Kiedy o tym powiedziałam, automatycznie stałam się wrogiem numer jeden. Nawet mój syn nie chce zrozumieć, że tak nie powinno być. Starsze dzieci mają obowiązek pomagać rodzicom i opiekować się młodszymi.

Jednak dosłownie okradają dziecko z dzieciństwa. Synowa przerzuciła na wnuczkę całą odpowiedzialność i podzieliła się z nią obowiązkami rodzicielskimi. 

Kiedyś z synową łączyły mnie mniej lub bardziej ciepłe relacje. Zawsze zajmowałam się wnuczką, więc Zosia miała dużo wolnego czasu.

Chociaż pomagałam im, nigdy nie wtrącałam się w sprawy młodej rodziny. Jeśli mnie nie prosili, nie doradzałam im. Ogólnie rzecz biorąc, zachowywałam neutralną pozycję.

Do niedawna nie miałam żadnych skarg na żonę mojego syna. Jest świetną mamą, więc starsza wyrosła na zdolne i dobrze wychowane dziecko.

Dziewczynka miała wspaniałe dzieciństwo, ponieważ rodzice byli bardzo zaangażowani w jej rozwój i poświęcali jej dużo uwagi.

Kiedy moja synowa poinformowała mnie, że znów jest w ciąży, ucieszyłam się. Nie sądziłam, że wpłynie to w jakiś sposób na moją wnuczkę.

Zdawałam sobie sprawę, że dziewczynka będzie miała mniej uwagi rodziców, ale nie miałam pojęcia, jakie są plany synowej.

Wnuczka cieszyła się na przyjście siostry i obiecała pomóc. Kiedy dziecko się urodziło, wszyscy stanęli w obliczu zupełnie innej rzeczywistości.

Przez pierwsze kilka miesięcy rodzice w ogóle nie zwracali uwagi na swoją starszą córkę. Byłam szalenie zirytowana, ale milczałam. Starałam się spędzać weekendy z wnuczką, rozpieszczać ją czymś, zajmować, żeby nie była taka ponura.

A kiedy najmłodsza podrosła, synowa od razu przypomniała sobie o starszej. Zaczęło się "podaj/odbierz/zabaw ją".

Moja wnuczka musiała zrezygnować z tańca i angielskiego, bo po szkole musi biec do domu. Do mnie też nie pozwalają jej przychodzić, bo synowa potrzebuje pomocy.

Zauważyłam, że moja wnuczka staje się nerwowa i płaczliwa. Próbowałam porozmawiać o tym z synową, ale odmówiła i zapewniła mnie, że wszystko jest w porządku.

- Tak, ona mi pomaga. Co w tym złego? Dlaczego muszę sama zajmować się dzieckiem? - Synowa usprawiedliwiała się. Syn mówi, że przesadzam, ale widzę, że sytuacja nabiera tempa.

Wnuczka nie może nawet wyjść ze znajomymi po szkole, bo ma mnóstwo obowiązków, które nałożyła na nią matka. Bardzo współczuję wnuczce, ale nie mogę nic zrobić, żeby jej pomóc.