Pracuję w fabryce, jestem na stanowisku kierowniczym, mam przyzwoite dochody, które zaspokajają moje potrzeby. Mogę nawet zaoszczędzić trochę pieniędzy. Praca znajduje się blisko domu, więc nie spędzam dużo czasu w podróży.

Z wyjątkiem tego, że stołówka jest w remoncie — chodzę na obiad do sąsiedniej dzielnicy. Lubię makaron, więc zawsze zamawiam go w stołówce.

I właśnie w tej stołówce wydarzył się incydent, o którym chcę opowiedzieć. Pewnego razu podczas obiadu spotkałam tam mojego kuzyna. Gdy mnie zobaczył, natychmiast usiadł przy moim stoliku.

- Siostrzyczko! Co za spotkanie! - krzyknął.

Natychmiast rozpoczął długą opowieść o swoim życiu. Podobno nauczył się być programistą i zarabiał całkiem nieźle, więcej niż ja. Byłam szczęśliwa z powodu mojego brata. Nie ma wielu zadań, ale dostaje przyzwoitą pensję.

Widziałam go jakieś cztery lata temu na rodzinnym weselu. Pamiętam, że miał wielki apetyt. Zamówił różne dania i zaczął je jeść z apetytem. Później domyśliłam się przyczyny jego dobrego nastroju. Kiedy przyniesiono nam rachunek, Jurek nawet nie drgnął. Więc zapłaciłam.

- Nawet nie pomyślałem, żeby tu przyjść, po prostu wszedłem, kiedy cię zobaczyłem, a mój portfel został w biurze.

Nie byłam skąpa i zażartowałam, że następnym razem, gdy go zobaczę, obiad będzie na niego. Potwierdził to. Dwa dni później również się tam spotkaliśmy. Gdy usiadłam, dołączył do mnie również mój kuzyn.

- Witaj ponownie! - powiedział.

Historia znów była taka sama — zamówił pierwsze danie, drugie danie, deser i kompot. Gdy tylko opróżnił talerze, udał, że dzwoni do niego szef i szybko uciekł. Rzekomo pilne wezwanie do pracy. No cóż. Znowu mu się upiekło i zapłaciłam, ale obiecałam sobie, że nie pozwolę na taką bezczelność.

Za trzecim razem przyszłam wcześniej. I ostrzegłam kelnera:

- Niedługo będzie siedział ze mną mężczyzna, więc będziemy musieli liczyć osobno.

Skończyłam już sałatkę, za którą już zapłaciłam. Mój kuzyn podszedł, przywitał się, usiadł i zamówił dania. Kiedy zaczął jeść, powiedziałam, że muszę dziś wyjść wcześniej i wyszłam. Wkrótce otrzymałam telefon od mamy.

- Co ty wyprawiasz? Dlaczego wprawiasz mnie w zakłopotanie? Irka właśnie do mnie zadzwoniła, jej syn poskarżył mi się, że zawsze karmi cię obiadami, a ty nawet za siebie nie płacisz. Dzisiaj zostawił portfel w biurze, a ty uciekłaś. Musiał więc pożyczyć od kolegów. Co to za zachowanie?

Zaśmiałam się tylko. Nie usprawiedliwiałam się, bo to nie była moja wina. Później opowiem mamie o szczegółach moich spotkań z kuzynem. Będzie zaskoczona.