Jeśli zostanie zaniedbana w dzieciństwie, może negatywnie wpłynąć na całą późniejszą biografię, aż do problemów w rodzinie, a tym bardziej w pracy.

W każdym razie to rodzice, a nie nauczyciele w szkole czy dziadkowie, powinni uczyć ciężkiej pracy. To bardzo odpowiedzialny moment, do którego należy się zawczasu przygotować. Ale niestety nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.

Wszyscy wiemy, że dzisiejsza młodzież nie jest szczególnie zainteresowana pracą. Dzieci w wieku szkolnym mogą cały dzień siedzieć na swoich telefonach, a po powrocie do domu nadal robić to samo na konsoli do gier lub komputerze.

Starsi też nie są daleko w tyle. Mają po prostu nieco inne zainteresowania, ale nie mają one nic wspólnego z pożytecznymi zajęciami. I nic ich to nie obchodzi. Niech inni pracują, a ich to nie interesuje.

Przez pięć lat mojego życia z Igorem doskonale zdawałam sobie sprawę, że jego rodzice byli charakterni. Zawsze traktowali swojego najstarszego syna z pewnym uprzedzeniem, jakby był obcy. Jakby nie należał do nich.

Było to szczególnie widoczne, gdy widziałam ich z obydwoma synami. Na przykład Kostka traktowali w bardzo pozytywny i przyjazny sposób.

Nie wiem nawet, jestem dziewczyną z miasta, może tak jest wśród mieszkańców wsi, ale zawsze wydawało mi się to bardzo niewłaściwe.

Krótko mówiąc, rodzice mojego męża często wyjeżdżali za granicę do pracy, kiedy był młody. W tym czasie Igor przebywał z babcią, która szybko nauczyła go, że życie nie jest rajem i trzeba umieć pracować od najmłodszych lat.

Wychowanie do ciężkiej pracy było główną zasadą. Chyba nawet dobrze, bo w dorosłym życiu Igor splunął na swoją małą ojczyznę i przeprowadził się do miasta. Tutaj szybko znalazł pracę, a nawet mieszkanie. Dorósł, zdobył doświadczenie, nauczył się zawodu, a potem poznał mnie.

Kostek też nie jest złym facetem, ale dostał wszystko na tacy. Był późnym dzieckiem, którego teściowa i teść rozpieszczali i nadal to robią. Nie było mowy o nauczeniu go ciężkiej pracy.

Nie jest już też dzieckiem, mieszka nawet z dziewczyną w swoim prywatnym domu, który podarowali mu rodzice. Okazuje się, że są teraz sąsiadami. Ale pod warunkiem, że jego ojciec pomaga mu w pracach domowych, a jego matka może przyjść bez pytania i na przykład przynieść coś do jedzenia.

Facet pracuje w domu, przez internet. Ale dostaje jakieś grosze. Jest zadowolony ze wszystkiego, ale takie życie nawet mnie trochę przeraża. Jakie są perspektywy?

Półtora miesiąca temu sytuacja zmieniła się dość dramatycznie. Moja teściowa miała atak, więc musiała iść do szpitala. Teść, który bardzo ją kocha, pojechał z nią. Igor i ja przyjechaliśmy do nich obojga.

Przywieźliśmy dużo artykułów spożywczych, niezbędnych rzeczy i innych drobiazgów. Nawiasem mówiąc, Kostka nigdzie nie było widać. Ale nikt nie miał do niego pretensji. Matka mojego męża postawiła również warunek, aby Igor opiekował się młodszym bratem, podczas gdy ona nabierze sił.

Z okazji naszego ślubu rodzice mojego męża dali nam niewielką sumę pieniędzy na zaliczkę na nowe mieszkanie. Co prawda na razie zdecydowaliśmy się mieszkać na wynajmowanym, ale warunki są odpowiednie.

No i po co teraz ładować się w kredyt hipoteczny, skoro nie wiadomo, co będzie jutro. Ale pieniądze są przechowywane w bezpiecznym miejscu i przynoszą przynajmniej trochę odsetek. Młodszy brat mojego męża dostał cały dom za bezcen. Co dostanie z okazji ślubu, samolot? 

Największa zabawa zaczęła się, gdy przyjechaliśmy do brata mojego męża. Okazało się, że Kostek wyposażył pokój w domu dla siebie. Miał tam komputer z szybkim internetem, akwarium z rybkami i mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. Puste pudełka po pizzy na podłodze, dziwne, myślałam, że dostawa tam nie dociera. Wszystko, nawet parapet, zaśmiecone śmieciami i innymi rzeczami.

