Jest w ciąży ze swoim chłopakiem, który ma dwadzieścia lat tak jak ona. Studiują na tej samej uczelni. - mówi Roma, która ma dwadzieścia siedem lat.

- Rozmawialiśmy o tym przez miesiąc, ale Ela upierała się, że będzie miała dziecko. Facet ignorował sytuację przez jakiś czas.

Potem przyjechała jego mama i poznali naszych rodziców. Zaczęli rozmawiać i zdecydowali, że w takim razie powinni się pobrać.

Ich życie rodzinne zaczęło się poprawiać. Moi rodzice wynajęli pokój dla młodej pary, a jej mąż dostał pracę jako kurier. I nie porzucają studiów, starając się własnymi siłami zamknąć sesję.

Powiedziała, że z czasem przygotuje papiery, żeby nie musieć tak często pojawiać się na uczelni. Stwierdzili, że z pomocą mamy na pewno sobie ze wszystkim poradzą. Z tym że siostra poprosiła mnie, żebym dała jej rzeczy dla dziecka. Zostało mi ich naprawdę sporo.

Chętnie oddam to, co zostało mi po dziecku. Wyrósł ze wszystkiego. Mam łóżeczko, wózek i więcej śpioszków, niż można sobie wymarzyć.

Oddałabym to mojej siostrze. Jedyny problem polega na tym, że mama mojego męża kupiła to wszystko dla naszego dziecka.

Byłam wtedy słabego zdrowia, a pół roku później trafiłam do szpitala i spędziłam w nim resztę czasu. A potem co to była za trudna rehabilitacja, po prostu koszmar. Dziecko urodziło się zdrowe.

Moja teściowa była wtedy taka zaangażowana, chodziła po wszystkich sklepach, wysyłała mi tylko zdjęcia, żebym mogła wybrać odpowiedni kolor, fason czy model.

Wykupiła każdą najmniejszą rzecz i kiedy wróciłam ze szpitala do domu, miałam wszystko, czego potrzebowałam dla mojego dziecka.

Chcieliśmy z mężem oddać pieniądze, które na mnie wydała, ale teściowa powiedziała, że ich nie potrzebuje. Zrobiła to z głębi serca, bo rozumiała, jak było mi ciężko.

Albert ma już cztery lata. Teraz mieszkamy w jednopokojowym mieszkaniu, spłacając zaciągnięty na nie kredyt.

Ale zdajemy sobie sprawę, że to za mało dla dziecka, więc planujemy kupić dwupokojowe mieszkanie, aby dziecko miało gdzie mieszkać, gdy pójdzie do szkoły. W końcu dziecko potrzebuje własnej przestrzeni.

Kilka tygodni temu Roma zapytała teściową, kiedy będzie mogła wpaść po rzeczy dla dziecka. Powiedziała, że obiecała siostrze, że da jej swoje rzeczy, ponieważ wkrótce urodzi dziecko.

- Teściowa najpierw mnie zignorowała, a potem wymyślała wymówki, dlaczego nie mogę przyjechać i odebrać rzeczy. Po jakimś czasie wszystko stało się jasne, otwarcie powiedziała, że nie zamierza nikomu oddawać markowych rzeczy, bo to ona je kupiła, a nie ja.

W ogóle nie rozumiałam tego sformułowania. Kupiła te rzeczy, ale zaproponowaliśmy, że zrekompensujemy jej wydatki. Dziwni ludzie, żyją bogato i po prostu unikają dawania rzeczy ludziom, którzy naprawdę ich potrzebują.

Mąż Romy jest maminsynkiem, nie wspiera jej. Wzrusza tylko ramionami i mówi, że nie może wpłynąć na mamę w tej sytuacji.

Teraz Roma nie może pomóc własnej siostrze z powodu złego charakteru teściowej. Nie ma też pieniędzy, by kupić siostrze coś dla dziecka.