Mimo to teściowie uchodzą za dość zamożną rodzinę. Nie są zmarginalizowani. Po prostu ojczym nie chce mieszkać z cudzym dzieckiem, a osobiste szczęście teściowej jest najważniejsze. Nie zależy jej na córce.

Olek, mój mąż, jest 16 lat starszy od swojej siostry. Z ojcem szwagierki teściowa rozstała się niemal natychmiast. Krewni pomagali jej w każdy możliwy sposób, aby dziecko stanęło na nogi. A mój mąż nie stał z boku, ponieważ był już dość dojrzały i niezależny.

Kiedy siostra mojego męża miała 8 lat, teściowa związała się ze swoim nowym oblubieńcem. Doszło nawet do ślubu. Olek i ja właśnie zaczęliśmy się spotykać. Na początku ojczym traktował dziecko normalnie, ale potem zaczął się jej czepiać bez powodu, doprowadzając córkę żony do łez i upokarzając ją.

Nazywał ją niewdzięczną, bo uważał, że ma obowiązek całować go po stopach za to, że ją toleruje. Olek próbował przemówić matce do rozsądku i poprosił ją, by stanęła po stronie córki, ponieważ ona nie jest niczemu winna. Ale ona nie spieszyła się, aby zorganizować starcie z mężem, ponieważ bardzo bała się samotności.

Ojczym lubił stawiać na swoim kosztem dziewczyny. Nie pozwalał jej nawet do nas przychodzić, żeby nie stracić okazji do wyładowania na kimś swojej złości. Teściowa broniła go i popierała każde jego słowo, choć nie zdawała sobie sprawy, że zatruwa życie własnemu dziecku.

Sytuację udało się rozwiązać, gdy szwagierka uciekła z domu. Ojczym i teściowa nawet jej nie szukali.

- Jak będzie chciała jeść, to sama przyjdzie! - powiedział, a teściowa tylko klasnęła w dłonie, żeby nie powiedzieć słowa wyrzutu.

Razem z koleżankami nastolatki zaczęłyśmy szukać siostry męża po całym mieście, bo ona też się z nami nie kontaktowała. Znalazłyśmy ją w domu koleżanki ze szkoły, ale zdecydowałyśmy, że nie będzie mogła wrócić do domu. Co więcej, powiedziała, że nie chce wracać do ojczyma. Lepiej więc, żeby trafiła do sierocińca.

Kiedy ojczym dowiedział się, że mieszka z nami, zaczął nas nachodzić. My jednak nie wycofaliśmy się i trzymaliśmy obronę, w przeciwieństwie do mojej teściowej. Ona w ogóle się tym nie przejmowała. I wkrótce ojczym się wycofał. Siostra mojego męża została z nami.

Od tego czasu minęło sześć miesięcy. Nie mogę powiedzieć, że jest mi łatwo, ale cieszę się, że zdecydowaliśmy się na ten krok.

Nie wiem, co by się stało z tym dzieckiem, gdybyśmy nie interweniowali. Nawet lepiej radzi sobie w szkole i znalazła przyjaciół.

Nie spieszy nam się do posiadania własnych dzieci, ponieważ chcemy poczekać do 18. urodzin mojej szwagierki. Pójdzie na studia, a potem pomyślimy o dzieciach. Chciałabym dać jej szansę na szczęśliwe życie, skoro jej rodzice nie chcą tego zrobić.