Zygmunt miał 18 lat, a Michał 15 lat. W tamtych czasach nie było sensu siedzieć na wsi. Każdy w pewnym momencie opuścił swoich współmałżonków i małe dzieci, aby zarobić trochę pieniędzy.

Od tego czasu minęło 13 lat. Zyga ożenił się, młoda rodzina przeprowadziła się do mieszkania mojej synowej, ale dałam im dom za miastem.

Michał też ożenił się dwa lata temu i na razie mieszka z synową w naszym dwupokojowym mieszkaniu. Zyguś ma dwie córki, a Michaś niedawno doczekał się syna.

Mieszkam i pracuję we Włoszech, powoli oszczędzając pieniądze, aby pomóc moim ukochanym dzieciom. Dopiero ostatnim razem, kiedy przyjechałam do nich na święta, bardzo się zdenerwowałam.

Raz w roku przychodzę do bliskich i przynoszę każdej młodej rodzinie torbę z prezentami. Tym razem poszłam do najstarszego syna i przypomniałam sobie, jak oszczędzałam pieniądze na ich ślub, jak starałam się pomóc obojgu synom.

Przez cały ten czas sama nigdy nie byłam na pełnych wakacjach, nie wydawałam na siebie pieniędzy, chociaż nie było łatwo zarobić. Wszyscy byli szczęśliwi, aż pewnego dnia Michał zadzwonił do mnie, gdy byłam w pracy.

Stwierdził, że to niesprawiedliwe, że zostawiłam dom Zygmuntowi i nic nie dałam jemu i jego żonie. Postanowiłam więc zebrać pieniądze dla Michała na zakup mieszkania.

Wiem, że nie podjął tej decyzji sam. Ale wtedy byłam po prostu w szoku. Później o tym pomyślałam i postanowiłam nie pozbawiać młodszych własnego dachu nad głową, a teraz przyniosłam im zgromadzone oszczędności”.

„Żona Zygmunta spotkała mnie na progu, dałam jej prezenty. Usiedliśmy, żeby napić się herbaty. Nie pytali mnie długo, jak żyję i się czuję, Ania wypaliła, że ​​ich pominęłam.

Zygmunt ma dwie córki, a Michał ma jednego syna. I muszę im przynieść nie taką samą liczbę prezentów, ale dwa razy więcej. Przełknęłam te słowa w milczeniu, porozmawiałam trochę z synem i poszłam do domu"

Młodsza synowa sprzątała dom i przygotowywała się do Świąt. A ja byłam taka zmęczona, że ​​nic nie jadłam i było mi bardzo smutno. Siedziałam na kanapie przez godzinę, wpatrując się w jeden punkt i nie rozumiałam, jak to się mogło stać.

Ani jedna synowa nie zapytała, jak się czuję, nikt nie zapytał, czy jestem głodna. Tego wieczoru przemyślałam na nowo, co się stało, przekazałam młodszym obiecaną sumę za mieszkanie, niech żyją szczęśliwie.

W przyszłym roku nie przyjadę. Widzę, że dobrze sobie radzą beze mnie, a moja pomoc tylko kłóci się między dwoma braćmi.

Popularne wiadomości teraz

"Postanowiła dać nauczkę ukochanemu i jego bezczelnej rodzinie": Pomogła jej w tym babcia

Z życia wzięte. Mój mąż został zapytany na uroczystości, kto jest dla niego ważniejszy. Jego odpowiedź zachwiała moją wiarą w małżeństwo

Przepis na perfekcyjnie puszysty sernik. Idealnie nada się na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia

Marek Piekarczyk przez lata musiał zmagać się z problemami, jego życie nie było proste

Pokaż więcej

Nadszedł czas, aby stali się bardziej niezależni, a ja wreszcie pozwolę sobie na wakacje moich marzeń. Prawdopodobnie powinniśmy byli to zrobić znacznie wcześniej. 

