Musiała prosić o wszystko: o pieniądze na rzeczy dla dziecka, o jedzenie, o rajstopy i inne rzeczy osobiste. Oczywiście mąż przekazał jej wymaganą kwotę.

Ale za każdym razem z niezadowoleniem przypominał jej, że musi oszczędzać. To nie tak, że Julia była zła czy żywiła urazę, ale nie podobała jej się ta sytuacja.

Po urlopie macierzyńskim Julia zmieniła się, stała się ładniejsza i zmieniła pracę. Na początku pensja była niewielka. Musiała włożyć wiele wysiłku, aby przełożeni ją docenili.

Kiedy jej pensja wzrosła nieco, Julia powiedziała o tym mężowi i powiedziała, że ​​część z niej sama wykorzysta. Nie sprzeciwił się, choć nie mógł się powstrzymać od kolejnego wykładu na temat oszczędzania.

Rok później Julia awansowała, a po kolejnym roku została kierownikiem wydziału. Wynagrodzenie stało się 2 razy wyższe niż jej męża, ale mu o tym nie powiedziała.

"Bardzo ważne jest, aby mój mąż wiedział, że jest głównym żywicielem rodziny. To dla Bartka potwarz, jeśli kobieta zarabia więcej.

To sprawi, że poczuje się niepotrzebny i bezużyteczny. I zaczną się kłótnie. Postanowiłam chronić przed tym jego i nas ” – wyjaśnia Julia.

Ilość zaoszczędzonych pieniędzy rosła, więc otworzyła własne konto bankowe. Od czasu do czasu część z nich wydawała na siebie. Ubrania, bielizna, kosmetyki, salony – wszystko, czego mąż nie rozumie i na co byłby mniej skłonny dać pieniądze. Kupowała też lepsze produkty, niż było ich wcześniej stać. Na szczęście mąż też tego nie zauważył.

„Nie interesuje go, co noszę i jaką torebkę mam”.

Powiedziała, że ​​kupiła markowy egzemplarz i był spokojny. Wszystko zaczęło się pogarszać, gdy Irka, siostra Bartka, zobaczyła jedną z tych markowych torebek od Julii. W przeciwieństwie do swojego brata Irka wiedziała dużo o producentach odzieży i kosmetykach.

- Wow! – Irka była zaskoczona. - Więc mój brat i jego rodzina zaczęli żyć w wielkim stylu?

- Gdzie tam — teściowa Julii machnęła ręką. - Żyją po staremu. A to są, jak to się nazywa, podróbki.

Irka pokręciła głową:

Popularne wiadomości teraz

Piękno nie jest już takie samo. Gwiazdy, których kariery zrujnowała zła chirurgia plastyczna

Oto nietypowe imiona dzieci polskich gwiazd. Niektóre z nich aż trudno wymówić

Jan Kobuszewski w ostatnich swoich chwilach miał sporo problemów. Aktorowi pomogła córka

Przepis na perfekcyjnie puszysty sernik. Idealnie nada się na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia

Pokaż więcej

- Nie, to nie jest podróbka. Ta torba kosztuje tyle, ile twoja miesięczna emerytura, mamo...

Od tego momentu Irka szybko oceniła koszt codziennej garderoby swojej krewnej i doszła do wniosku, że Julia ma wielbiciela. Bartek dowiedział się o tym i rozpoczął skandal. Następnie Julia musiała odkryć wszystkie swoje karty. Ale to też nie pomogło.

"Czyli ja chodzę do pracy z tacami i oszczędzam, a ty kupujesz buty za tysiące?! Twoja szminka kosztuje tyle, co tygodniowa wizyta w kawiarni! A Twoja torba to jak pół miesiąca mojej pracy.

Po co? Dlaczego to wszystko zrobiłaś? Jak mogłaś ukryć przede mną swoje konto? Planowałaś gdzieś uciec, czy jest coś jeszcze, o czym nie wiem?"

"To konto jest dla naszej rodziny. A jeśli kupiłam coś dla siebie za własne środki, to dlatego, że miałam dość sytuacji z urlopu macierzyńskiego. Kiedy nie mogłam sobie nawet kupić rajstop bez twojego pozwolenia!

