Jako dziewczynie, która urodziła się na wsi, ciężko mi to przekazać, ale nie mogę znieść tego całego świeżego powietrza, ciszy i niekończącej się pracy w ogrodzie.

Rozumiem, że są ludzie, którzy się ze mną nie zgodzą, ale taka jestem. Daj mi dostęp do Internetu, paczkę burgerów, pokój, choćby najmniejszy, a będę bardzo szczęśliwa.

Dlatego pewnie nie zdziwicie się, że moim celem numer jeden był zakup mieszkania w mieście. I ten cel został zrealizowany pół roku temu. Musiałam dużo pracować, odmówić sobie wszystkiego, wziąć pożyczkę.

Ale teraz jestem właścicielem małego domu na obrzeżach miasta. I zgadnij co? To był drugi najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Ponieważ jestem niezależna i teraz mogę żyć życiem, o którym zawsze marzyłam.

Przyznaję, że moi rodzice nie byli z tego powodu zadowoleni. Naprawdę chcieli, żebym została z nimi, w tym samym domu. Mama ciągle dzwoni i domaga się mojej uwagi i pomocy. Chociaż ona i tata mają się dobrze.

Do moich braci nie ma pytań. Wyjechali dawno temu i założyli własne rodziny. Ale ja, jedyna córka, muszę spełniać szczególne wymagania. Próbowałam na różne sposoby tłumaczyć to wszystko. Żyję własnym życiem.

Jeśli potrzebujesz pomocy w czymś znaczącym, służę pomocą. A ja po prostu nie mam czasu na żadne bzdury. Pracuję i buduję karierę. Przepraszam.

Ale nie, nikt mi nie dał takiego prawa. Chociaż... W przypadku tego ostatniego był jeden ilustrujący przypadek. Mama zadzwoniła do mnie rano i jak zwykle przedstawiła mi fakt:

„Ciocia Lidka z synkiem przyjedzie do Ciebie na kilka dni. Nie martw się, mają w samochodzie składane łóżko. Nikodem musi iść do szkoły, ale nie ma gdzie przenocować. W dzień zapewne będą w szkole, ale w nocy jakoś się pomieścimy, nie są obcymi"

Chociaż moja mama zrobiła pauzę po tym, co powiedziałam, nie po to, żeby wysłuchać mojej prawdziwej odpowiedzi, ale żeby usłyszeć, jak mówię:

„Tak, oczywiście ”

Próbowałam odpowiedzieć, że byłoby to dla mnie niewygodne, nie spodziewałam się gości, miałam bałagan i tak dalej.

Ale mama, jak zawsze, nie zareagowała na to. Próbowała to wyśmiać, a potem, gdy zdała sobie sprawę, że naprawdę odmówię, zaczęła wywierać na mnie presję moralną. Przypomniała mi niektóre złe uczynki z dzieciństwa, obowiązki wobec rodziców i tak dalej.

Popularne wiadomości teraz

"Nasza córka miała zaledwie dwa lata, kiedy zostawiła nas żona": Wysłała mi tylko wiadomość z przeprosinami i prośbą o wybaczenie

"Moja matka pojawiła się na progu ze swoim dobytkiem": Chciała ze mną zamieszkać, bo sprzedała swoje własne mieszkanie

"Moi rodzice nie zobaczą swoich wnuczek z powodu chciwości": Dzwonili do mnie i przepraszali, ale nie mogłam im wybaczyć

Postąpiłam z teściową tak samo, jak ona ze mną. Wszystko zrozumiała i teraz do nas nie przychodzi

Pokaż więcej

Znowu odmówiłam i się rozłączyłam. Właściwie nigdy tego nie robiłam, szczerze mówiąc. Ale ostatnio nazbierało się tak dużo pracy, że wewnętrzna siła, która zwykle mnie powstrzymuje, po prostu nie wystarczyła.

Mama zadzwoniła jeszcze raz, a potem jeszcze raz i jeszcze. W końcu dostałam na telefon wiadomość od mamy, że już powiedziała ciotce, że ​​się zgadzam.

O 8 wieczorem przyjdą do mnie moi krewni. To znaczy, postawiono mnie przed faktem dokonanym.

Dokładnie o 20:00 czekałam przy wyjściu. Minęło kolejne pół godziny, aż na horyzoncie pojawił się samochód ciotki.

Spojrzała na mnie z przejęciem, przytuliła i zaczęła opowiadać lokalne wiadomości o ludziach, których w ogóle nie znałam.

Nikodem wysiadł z samochodu jako drugi i ze wstydem patrzył tylko na swoje stopy. Widziałam, że czuł się nieswojo.

Kiedy ciocia miała właśnie wyładować z samochodu swoje skarby ogrodowe, wydawało mi się, że utknęłam.

Poprosiłam ją, żeby przestała i powiedziałam, że nie mogę ich pomieścić. Patrząc w szeroko otwarte oczy ciotki, bez wahania stwierdziłam, że w moim mieszkaniu jest teraz mężczyzna.

Dlatego lepiej, aby oboje zatrzymali się w pobliskim hotelu. Tak, mama zadzwoniła do mnie dziś rano. Ale tam, we wsi, połączenie jest tak złe, że nasza rozmowa została przerwana. I nie było możliwości oddzwonienia: słabe połączenie, brak sygnału.

Zaproponowałam nawet, że pożyczę jej trochę pieniędzy, tylko na kilka nocy w innym miejscu. Ale ciocia Lidka odmówiła i powiedziała, że ​​mają pieniądze. Przecież jeśli przyjeżdżasz do miasta ze wsi, koniecznie powinieneś wybrać się na zakupy.

Ale jest jej smutno, że nie będą mogli być u mnie jako krewni. Odpowiedziałam, że tak, to smutne. Ale może jutro po pracy posiedzimy w kawiarni.

Szybko wysłałam wszystkie niezbędne adresy na telefon Nikodema, a krewni pożegnali się i wyszli. To wszystko.

Nie mogłam nawet uwierzyć, że potrafili zareagować tak spokojnie. Spodziewałam się, przyznaję, skandalu i krzyków na całe osiedle. Ale okazało się inaczej.

Następnego dnia zadzwoniła moja mama. Podstępnie zapytała, co za młody człowiek był wczoraj wieczorem w moim domu.

Powiedziałam, że to nie ma znaczenia, i wyobraźcie sobie, że się zgodziła! Przeprosiła za wtrącenie się jej pytaniami w moje życie osobiste.

Rozmawiałyśmy miło przez kolejne dziesięć minut, bez krzyków, przerywania i stawiania ultimatum. To było niezwykłe. A potem, na koniec rozmowy, mama powiedziała:

„No to już zrozumiałam, że mam dorosłą, niezależną córkę. Odtąd będę cię traktować z większą powściągliwością. Ale proszę o poważną odpowiedź na poważne pytanie. Córko, kiedy zobaczę moje wnuki?!”