Moja mama uczyła mnie od dzieciństwa, by myśleć o swojej przyszłości samodzielnie, nie polegając na nikim innym.

Dlatego zawsze żyłam z myślą, że wszystko w tym życiu zależy tylko ode mnie. Mam 65 lat, z czego ostatnie dziesięć spędziłam we Włoszech. Miałam szczęście znaleźć dobrą pracę i osiedlić się za granicą.

W domu mam dorosłą córkę, zięcia i wnuczkę. Niedawno powiedziała, że nie ma gdzie mieszkać. Poprosiła mnie, żebym wpuściła ją do mojego mieszkania.

Pozwól, że ci to wytłumaczę. Wyjechałam, ale postanowiłam nie wynajmować mieszkania. Moi krewni i przyjaciele wytykali mnie palcami. Mówili:

"Jak to możliwe, że mieszkanie po prostu tam stoi, mimo że może przynosić pieniądze".

Ale ja uważam, że lepiej, żeby pozostało nienaruszone i niezniszczone, niż żebym na starość miała je remontować po lokatorach.

Obiecałam sobie, że w wieku 70 lat wrócę do domu. Przez cały ten czas oszczędzałam pieniądze, żeby móc przejść na emeryturę i niczego sobie nie odmawiać. Do dziś ciężko pracuję.

Nie mogę powiedzieć, że rozpieszczam moją rodzinę. Ale wysyłam 100 euro na każde święta. Dlatego uważam, że mam czyste sumienie. I dlaczego miałabym w ogóle myśleć o materialnym dobrobycie mojej córki czy wnuczki?

Córka też jest dobrze sytuowana. Jej mąż dobrze zarabia, mieszkanie było już jego, remont jest znośny.

Ogólnie córka nie narzeka. Żyją spokojnie, co roku jeżdżą nad morze. Wydaje się nawet, że potrafi oszczędzać.

A moja wnuczka głupio wskoczyła w małżeństwo. Nie ma jeszcze nawet 25 lat! W jej wieku małżeństwo było ostatnią rzeczą, o której myślałam. Dopiero co skończyła studia i już jest w związku. I okazuje się, że spodziewa się dziecka.

Niedługo będę prababcią, kto by pomyślał! Aśka wyszła za mąż i nie myślała o swojej przyszłości.

Miała nadzieję, że zamieszka z mamą i tatą. Nie wyrzuciliby przecież własnej córki z domu, prawda? Ale ich relacje z nowym zięciem wcale się nie układały.

Popularne wiadomości teraz

Opowieść: zobaczyłam, jak teściowa podsypuje mi coś do herbaty, więc postanowiłam zamienić filiżanki niezauważenie

Historia górnika, którego odnaleziono żywego 17 lat po zawaleniu się kopalni

Prawdziwe życie bohaterów „Chłopaków do wzięcia”. Jak potoczyły się losy znanych mężczyzn

Polskie mięso niemal najgorsze w Europie. Wyniki ostatniego badania dają dużo do myślenia

Pokaż więcej

Córka prawie codziennie dzwoniła i narzekała na tego faceta. Też jeszcze młody. Poderwał moją wnuczkę, a co dalej, nie wiadomo.

Cóż, przynajmniej jej nie porzucił, jak to się często zdarza. W każdym razie nie mogą się dogadać.

Ciągle się kłócą, potem godzą, potem znowu się kłócą. To nie jest zdrowa atmosfera. Dlatego moja wnuczka zdecydowała, że pozwolę jej zostać w moim mieszkaniu, dopóki nie wrócę z Włoch. Ale ja nie chcę tego robić.

Po pierwsze, wiem, jak to się skończy. Urodzi, zamieszka w moim mieszkaniu, przyzwyczai się. Po drugie, przez te 5 lat ona, jej mąż i dziecko, które podrośnie, mogą łatwo zniszczyć moje mieszkanie. Nie po to zostawiłam je nietknięte przez te wszystkie lata.

Po trzecie, to nie moja sprawa. Życie musi czegoś nauczyć. Niech to będzie dobra lekcja dla wnuczki. Nie jestem magiczną wróżką. Wnuczka bardzo się obraziła.

Powiedziała, że została porzucona i zdradzona przez wszystkich. Powiedziała, że nikt nie chciał jej pomóc. Cóż, może obrażać się na swoją matkę. A ja nie chcę brać udziału w tej historii. I to by było na tyle!