Pamiętam, jak z radością pobiegłam do mamy, a ona usiadła przy oknie i patrzyła w pustkę.

„Antoni składa pozew o rozwód. Teraz musimy wyciągnąć od niego alimenty, inaczej Anka nie poradzi sobie sama.”

Nie wspomniała ani słowa o moim ślubie. Powiedziałam tylko, że nie powinnam nawet prosić o pieniądze, mówiąc, że moja siostra potrzebuje ich teraz bardziej.

Nawiasem mówiąc, świętowała swój ślub na wielką skalę. Na uroczystości było prawie stu gości, ale na temat bankietu i ceremonii w plenerze generalnie milczę.

W tym momencie zrozumiałam, że w zasadzie nikt mi nic nie jest winien. Jak to mówią, najstarsza wyszła za mąż, a najmłodsza została sama.

I tak się stało. Pobraliśmy się z mężem bez wystawnych uroczystości. Ale nie było mi to potrzebne, bo jestem przekonana, że ​​szczęście kocha ciszę. Po wszystkim przeprowadziłam się do teściowej: wtedy mieszkali sami w 3-pokojowym mieszkaniu.

Moja starsza siostra i jej synek przenieśli się z powrotem do matki. Było im ciężko, bo w jednopokojowym mieszkaniu nie starczyło dla wszystkich miejsca.

Początkowo były mąż Anki nie chciał nawet płacić alimentów, ale dzięki sądowi wszystko zostało rozwiązane.

To prawda, że ​​nie uratowało to zbytnio mojej matki i siostry. Po prostu moja siostra jest dość leniwa i nie chciała iść do pracy. Matka w jakiś sposób próbowała utrzymać rodzinę, ale z roku na rok było to coraz trudniejsze.

Zaczęliśmy z mężem oszczędzać pieniądze na własny dom. A potem mój Tomek dostał awans i zaczął pracować nad własnym projektem. Staliśmy się tak bogaci, że postanowiliśmy kupić działkę za miastem i zbudować własny domek.

Od tego czasu minęło całe 10 lat. Teraz mam 36 lat, kochającego męża i 4-letnią córkę. Mieszkamy poza miastem, w interesach jeździmy własnym samochodem, a nawet kilka razy w roku jeździmy na wakacje.

Przez cały ten czas moja mama widziała się z wnuczką trzy razy: kiedy wychodziłam ze szpitala położniczego i 2 razy w święta. Tak, moja mama i siostra mieszkają daleko.

Oszczędzają na wszystkim, bo ich sytuacja finansowa wcale się nie poprawiła. Ale nie mam nic przeciwko przyprowadzaniu mojej mamy, żeby nas odwiedziła, przynajmniej czasami. Po prostu nie wykazuje żadnej inicjatywy.

Popularne wiadomości teraz

Nie wyszłam za mąż: "Gdy przygotowywaliśmy się do ślubu, mój narzeczony i jego mama zmieniali hipotekę nieruchomości"

"Mój syn nie wyremontuje ci mieszkania", powiedziała mi teściowa

"Przed ślubem podpisaliśmy intercyzę. Teraz, po rozwodzie teściowa chce zająć moje mieszkanie"

Sensacyjne doniesienia o jednej z uczestniczek programu „Kuchenne rewolucje”. Mroczna historia z Podhala

Pokaż więcej

Ale od czasu do czasu do mnie dzwoni i mówi, jak biedna jest Anka, jak po rozwodzie nie może stanąć na nogi. A któregoś dnia rzeczywiście powiedziała, że ​​skoro ze mną wszystko w porządku, to mogłabym pomóc mojej siostrze i mamie jakimś ładnym groszem. Bardzo interesujące!

Oczywiście, że współczuję mojej mamie. Ale nie sądzę, że jestem jej cokolwiek winna, a tym bardziej Ance. To nie moja wina, że ​​były mąż mojej siostry jej to zrobił!

W ciągu ostatnich 10 lat dałoby się już dawno opamiętać i rozpocząć nowe życie. Zamiast tego Anka popada w długi i prosi matkę o pomoc. Nawiasem mówiąc, jest ode mnie starsza o 6 lat.

Nie mam ochoty pomagać mojej siostrze. Czy naprawdę powinnam mieć z tego powodu wyrzuty sumienia?