- Tak po prostu! Tak po prostu, jesteś gotowa ze mną zerwać i nawet nie zapytałaś mnie dlaczego!

- Sugerujesz, żebym z tobą zerwała, nie wyjaśniając dlaczego, i nawet nie mówisz mi tego prosto w twarz, tylko dzwonisz do mnie przez telefon!

Z moim byłym chłopakiem poznałam się całkiem przypadkiem, na jednej z imprez, które organizuje u siebie moja siostra z okazji premiery swoich niezliczonych kolekcji modnej odzieży damskiej. Moja siostra jest rozchwytywaną projektantką mody wśród undergroundowej młodzieży, ubiera wiele osób, jest nawet kilka znanych twarzy.

Nie widziałam wcześniej tego faceta na przyjęciach mojej siostry, od razu go polubiłam, wyróżniał się wśród całego tego ekscentrycznego tłumu modnisiów.

Olek, tak miał na imię ten mężczyzna, był stylowo ubrany, miał schludną, surową fryzurę, trzymał się z dala od wszystkich, miał wyraźną, prawidłową postawę i tak dalej, jeśli chodzi o jego wygląd, miał wszystko w porządku.

Wzrost Aleksandra był ponadprzeciętny, miał fenomenalne napięte ciało, w ogóle od pierwszego spojrzenia było jasne, że ten młody człowiek dba o siebie, swój wygląd, ciało i garderobę. Najpierw nieśmiało do niego podeszłam, ale jak to mówią, systematycznie "strzelałam oczami w jego kierunku".

Najprawdopodobniej zauważył, że zwracam na niego uwagę i jako pierwszy podszedł do mnie z dwoma kieliszkami. Wręczając mi kieliszek, zapytał mnie, jak się nazywam i co skłoniło mnie do wzięcia udziału w tak ekscentrycznej imprezie.

Powiedziałam mu, że moja siostra jest organizatorką imprezy. Zapytałam go, co go tu sprowadziło, a on odpowiedział, że jest sponsorem pracy mojej siostry i chociaż nie podoba mu się ten styl ubierania, zgodził się być patronem imprezy, ponieważ przynosi ona niezłe dochody.

Rozmawialiśmy cały wieczór, a potem zaproponował mi podwiezienie do domu. W drodze do domu również rozmawialiśmy, w tym momencie wydawało mi się, że znam go całe życie, czułam się z nim tak dobrze i spokojnie.

Kiedy dotarliśmy do wejścia do domu, w którym mieszkam, zapytał mnie, czy chciałabym pójść z nim na spacer jutro wieczorem, oczywiście się zgodziłam.

Następnego dnia spotkaliśmy się na spacerze w parku nad jeziorem, poszliśmy do kina, a potem do restauracji. Generalnie od tego dnia zaczęliśmy się spotykać, a miesiąc później zamieszkaliśmy pod jednym dachem w jego mieszkaniu.

Wszystko układało się po naszej myśli, powoli, ale zdecydowanie zbliżaliśmy się do ślubu. Prawie zdecydowaliśmy się złożyć wniosek do urzędu stanu cywilnego, jednak nagle z moim kochankiem zaczęły się dziać bardzo dziwne przemiany.

Z solidnego i odnoszącego sukcesy mężczyzny stał się podobny do kontyngentu, który często przesiaduje na imprezach mojej siostry. Zaczął nosić wyświechtane, powyciągane ciuchy, zapuścił włosy i brodę, zaczął chodzić na dziwne spotkania. Zasadniczo zmienił się nie do poznania.

Ja oczywiście zaczęłam go wypytywać, co się z nim stało, dlaczego nagle zmienił poglądy na życie. Ale on nic mi nie odpowiedział, tylko patrzył przeze mnie jak przez pustą przestrzeń.

Przestałam dla niego istnieć, przestał mówić, że mnie kocha, przestaliśmy się komunikować. A po jego ostatnim telefonie, kiedy zaproponował zerwanie, spakowałam swoje rzeczy i wróciłam do rodziców.

Jak się później okazało, ten patafian spotkał się z moją siostrą, nauczyła go ubierać się i myśleć inaczej. Wiesz, nawet mnie to nie dziwi, moja siostra często zabierała mi chłopaka, a ja zawsze, głupio, jej wybaczałam.

Ale nie tym razem, z tym mężczyzną, chciałam przeżyć całe życie i mieć z nim dzieci, więc nie ma przebaczenia.