Byłam w szoku i założyłam, że to żart. W końcu myślałam, że mamy bardzo silną i zżytą rodzinę. Myślałam, że ojciec nas zdradził. Ale z czasem zdałam sobie sprawę, dlaczego mój ojciec to zrobił.

Wychowałam się w kompletnej rodzinie. Całkiem zwyczajnej. Moja matka nie chodziła do pracy, prowadziła dom, wychowywała mojego brata i mnie, a ojciec zawsze był w pracy.

Tak jest w wielu rodzinach, więc nic dziwnego. Każde wakacje spędzaliśmy nad morzem, czasem zabierano nas do babci, mogliśmy sobie pozwolić na wyjście do kina czy zoo.

Moi rodzice nigdy się nie kłócili. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że ukrywali przede mną i moim bratem afery. Nie kłócili się nawet przy nas. Jeśli ojciec marszczył brwi, myślałam, że ma to związek z pracą.

Kiedy moi rodzice postanowili się rozwieść, byłam już mężatką od dwóch lat. Mój brat skończył studia i był w wojsku.

Pobiegłam do matki, by okazać wsparcie, by dowiedzieć się, co się stało. Uspokajałam ją przez pół dnia, a potem wyjaśniła mi, co się stało.

Powiedziała, że nic nie zapowiadało kłopotów. Tata po prostu się wściekł, krzyknął, spakował się i wyszedł razem ze swoimi rzeczami. Powiedział, że się rozwodzi.

Nie wiem, gdzie teraz jest. Nie wiedziałam, co myśleć. Czy to była zdrada? Co skłania człowieka do rozwodu po tylu latach małżeństwa? Dałam matce środek uspokajający i zadzwoniłam do ojca.

- Widzisz, moja córko, mam jej dość. Nie mogę tak dłużej żyć. Jest bardzo trudna, znosiłem ją przez tyle lat. Ledwo dożyłem, by zobaczyć, jak dorastacie. A teraz chcę żyć dla siebie. - Taką dostałam odpowiedź.

Nie wierzyłam w szczerość jego słów. 25 lat wspólnego życia, a teraz nagle on to wszystko rujnuje? Niewiarygodne. Graniczące z fantastyką. Nie było nawet kłótni.

A z jakich pieniędzy będzie żyła moja matka? Nigdy nie pracowała, nigdy nie przeszła na emeryturę. Więc ojciec po prostu zostawia ją w biedzie. Kto potrzebuje kobiety bez doświadczenia zawodowego w wieku 50 lat?

Zdenerwowałam się i pokłóciłam z ojcem, powiedziałam mu wiele przykrych rzeczy. Powstrzymał się i dodał, że czas minie i zrozumiem powody jego zachowania. Niestety stało się to w niedługim czasie.

Matka zaczęła do mnie dzwonić codziennie. Była smutna, znudzona i domagała się komunikacji. To było zrozumiałe. Straciła małżonka. Myślała, że to chwilowe.

Mijało kilka miesięcy i przestawiała się na coś innego. W miarę upływu czasu nic się nie zmieniało. Dzwoniła do mnie kilka razy dziennie.

Ale ja przecież pracuję! A wieczorem mam rodzinę, dzieci, obowiązki domowe. Wszystko to było przerywane zawodzeniem mojej matki. Nie odrywałam telefonu od ucha. Mój mąż zszedł na drugi plan. Każdego dnia.

Jeśli chodzi o skargi finansowe, pojawiły się od razu. Ustaliliśmy z bratem, że będziemy dokładać się do życia matki. To była bardzo mała kwota, ponieważ nie dostawałam zbyt wiele, a miałam rodzinę na utrzymaniu. Tata zostawił mamie mieszkanie, mimo że było jego. I płacił za media. Dawałam mu odczyty liczników.

Każdy z nas przeznaczał po 3 tysiące dla mamy, mimo że za nic nie płaciła. Myśleliśmy, że to jej wystarczy. Ale myliłyśmy się.

Pomimo tego, że jestem samotna, nie chcę siedzieć w domu. - powiedziała matka, wychodząc z salonu piękności po wydaniu połowy tego, co jej daliśmy.

- Oczywiście, że jestem rozwódką. Ale to nie znaczy, że zrezygnuję z siebie. - powiedziała, pokazując mi nową bluzkę i sukienkę po wydaniu ostatnich pieniędzy. A w jej szafie nie było już miejsca.

- Na zakupach nie można oszczędzać! To nasze życie! - powiedziała moja mama, kiedy zajrzałam do jej lodówki i sapnęłam! Nasza rodzina je o wiele skromniej.

Oczywiście nie zmieściła się w budżecie. A potem zaczęła płakać. Nie było nas stać na jej utrzymanie. A mój mąż wyraził swoje niezadowolenie. Okazało się, że mama nic nie umie.

I zorganizować się też nie potrafi. Jak się coś w domu zepsuje, to prosi zięcia, żeby przyjechał. Ale on nie zawsze może, często wyjeżdża w delegacje i zostaje do późna w pracy.

Zaproponowałam jej, żeby zadzwoniła do fachowców, ale ona zrzuciła wszystko na mnie. Ona nic nie wie, gdzie co jest w domu.

Na początku próbowałam z nią spokojnie rozmawiać. Stała się zbyt dużą częścią mojego życia. Mam własną rodzinę, własne zmartwienia. Nie mogę ich porzucić i robić wszystkiego dla niej. Brata nie ma w pobliżu, nie może się z nim skontaktować.

- Myślałam, że zostanę sama. Wszyscy mnie porzucili, wszyscy się ode mnie odwrócili. Nie obchodzi nikogo, czy umrę! - tak płakała za każdym razem, gdy nie spieszyłam się z rozwiązywaniem jej problemów.

Niedawno poszłam na przyjęcie urodzinowe mojego ojca. Dałam sobie spokój z obwinianiem go za ich rozwód. Teraz gdzieś go rozumiem i nie osądzam. Kiedy się spotkaliśmy, omówiliśmy z ojcem kilka kwestii i porozmawialiśmy.

Jak się okazuje, tak zawsze zachowywała się moja matka. I to nie z powodu stresu. Nigdy nie była niezależna. Po prostu my tego nie zauważaliśmy — ojciec ściągał wszystko na siebie.

Popularne wiadomości teraz

Z życia wzięte: "Jeśli dzieci nie chcą mi pomóc, sama zadbam o swoją starość"

"Dobrze ci się synu żyje. Żona karmi cię pysznie, a mi naleśników nikt nie przygotuje. Wychowałam dzieci i jestem sama": płakała teściowa

Smutek się zakorzenia; szczęście daje gałęzie. Osho

Córka Natalii Kukulskiej jest coraz piękniejsza. Porównania do Anny Jantar są uzasadnione

Pokaż więcej

I tak było przez 25 lat. Dopóki mój brat i ja nie dorośliśmy i nie poszliśmy na swoje. Jego cierpliwość się skończyła. Nie wytrzymałam tak długo. Rozwiedli się prawie rok temu, a moja matka wciąż nęka mnie swoimi prośbami.

Jestem zagubiona — jak mogę trzymać ją z dala od mojej rodziny? Ona wysysa ze mnie soki, moje małżeństwo jest na skraju rozpadu.

To zrozumiałe, dlaczego mój mąż ma do niej pretensje. Wydaję połowę rodzinnego budżetu na moją matkę. Jak mam się od niej uwolnić? Jaką decyzję podjąć? Jak dobrać odpowiednie słowa i jej nie urazić?