O tym pisaliśmy ostatnio: "Mąż okazał się chciwym sknerą. Postanowiłam dać mu nauczkę"

Nigdy nie wiadomo, jakie wydatki pojawią się w przyszłości. Zdarzają się jednak również sytuacje, w których jeden z członków rodziny zaczyna potajemnie zbierać pieniądze od wszystkich. Czy to właściwe, gdy rodzina potrzebuje każdego dodatkowego grosza? Alina musiała się nad tym zastanowić, gdy podczas sprzątania znalazła skrytkę męża.

Mieszkali razem jako mąż i żona od 3 lat. 2 lata temu Alina urodziła córeczkę i była teraz na urlopie macierzyńskim. Tak się złożyło, że rodzina bardzo potrzebowała pieniędzy. Alina musiała liczyć każdy grosz, zanim poszła do sklepu po najpotrzebniejsze produkty.

Niestety, pensja męża nie wystarczała, Alina nie mogła pracować. A wszystkie zapasy i oszczędności szybko się wyczerpały po urodzeniu dziecka. W międzyczasie pojawiły się nowe wydatki i zmartwienia.

Pewnego dnia Alina robiła porządki w domu. Tym razem postanowiła zwrócić większą uwagę na trudno dostępne miejsca i nagle znalazła małą kopertę. Była zbyt gruba i ciężka na przypadkowy list. Poza tym, nikt w ich rodzinie nie pisał listów.

Alina otworzyła kopertę i westchnęła z zaskoczenia. W środku były pieniądze. Wyjęła je i przeliczyła. Wszystkie banknoty o dużym nominale, a suma wynosiła dziesiątki tysięcy.

Pierwszą myślą było pilne wybranie numeru do męża i zażądanie wyjaśnień. Jak mógł wstrzymywać pieniądze, wiedząc, w jakiej sytuacji znalazła się jego rodzina? W końcu Aliny nie było stać na zakup dodatkowej rzeczy na zimę. Po namyśle odłożyła kopertę na miejsce. Alina postanowiła sprawdzić, co dalej zrobi jej mąż.

Tego wieczoru poskarżyła się, że nie mają wystarczająco dużo pieniędzy na zakupy dla córki. Czy Waldek nie mógłby pożyczyć kilku tysięcy od swoich kolegów lub przyjaciół? A może mimo wszystko zostało im jeszcze trochę z zapasów?

Odpowiedział, że niestety w domu nie ma żadnych dodatkowych pieniędzy. Będziemy musieli poczekać do wypłaty. Ale jutro pożyczy pieniądze w pracy. Słysząc to, Alina znała już swoje najbliższe plany.

Następnego dnia wyjęła kopertę, włożyła dziecko do wózka i poszła na zakupy. Alina wróciła do domu ze stertą artykułów spożywczych z supermarketu, a także z rzeczami dla siebie i córki.

Kiedy Waldek wrócił do domu i zobaczył lodówkę pełną jedzenia i niewielki stos nowych ubranek dla dziecka, natychmiast rzucił się do miejsca, w którym przechowywana była koperta.

Alina patrzyła w milczeniu, jak jej skąpy mąż próbuje znaleźć swoją kopertę. A kiedy zdał sobie sprawę, że jego pieniądze zostały znalezione, zastanawiał się tylko, ile zostało z wydanej kwoty. Niewiele zostało. Prawdopodobnie, gdyby Alina nie była tak oburzona, zostałoby o wiele więcej.

Alina powiedziała mężowi o wstrzymaniu wypłaty pieniędzy. Ale on jakby nie słyszał jej słów. W odpowiedzi powiedział tylko, że każdy mężczyzna powinien mieć własną skrytkę. A Alina nie miała prawa z niej korzystać.

Uznał jej działania za naruszenie przestrzeni osobistej, a nawet wspomniał o możliwości rozwodu. Alina była zdesperowana. W ogóle nie rozumiała swojego męża. Ale nie chciała też rozwodu. Przynajmniej nie teraz.