna suma. Myślałam o tym, żeby powiedzieć o tym Aleksowi, ale wtedy zdałam sobie sprawę, że to pieniądze mojej córki.

- Zaczęliśmy prosić moich rodziców o pieniądze na kredyt hipoteczny. W ten sposób dostaliśmy mieszkanie. Potem pensja męża wzrosła. Życie stało się łatwiejsze. Potem urodziła się druga córka. Rok później postanowiłam pójść do pracy, żeby było łatwiej z kredytem hipotecznym. W tym czasie dziećmi zajmowali się rodzice.

Teraz Ania ma dwadzieścia dwa lata. Skończyła studia, zaczęła pracować. Bożena ma sporo pieniędzy na koncie. Zastanawiała się nad kupnem mieszkania dla córki — albo dwupokojowego z doskonałym remontem w dobrej dzielnicy, albo trzypokojowego z prostszym remontem.

I tak Ania dostała swoje mieszkanie, ale Aleks nie jest zadowolony z tej sytuacji. Jest obrażony, że Bożena nie powiedziała mu o pieniądzach, bo w ten sposób ich życie wyglądałoby inaczej.