Ciągle powtarzasz, że musisz oszczędzać pieniądze. Czy uważasz, że było bardzo miło? Oczywiście otworzyłam to konto, aby mieć rezerwę. Może i moje, ale pieniądze są wspólne. Nie rozumiem, dlaczego tak Cię to zaniepokoiło."

„Czy nie dawałem ci pieniędzy?” - Bartek stał się jeszcze bardziej oburzony. 

Tak, zapracowałem na nie i miałem pełne prawo wiedzieć, na co zostały wydane. Ale przed rodziną nie ukrywałem ani grosza. Oddałem wszystko tobie i dziecku. Zastanawiałem się, gdzie ile przeznaczyć, żeby starczyło na pożyczkę, na ubranie syna i tak dalej. Nigdy cię nie okłamałem!

Od tej rozmowy minęły 2 tygodnie. Bartek zamieszkał z matką. Powiedział synowi, że jego babcia potrzebuje pomocy, więc na jakiś czas go nie będzie. Woli nie komunikować się z Julią. A Julia jest szczerze zaskoczona, dlaczego jest tak urażony. I, co najważniejsze, co powinna dalej zrobić?

O tym pisaliśmy ostatnio: "Mamo, źle umyłaś podłogi", krzyknęła synowa z sypialni. Lidia tańczyła z mopem po całym mieszkaniu, a jej synowa malowała paznokcie w swoim pokoju

Kostek jest w pracy, nie ma nikogo, kto mógłby stanąć w obronie matki. To prawda, że ​​teściowa nie potrzebowała ochrony, niedawno zbyt mocno nadepnęła na odcisk synowej.

- Mamo, źle umyłaś podłogi! – krzyknęła synowa z sypialni.

- Nie pytałam cię o zdanie! – odpowiedziała Lidia.

- Więcej szacunku! – odpowiedziała Lena, śmiejąc się cicho do siebie.

Znosiła ataki teściowej przez ponad rok, aż powiedziała sobie: „Dość!” Matka zawsze uczyła ją, że należy szanować starszych, jednak okazało się, że ta zasada nie sprawdza się u każdego.

Kiedy Kostek zaprosił ją do wspólnego życia, natychmiast się zgodziła. W tym momencie Lena wiele zaryzykowała. Rzuciła studia, została wyrzucona z akademika, nie ma w mieście przyjaciół, ale ma ukochanego mężczyznę. To on ją uratował. Dopiero teraz ukochany mieszkał z matką, ale wtedy nie wydawało się to problemem.

Lidia przez dwa tygodnie udawała wzorową gospodynię domową, a potem najwyraźniej znudziło jej się to. Lena nie wiedziała, dlaczego teściowa tak jej nie lubi, ale doskonale rozumiała, że ​​nie jest tu mile widziana.

Co więcej, po kilku miesiącach wspólnego pożycia, Kostek również się oświadczył. Jak mogła odmówić?

Ogólnie Lena starała się nie zwracać uwagi na ciągłą krytykę i bezpośrednie dokuczanie teściowej. Przełykała żale, milczała, ale często robiła wszystko po swojemu. Długo to znosiła, ale w pewnym momencie utknęła.

Stało się to w Wigilię, kiedy sprzątali dom przed uroczystością. Teściowa wydawała polecenia, a Lena posłusznie wykonywała wszystko, co jej kazano. Oczywiście zauważyła, że ​​obowiązki nie zostały do ​​końca sprawiedliwie rozdzielone, ale przez jakiś czas się nie odzywała.

- Lena, krzywo powiesiłaś zasłony! – oburzyła się teściowa, patrząc na idealnie proste zasłony.

- Wydaje ci się. Wszystko w porządku!

- Zdejmij to i powieś, mówię ci!

Lena ponownie wspięła się na stołek, zdjęła zasłony i powiesiła je dokładnie tak samo, jak były. Tym razem teściowa zgodziła się, choć zupełnie nic się nie zmieniło.

- Umyj podłogi najpierw w kuchni, a potem w pozostałych pokojach! – zauważyła mama.

