Córka urodziła się jako niespokojna dziewczynka, jej trawienie nie mogło się normalnie odbywać, więc ani Kasia, ani Wiktor nie spali w nocy, bo mała Nadia miała „pobudkę” co godzinę.

Mąż chodził do pracy niewyspany i rozdrażniony, a wieczorem starał się później wrócić do domu, żeby mniej brać udział w perypetiach pokarmowych córki.

Jeśli pojawił się na czas, siadał przy laptopie i zakładał słuchawki, chowając się przed płaczem Nadii. Nie odpowiadał na prośby Kasi o pomoc, twierdząc, że już cały dzień „orał”, a matka sama musiała sobie poradzić z dzieckiem.

W końcu głowa rodziny powiedziała, że ​​​​żona i córka muszą na chwilę pojechać do teścia i teściowej, aby on mógł „odpocząć i dojść do siebie”. Dlatego Kasia przyjechała do wsi z tak małym dzieckiem.

Teść, dowiedziawszy się o wybrykach zięcia, nazwał go dupkiem i powiedział, że nie będzie powrotu, Nadia będzie wychowywana bez takiego taty.

Ostatnio zięć zaczął dzwonić i nakłaniać żonę do powrotu  do miasta. Kasia nie wiedziała, co robić, z jednej strony namiętności przez ten czas ostygły, nie chciała pozbawiać córki ojca, a z drugiej nie było gwarancji, że Wiktor „nie dostanie znowu zmęczenia”.

Mama nie wiedziała, co doradzić córce. Jej mąż był kategoryczny i żądał, aby złożyła pozew o rozwód i alimenty, ona jednak była bardziej skłonna do kompromisu.

W takiej sytuacji naprawdę trudno podjąć właściwą decyzję, jest zbyt wiele „ale”… 

O tym pisaliśmy jakiś czas temu: "Dom matki omijam szerokim łukiem. Miejscowi mnie potępiają, ale wiem, że tak trzeba"

Kiedy przybywam do mojej rodzinnej wioski, od razu idę do ojca i omijam dom mojej matki szerokim łukiem. Sąsiedzi patrzą na mnie z potępieniem, ale wiem, że postępuję słusznie. W końcu moja mama jest winna temu, że wszystko tak się potoczyło.

Moi rodzice żyli w doskonałej zgodzie przez wiele lat, a raczej tak myślałam. Kiedy dostałam się na uczelnię i wyjechałam na studia do stolicy, moja matka opuściła ojca. Okazało się, że od dłuższego czasu miała romans na boku i w końcu postanowiła zostawić męża dla innego.

Miała wtedy 45 lat, a mój tata 50... Matka błagała, żebym ją zrozumiała. Tłumaczyła, że zakochała się naprawdę, nie może nie słuchać swojego serca. Jednak nie mogłam zaakceptować tego, co się stało.

Najgorsze jest to, że mój ojciec musiał się wprowadzić do swoich rodziców, nie miał własnego mieszkania. Tak, i skąd, jeśli wszystko w życiu robił dla dobra rodziny...

Popularne wiadomości teraz

"Nie pakuj walizkii, tylko szlafrok i kapcie. Zapomnij o dzieciach, zamieszkają ze mną": Po tych słowach mąż wypchnął mnie na korytarz i zamknął drzwi

Twoje talenty są związane z datą urodzenia. Sprawdź swoje umiejętności

Wdowiec po gwieździe polskiej estrady nie może sobie poradzić z tym, że Ireny Jarockiej już nie ma. Piosenkarka w trudnych wspomnieniach męża

Prosty sposób na załatanie dziury w ubraniach bez użycia igły i nici. Mało kto wie o tym triku

Pokaż więcej

Skończyłam studia, znalazłam dobrą pracę i wyszłam za mąż. Mieszkam w stolicy i staram się odwiedzać ojca w każdy weekend. Pomagam, jak tylko mogę. Po prostu jest mu teraz ciężko. On sam nie jest już młody, więc musi też opiekować się starszymi rodzicami.

Cóż, moja mama żyje długo i szczęśliwie. Gdy tylko zaczęła mieszkać ze swoim nowym wybrankiem, okazało się, że jest w ciąży. Mama miała szczęście i urodziła zdrową dziewczynkę. Wiem tylko, że nazywali ją Sylwia. Ale nigdy nie widziałam dziecka.

Od tego czasu minęło 7 lat. Chciałbym zabrać ojca do miasta, ale on nie chce. Mówi, że całe jego życie mija w wiosce i tutaj się skończy. I tak bardzo mnie boli, gdy widzę jego oczy pełne tęsknoty za każdym razem, gdy przychodzę… Wiem, że nigdy nie wybaczy mojej matce.