Nawiasem mówiąc, pokój, w którym mieszkała przyjaciółka Kostka, w zasadzie niczym się nie różnił. Na środku znajdowała się kanapa, zużyta i bardzo brudna, sterta ubrań w rogach i dużo makijażu. Gdyby mieli po 16 lat, pewnie bym to zrozumiała, ale oni są dorośli. Mają po dwadzieścia parę lat, a ich rodzice mieszkają w pobliżu. Co to do cholery jest?!

Igor w tej sytuacji mi się podobał. Pokazał, że będzie świetnym ojcem i mistrzem. Chociaż to już wiedziałam. Na początku krzyczał na brata, wyrażając się w bardzo, bardzo przystępny sposób.

Nigdy wcześniej nie słyszałam, żeby tak mówił, ale to bracia. Tak właśnie robią. Potem wyłączył prąd w całym domu i postawił ultimatum: albo Kostek zacznie sprzątać, albo poczeka, aż się ściemni i pójdzie spać. Kostek zastosował się do ultimatum.

Musiał umyć podłogi w pokojach i wytrzeć kurz. Prawie zgłosiłam się na ochotnika do pomocy, ale zostałam gwałtownie zatrzymana. Następnego ranka młodzi ludzie mieli jeszcze więcej pracy.

Popularne wiadomości teraz

Po pracy mąż otworzył drzwi i zdał sobie sprawę, że dzieci i żony nie ma, a meble zniknęły. Była tylko notatka

"Mój mąż zostawił mnie z niczym po rozwodzie. Ale pięć lat później bardzo tego żałował"

Nowe informacje w sprawie śmierci Krzysztofa Krawczyka. Jego żona może mieć przez to problemy

Partner Ewy Demarczyk zabrał głos w sprawie spadku po ukochanej. Czy będzie spierał się o majątek z siostrą artystki

Pokaż więcej

Igor zapędził ich jak stado do domu swoich rodziców. Mimo że było tam czysto, musieli też posprzątać kilka drobiazgów. Po uporaniu się z tym zadaniem Kostek i jego dziewczyna nauczyli się, jak się okazało, prawdziwej pracy.

Rodzice nie mogli zostawić gospodarstwa synowi i jego dziewczynie, ponieważ ci nie wiedzieli, jak opiekować się kurami, gęsiami i indykami. Wszystkie musiały być karmione, wyprowadzane na zewnątrz i przyprowadzane z powrotem.

Zanim przyjechaliśmy, robili to sąsiedzi. Oczywiście nie za darmo. Teraz przyszła kolej na Kostka. Bez względu na to, jak bardzo marudził i narzekał na fakt, że jego "prawdziwa" praca również wymaga jego obecności, mój mąż nie mógł się tym przejmować. Tak więc Kostek zaczął rozumieć, jak wygląda życie na wsi.

Potem kiedy wychodziliśmy, mój mąż przytulił brata i powiedział mu, że będzie przychodził częściej, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Taka była umowa.

Ale potem, kiedy Igor i ja, zadowoleni z siebie i pracy, którą wykonaliśmy, dotarliśmy ponownie do szpitala, nasz nastrój nieco się pogorszył. Chociaż nie spodziewałam się żadnych specjalnych pochwał.

Po usłyszeniu o tym, jak dobry był Kostek, ponieważ jego starszy brat nauczył go sprzątać po sobie i pilnować ptactwa, moja teściowa powiedziała, co następuje:

- Skoro tak mówisz, Igor, że Kostek jest teraz dobrym gospodarzem, co ty na to, żebyśmy i nasz dom przekazali Kostkowi? W końcu będziemy żyć pełną parą.

Rozumiem, że rodzice mają swoich faworytów. Tak, to się zdarza. Ale dlaczego musiała powiedzieć to Igorowi, po prostu nie rozumiem. Nic nie powiedział i po prostu poszliśmy do domu, nie omawiając tego momentu między nami.

Ale nadal jest mi go żal, szczerze mówiąc. Rodzice, nigdy tego nie róbcie, błagam was. Wasze dzieci też mają uczucia. Czasami lepiej jest milczeć i nie psuć nikomu nastroju. Bądźcie mądrzy, proszę.