- I po co? Będziesz tam teraz gotować i tak je ubrudzisz!

- Nie zadawaj pytań, ale do dzieła!

Lena poszła umyć podłogę w kuchni. Wytarła ją trzy razy, wylizała wszystko do czysta, poszła do innych pomieszczeń, gdy nagle usłyszała krzyk Lidii.

- Idź umyć jeszcze raz! Rozlałam kompot! – niczym służącej, wyciągała każdą minutę, a jeszcze było mnóstwo rzeczy do zrobienia.

- Kto nauczył Cię ubierać choinkę? Zdejmij wszystko i zrób to od nowa!

Lena dekorowała tę choinkę przez pół godziny, jeśli nie dłużej, wyszło pięknie, ale teściowa znów tego nie doceniła. Tylko tym razem synowa była już wściekła.

- Jeśli coś Ci się nie podoba, ubierz to sama! - powiedziała ze złością.

- Nie odzywaj się tak do mnie! Mój dom – moje zasady. Żyjesz tu jak ptak! – prychnęła teściowa.

- To właśnie powiesz swojemu synowi dziś wieczorem! Nie zrobię nic więcej!

Lena włożyła kurtkę, włożyła buty i wyszła na zewnątrz. Stał tam sąsiad i palił. Dołączyła do niego.

- Czy ty też uciekłaś z domu?

- Tak, nie mogę już znieść tej lisicy!

- Tak, Lidia to twarda kobieta. Nie masz szczęścia do swojej teściowej.

- Musi być nad nią jakaś kontrola!

-Czy próbowałaś z nią tak jak ona z tobą? – zapytał sąsiad.

- W jaki sposób?

- Cóż, ona jest niegrzeczna, więc ty jesteś niegrzeczna. Ona krzyczy, więc ty krzyczysz. Ona oszałamia twój umysł, więc i ty ją rozwalasz!

- Więc wyrzuci mnie z domu!

- O nie, kochanie. Tylko Kostek może cię wyrzucić, mama raczej nie odważy się tego zrobić. Najważniejsze, aby przed mężem być cichą owieczką, a gdy tylko przekroczy próg, włącz kobrę!

- Myślisz, że to pomoże?

- Nie wiem, ale jeśli nadal będziesz tak żyć, na pewno się rozwiedziesz. Nerwy to nie żelazo!

Lena pomyślała przez chwilę, a potem zdecydowała, dlaczego nie? Może tego spróbować. Wróciła do mieszkania, a teściowa od razu zaczęła krzyczeć.

- Jak długo można włóczyć się po wejściach? Mieszkanie nie zostało jeszcze posprzątane!

- Twoje mieszkanie, ty je posprzątaj! – odpowiedziała bezczelnie synowa, poszła do sypialni i zamknęła się.

Lidia pukała i pukała, po czym poszła przygotowywać jedzenie. Ma dość zadawania się ze swoją nierozsądną synową. Godzinę później Kostek wrócił do domu. Lena wybiegła mu na spotkanie ze szmatą w rękach, jakby sprzątała ich sypialnię.

Mama natychmiast zaczęła narzekać, że synowa jest wobec niej niegrzeczna, a Lena ze zdziwienia rozszerzyła oczy.

- A dlaczego mnie oczerniasz? Cały dzień pracuję jak pszczoła. I nie jest ci wstyd, mamo Lido?

Mama Lida po prostu zaczerpnęła powietrza jak ryba wyrzucona na brzeg. Nie chciała się kłócić w przeddzień wakacji. Połknęła to.

Kostek pomógł dokończyć sprzątanie. Teściowa Leny w zasadzie nie pozwalała jej zbliżać się do kuchni. W ten wigilijny wieczór rozpoczęło się dla nich nowe życie.

Gdy tylko Kostek przekroczy próg, rozpoczyna się wojna między dwiema gospodyniami domowymi. Teściowa lubiła wytykać różne rzeczy, podobało jej się, że Lenka była jej we wszystkim posłuszna, a teraz jest tak, jakby synową podmieniono na gorszą.

Daj jej słowo, ma dwadzieścia w odpowiedzi. Prosisz ją, a ona wysyła cię do diabła. Ogólnie mamie wcale nie podobała się sytuacja z lustrem.

