Pozwoliłam jej zamieszkać w moim mieszkaniu z dobroci serca, bo po rozwodzie teściowa została z najmłodszym synem bez dachu nad głową, chociaż ja mogłam wynająć tę kawalerkę i mieć dodatkowy dochód na urlopie macierzyńskim. Zachowałam się jak człowiek, pomogłam Teresie i co się stało?

Relacje między mną a teściową nie układały się od początku. Teresa po prostu mnie nienawidzi, chociaż nie ma ku temu powodu.

Nie nadepnęłam jej na odcisk, nie zabrałam jej ulubionego syna, ale zawsze zasadzała się na mnie i rozpowiadała jakieś paskudne rzeczy. Zgromadziła truciznę i nie pozwalała mi się do siebie zbliżyć.

Dlatego ciepłe relacje rodzinne nie wchodzą w grę. Ale kiedy teściowa przyszła do mnie po pomoc, nie mogłam jej odmówić.

Oczywiście, moja korzyść w tym również była. Zdawałam sobie sprawę, że jeśli teściowa pójdzie żyć z czynszu, to będzie wyciągać pieniądze od mojego męża.

No i oczywiście odbije się to na naszym rodzinnym budżecie. Łatwiej i taniej było mi wpuścić ją do mojego jednopokojowego mieszkania, więc nie ryzykowałam.

Przynajmniej nie czułam się z tym źle. Na początku teściowa była w depresyjnym nastroju, więc nie miała czasu na różne sprawy.

Ale jak już się zadomowiła, to zaczęła mi mówić, że wszyscy są jej coś dłużni. Wszystko zaczęło się od tego, że nie była zadowolona z warunków w moim mieszkaniu.

Pralka miała za mało trybów, materac na łóżku nie był ortopedyczny, nie było multicookera i zmywarki... Było wiele skarg.

Nie tylko to, matka męża zażądała również napraw. Teresa próbowała przerzucić koszty komunalne na mojego męża, ale to nie zadziałało. Powiedział jej: "Nie ma pieniędzy!".

Jedno zdanie wystarczyło, by się wycofała. Zostawiła go w spokoju, ale nie mnie. Teściowa myślała, że jej syn nie ma pieniędzy, bo mieszka z nędzarzem. Miała na myśli mnie.

Obibokiem, który siedzi mężowi na karku i nie chce pracować. Często podawała mi przykład córek swoich znajomych, które podobno łączą karierę z macierzyństwem.

Mówiły, że wszystkie normalne kobiety pracują na pół etatu, będąc na urlopie macierzyńskim, a nie zrzucają wszystkie finansowe zmartwienia na męża. I przez jakieś pół roku słuchałam jej lamentów w milczeniu, dopiero potem moja cierpliwość pękła.

Popularne wiadomości teraz

"Teściowa podarowała swoje mieszkanie córce. Teraz ona chce mieszkać z nami, tylko ja nie chcę, żeby z nami mieszkała"

„Zapisałem mieszkanie mamie”, powiedział mąż. Patrzyłam na niego i nie rozumiałam, co się dzieje

Oto nietypowe imiona dzieci polskich gwiazd. Niektóre z nich aż trudno wymówić

93-letnia babcia sama usiłowała skosić swoje podwórko. Nie mogli patrzeć na to spokojnie

Pokaż więcej

Skoro nie mogę połączyć wszystkiego razem, muszę poszukać pasywnego dochodu, prawda? Znalazłam taki, który zadowoli moją krewną. Poprosiłam ją o opuszczenie mojego mieszkania, abym mogła je wynająć i zasilić rodzinny budżet.

No bo jak inaczej można to zrobić? Jeśli nie chce się wyprowadzić, niech płaci czynsz. Ma miesiąc do namysłu. Cokolwiek zdecyduje, przyjmę to.

Oczywiście Teresa natychmiast zaczęła skarżyć się synowi, ale ten tylko rozłożył ręce — nie był w to zaangażowany. Powiedział, że może pomóc matce trochę finansowo, ale nic więcej.

Ale to nie wystarczyło teściowej. Nie zamierzam się wycofywać, bo jestem zmęczona wysłuchiwaniem oskarżeń pod moim adresem.

Będę dobrą żoną — nie będę siedzieć mężowi na karku, a teściowej jestem wdzięczna za lekcję. Gdyby mnie nie opamiętała, nadal traciłabym pieniądze z powodu mojego dobrego serca.