- Wracam od notariusza, spisywałam testament!

Po odczekaniu wystarczającej przerwy i rozkoszowaniu się zaskoczeniem i pytaniami starszych kobiet kontynuowała:

"Postanowiłam zrobić wszystko teraz, bo potem wszyscy powiedzą, że postradałam zmysły i nie umiem liczyć do dwóch. Wychowałam i wydałam za mąż dwóch z nich, z tym że starszy nie kontroluje zachowania żony, ale młodszy nauczył swoją żyć w zgodzie i pokoju z teściową. Za to zapisałam mu mieszkanie i niech nim rozporządza, jak chce"

Sąsiadki zaczęły pytać jedna po drugiej, czy najstarszy pozwie najmłodszego o spadek, ale Maryla, patrząc z góry na gawędzące przyjaciółki, odpowiedziała:

- To się nie zacznie, ja oprócz notariusza poszłam też do prawnika, poradziłam się, jak sporządzić testament, żeby Wojtek nic nie dostał.

- Czy Wojtek wie, że "przechytrzyłaś" go z mieszkaniem? - zapytała jedna z kobiet.

- Oczywiście, że wie, zadzwoniłam do nich obu, gdy już miałam papier w rękach! Zapytał mnie, dlaczego tak zrobiłam, a ja powiedziałam mu wprost — powinien był pomyśleć wcześniej, kiedy zobaczył, jak potraktowała mnie synowa!

Historia relacji Maryli z synowymi zaczęła się jeszcze przed ślubem synów. Jeden ślub dwóch par młodych. Tak się złożyło, że bracia zaczęli zabiegać o swoje dziewczyny w tym samym czasie, a kiedy zdecydowali się pobrać, pomyśleli, że wspólny ślub będzie rozsądnym rozwiązaniem dla rodziny.

Rodzice narzeczonych nie mieli nic przeciwko, a uroczystość, w której wzięło udział wielu krewnych, okazała się sukcesem. Oblubienica Janka, Natalia, po zapoznaniu się z teściową, zawsze była powściągliwa w swoich relacjach i nie starała się do niej zbliżyć, a Sylwia, młodsza dziewczyna, natychmiast, jak mówią, wzięła byka za rogi, ona i jej teściowa stały się praktycznie przyjaciółkami jeszcze przed zaślubinami.

Sylwia nigdy nie przekroczyła granic swojej "mamy", słuchała jej niekończących się opowieści o swojej młodości i pilnie spisywała przepisy na "specjały". Natalia, z natury niezależna i trochę skryta, ironicznie patrzyła, jak Sylwia próbuje zdobyć zaufanie i miłość swojej teściowej.

Natalia nigdy nie była niegrzeczna dla Maryli, nigdy nie zapomniała złożyć jej życzeń świątecznych, ale nie było między nimi śladu przyjaźni.

Teściowa wielokrotnie mówiła starszemu synowi, że jest niezadowolona ze sposobu, w jaki zachowuje się jego żona i prosiła go o przeprowadzenie z nią "pracy wyjaśniającej", na co Janek odpowiadał, że Natalia to przede wszystkim jego żona, a potem dopiero synowa.

Takie odpowiedzi denerwowały Marylę, ale nie wiedziała, jak wpłynąć na "niesfornych" młodych. W końcu wymyśliła opcję testamentu, decydując się w ten sposób "ukarać" starszego syna i jego rodzinę.

Popularne wiadomości teraz

"Teściowa podarowała swoje mieszkanie córce. Teraz ona chce mieszkać z nami, tylko ja nie chcę, żeby z nami mieszkała"

Mickey Rourke zapisał cały swój majątek Ukraińcowi: „To dla mnie najważniejsza osoba na świecie”

Prosty sposób na załatanie dziury w ubraniach bez użycia igły i nici. Mało kto wie o tym triku

Takie nieestetyczne plamki ma na ustach wielu z nas. W ten prosty sposób można sobie z nimi poradzić i pozbyć się na zawsze

Pokaż więcej

Brat Janka, dowiedziawszy się od matki o jej "sprawiedliwej" decyzji, oddzwonił do niego i zapewnił go, że o losie mieszkania, w którym razem dorastali, zadecydują oni dwaj, ale poprosił go, by nie mówił o tym matce, aby nie wymyśliła innej opcji dziedziczenia.

Oczywiście matka ma prawo dysponować swoimi nieruchomościami według własnego uznania, ale chyba nie zdawała sobie sprawy, że chcąc zrobić na złość synowej, może zasiać wrogość między synami.

Dobre jest to, że relacje między nimi są naprawdę braterskie i nawet dziwna decyzja matki nic w tych relacjach nie zmieniła.