Bez względu na to, co się dzieje, to nie jest w porządku, to nie wystarczy, ona zrzędzi, mówi wredne rzeczy. Patrzy na mnie w sposób, który sprawia, że czuję się nieswojo.

Żal mi mojego syna, mimo że wybrał ją. Wika myśli, że wszyscy wokół niej są jej coś winni. I cały czas muszą jej pomagać.

Jeśli coś nie idzie po jej myśli, to wina wszystkich. Osiąga swoje cele wszelkimi niezbędnymi środkami. Syn oświadczył się jej na początku swojej kariery. Nie miał nic. Ale ona chciała wystawnego wesela.

- To coś raz na zawsze. Zawsze chciałam mieć bajkę! Od najmłodszych lat. I dlatego poczekam, aż marzenie się spełni. - powiedziała. Ale mój syn chciał prostego wesela, bez patosu.

Jak wspomniałam, syn nie miał nic zaoszczędzonego, a zadłużanie się to za dużo. Nikt nie udzieliłby mu pożyczki, bo jego pensja była niewielka. To nowe stanowisko. Mój mąż i ja mamy zwykłe dochody. Nie jesteśmy biedni, ale nie jesteśmy też bogaci. Uważamy, że wszystko musimy robić sami. Rodzice mogą pomagać swoim dzieciom na tyle, na ile mogą. Nie więcej.

Kiedy nadarzyła się okazja, podarowaliśmy synowi mieszkanie z jedną sypialnią. Mieliśmy też pieniądze na budowę wiejskiego domu. Nie mamy więc żadnych wolnych środków.

Mój syn przyszedł do nas z prośbą o opłacenie jego ślubu. Zastanowiliśmy się i podaliśmy kwotę, którą byliśmy w stanie przeznaczyć. Wiktorii się to nie spodobało.

Nie wiem, co powiedziała rodzicom, ale poszli do banku, wzięli kredyt i zapłacili za wesele w całości. Do dziś są zadłużeni. Młodzi mają gdzie mieszkać, mieszkają w kawalerce syna.

Wesele było huczne, a Wika chciała wyjechać na wakacje. Wydali pieniądze podarowane na weselu. Kiedy mój syn powiedział nam, ile mieli na 2 tygodnie, prawie zemdlałam. Liczby są oszałamiające.

Cóż, Wika lubi przepych, nie lubi sobie niczego odmawiać. Zasłużyliśmy na wakacje. - uzasadnił mój syn.

Powiedziałam, że to ich prywatna sprawa, żeby nas w to nie mieszał. Ale zasugerowałam, że powinien uspokoić żonę. Co w tym złego? Miałam nadzieję, że moja synowa się uspokoi. Ale ona miała nowy pomysł.

- Chcemy mieć dzieci, więc do tego czasu powinniśmy się rozwijać. - to były jej słowa.

Dwupokojowe mieszkanie jej nie wystarczało, chciała trzypokojowe mieszkanie. Syn już wtedy awansował i zarabiał więcej, ale to nie wystarczało, by zaspokoić potrzeby żony.

Mieli oszczędności, rodzice Wiktorii musieli sprzedać swoją działkę i pomóc córce. Syn sprzedał swoje mieszkanie. W rezultacie otrzymali trzypokojowe mieszkanie. Co zrobić z remontem? Syn pożyczył pieniądze od przyjaciela. Ale nie ma mebli.

Zdążyliśmy z mężem wykończyć dom, przeprowadziliśmy się w pośpiechu, a meble zostały przewiezione z mieszkania. Nie są nowe, ale w idealnym stanie. Nie szkodzi, wytrzymają, kiedyś je odświeżymy.

Powiedziałam synowi, że mogą mieć nasze meble. Będziemy mieli powód do modernizacji, a oni mogą korzystać z kuchni — jest całkiem przyzwoita. I wszyscy są szczęśliwi. 

Syn był zachwycony, ale żona znów miała do niego pretensje. Powiedziała, że mogliśmy umeblować ich mieszkanie, zamiast dawać im te wszystkie śmieci. 

Tak właśnie robi się coś dobrego dla ludzi. Żadnej wdzięczności, tylko mnóstwo pretensji. Planowałam sprzedać swoje meble, ale szkoda. Rodzina mojego syna śpi na dmuchanych materacach. Nie mają żadnych mebli.

- Nie jestem bezczelna, nie nalegam, po prostu bardziej potrzebujemy mebli, to nie jest tylko kaprys — mówi synowa.

Wiem, że ona nami manipuluje. Ale w czymś ma rację. Chcę coś zrobić, żeby pomóc synowi. I są ku temu możliwości. Ale co mam zrobić z tym, czego chcę? Od dawna chciałam mieć nową, jasną kuchnię i ciemny salon.

Studiowałam nawet różne opcje w Internecie. Młodzi ludzie wciąż muszą żyć, a ile czasu nam zostało? Chcę żyć tak, jak chcę.