Teraz ona i ja jesteśmy same, chociaż do niedawna miałam dużą rodzinę. Ale pewnego dnia mój mąż zadzwonił i powiedział, że nie wróci do domu. Nigdy.

Właśnie zakochał się w innej kobiecie. W zasadzie byłam moralnie przygotowana na tę informację, bo podejrzewałam, że mój mąż ma kogoś na boku.

Tak naprawdę go nie kochałam, ale miałam nadzieję, że się ze mną dogada. Od ciężkich myśli oderwało mnie wycie Dika. Musiałam owinąć się ciepłym płaszczem i wyciągnąć go na spacer.

Kiedy dotarliśmy na plac zabaw, zobaczyłam starszą kobietę, która dosłownie trzęsła się z zimna. - Dobranoc. Wszystko w porządku? - zapytałam, choć w głębi duszy wiedziałam, że staruszka nie wyszła o pierwszej w nocy, by pooddychać powietrzem.

- Nie mam dokąd pójść... Pewnie zamarznę tu do rana.

- Powinniśmy zadzwonić na policję? W taką pogodę nie można siedzieć na ławce. Nawet pies chce iść do domu. Wiesz co? Wracajmy do mnie. Nakarmię cię, ogrzeję, a rano coś wymyślimy.

Kobieta uśmiechnęła się radośnie i poszła za mną. Dowiedziałam się, że nazywa się Terenia. Rozgrzała się trochę i postanowiła wyrzucić z siebie wszystkie żale...

Ponieważ wcześnie owdowiała, przez całe życie musiała ciężko pracować na dobrobyt swojego jedynego syna. Chciała zrobić wszystko, by nie czuł się gorszy od innych dzieci.

On jednak nie doceniał życzliwego podejścia matki. Bez względu na to, jak bardzo błagała go, by się uspokoił, pogrążył się w otchłani.

A potem przyprowadził do domu jakąś dziewczynę.

- Nie mówiłeś przypadkiem, że to twoje mieszkanie? - zapytała towarzyszka Marka.

- To moja sprzątaczka. Zaraz wychodzi!

- Synu, gdzie ja pójdę? - szepnęła Terenia.

Popularne wiadomości teraz

„Jeśli przyniesiesz to jeszcze raz, nakarmię cię tymi słodyczami razem z pudełkiem”: nie wytrzymałam

Starsza kobieta codziennie przychodziła na plażę, wpatrując się w przepływające statki. Pewnego dnia zebrałam się na odwagę i podeszłam do staruszki

Tancerz powinien mieć nienaganną sylwetkę, prawda? Ten mężczyzna kompletnie temu przeczy, a mimo to jest znakomity w tym, co robi

Mały tygrys odrzucony przez matkę znalazł swojego najlepszego przyjaciela ... szczeniaka. Internauci byli zdziwieni

Pokaż więcej

- Gdzie tylko zechcesz! Nie chcę, żebyś tu więcej stawiała stopę! Zrujnowałaś całe moje życie!

Nie miała wpływu na syna, więc musiała spakować swoje rzeczy i wyjść. Kiedy kobieta opowiadała tę historię, z jej oczu lały się łzy. Postanowiłam nie grzebać w jej duszy i położyłam Terenię do łóżka.

Całą noc zastanawiałam się, co robić dalej. Rano kobieta obudziła się i natychmiast zaczęła się pakować. Postanowiła pojechać do domku letniskowego, żeby nie było mi tłoczno. Chociaż nie było tam nawet ogrzewania.

Miałam dla niej lepszą ofertę. Szukałam niani dla mojej córki, więc dlaczego Terenia nie miałaby mi pomóc? Zaopiekowałaby się Ulą i zamieszkała z nami.

- Och, moja droga, byłabym zachwycona! - odpowiedziała Terenia. I tak nasza trójka zaczęła mieszkać razem.

Nawet nie pomyślałam, że popełniam błąd — wszystko było w porządku. Terenia stała się moją rodziną, a moja córka też ją pokochała.

Wiosną pojechałyśmy do domku letniskowego Tereni, ponieważ obiecałam jej pomóc. Miejsca tam są bardzo piękne, więc nie chciałam, żeby wszystko zarosło.

Od tego czasu zaczęłyśmy tam jeździć w każdy weekend, ponieważ moja córka to uwielbiała. Pewnego lata odwiedził nas sąsiad. Terenia dobrze go znała.

- Czy to twoja córka? - zapytał ją.

- Prawie! Ale nie moja własna — uśmiechnęła się kobieta.

- Rozumiem! Jestem tu w interesach. Chcę postawić nowe ogrodzenie, nie masz nic przeciwko?

- Nie, Michaś, ale nie mam teraz pieniędzy.

- To nic! Zapłacisz później, jak będziesz miała okazję.

Sąsiad zaczął nas często odwiedzać. Zauważyłam, że ma na mnie oko. I szczerze mówiąc, ja też go polubiłam. Dlatego zgodziłam się pójść z nim na spacer, kiedy to zaproponował.

Terenia miała bardzo dobre zdanie o Michale, więc nie obawiałam się go. Podczas spaceru opowiedział mi wiele o sobie. Jak się okazało, był wdowcem. Zanurzył się w pracy, żeby nie zwariować. Opowiedziałam mu, jak poznałam Terenię. 

Następnego dnia obudził mnie krzyk. Kiedy wyjrzałam przez okno, zauważyłam, że Terenia kłóci się z jakimś młodym mężczyzną.

- Chodźmy natychmiast do notariusza! Musisz mi wszystko podpisać! Dlaczego jej uwierzyłaś? Ona chce cię okraść!

Kiedy wyszłam na podwórko, zaczął na mnie krzyczeć: - Hej, ty! Wynoś się stąd!

- Nie mów tak do swojej matki! - Powiedziałam.

- Mamo, przepędź tę babę. A może mam pomóc? - krzyczał, a Terenia płakała.

Wtedy na horyzoncie pojawił się sąsiad. Terenia poprosiła Michała, żeby odesłał jej syna, bo ona nie chce nigdzie z nim iść. Kiedy wyszli, Terenia przytuliła mnie i rozpłakała się jeszcze mocniej.

Michał obiecał, że jej syn już nigdy nie będzie jej niepokoił. To prawda, musiał kłamać, że jestem jego żoną. A Terenia sprzedała nam swój dom.

- Dlaczego powiedziałeś, że jestem twoją żoną? - Uśmiechnęłam się.

- Po prostu bardzo bym tego chciał! - Michał odwzajemnił uśmiech.

Po jakimś czasie pobraliśmy się, a Terenia zdecydowała się przepisać na mnie swój dom. Nie mogę uwierzyć, że w ciągu zaledwie sześciu miesięcy moje życie zmieniło się tak diametralnie. Czy to nie cud? Jak dobrze jest być z bliskimi, którzy cię doceniają!