Próbowała przebić się przez obronę za pośrednictwem syna, ale ta głupia wybuchła płaczem, gdy Lida się na nią skarżyła. Syn więc nie wierzył, że jest taka zła. Więc co powinna zrobić?

Synowa stała się tak bezczelna, że ​​prawie nic nie robiła w domu, nie poszła do sklepu, nie prała, po prostu szła do pracy. Dama!

Pewnego ranka ścieżki dwóch gospodyń domowych ponownie skrzyżowały się w kuchni. Lena włączyła czajnik, a teściowa zaczęła robić sobie kanapki. Synowa zrobiła herbatę, wzięła dwa bajgle i usiadła przy stole.

- Wyjdź, idę zjeść śniadanie!

- Napiję się herbaty i wyjdę! – odpowiedziała brązowooka wściekłość.

- Wyjdź teraz, żeby moje oczy cię nie widziały!

- Jestem u siebie w domu!

- Jesteś u mnie! Odejdź, przeklęta! - krzyknęła teściowa, a Lena usiadła i spokojnie piła herbatę. - Czy zamierzasz być tak uparta cały czas?

- Tak jak ty!

- Co masz na myśli, mówiąc „jak ja”? Jestem matką twojego męża! Musisz mnie szanować!

- Na pewno zacznę, kiedy na to zasłużysz!

- Czy nadal muszę ci służyć?

- Cóż, w sposób polubowny, sama nie chciałaś. Teraz będzie gorzej!

- Co to ma znaczyć?

- Co, co! Lustro nie pokazuje najpiękniejszego obrazu. Myślałam, że ty i ja zostaniemy przyjaciółkami, kiedy zgodziłam się zamieszkać z Kostkiem, a ty próbowałaś zamienić mnie w niewolnika. A kto teraz został ze wszystkim sam?

- A teraz już zawsze będziemy tak mieć? – zapytała ze zdziwieniem teściowa, opadając na krzesło.

- Najwyraźniej tak! Jest mało prawdopodobne, że się zmienisz, a ja nie chcę wracać do poprzedniej wersji!

- Ale ta też mi nie pasuje!

- Masz dwie możliwości. Możesz wyrzucić mnie i Kostka - to jest pierwsze. Możesz się zmienić - to już drugie!

- Co? To ja mam się zmienić?

- Cóż, osobiście bardziej podoba mi się to pierwsze. Tylko Kostek nie chce stąd odejść! I tak, ja też jestem człowiekiem. Nie pozwolę, żeby traktowali mnie jak wściekłego psa!

- A kiedy cię tak potraktowałam?

- Kiedy wylałaś mój barszcz do toalety, kiedy sześć razy kazałaś mi przewiesić zasłony, kiedy wszystkim babciom w wejściu powiedziałaś, że Twoja synowa to łysy, bezmózgi i pozbawiony rąk pies!

- Nie było czegoś takiego!

- Mamy wezwać świadków? Ciocia Klara czy pani Stenia? Ściany są cienkie, wszystko dobrze słychać!

Teściowa chwilę się zastanowiła, po czym nagle zaproponowała.

- Wymyśliłam trzecią opcję!

- To mów! – Lena była zaskoczona.

- Zresetujmy?

- A po co?

- Cóż, jeśli to nie ma sensu, powiem Kostkowi, że nie jestem już tu mile widziana. A jeśli to się uda, nie będzie potrzeby się ruszać!

- A co w Twojej koncepcji zresetujemy?

- Zacznijmy jeszcze raz. Dwie dorosłe kobiety pod jednym dachem. Oboje kochają tego samego mężczyznę, chociaż na różne sposoby. Czy naprawdę nie możemy znaleźć wspólnego języka?

- Od początku myślałam, że możemy, ale okazało się, że nie.

Koniec końców, panie dogadały się i żadna nie chciała wracać do tego, co było. Kostek był szczerze zdziwiony, ale zadowolony. O nic nie pytał i w końcu zaczął żyć szczęśliwie przy dwóch ukochanych kobietach w jego życiu.