Przyszła moja najstarsza córka Marysia i rozpoczęła poważną rozmowę, po której nie chciało mi się jeść ani spać. Być może jednak nie od tego powinniśmy zaczynać.

Mój mąż i ja mamy dwie córki. Starsza córka to Marysia, a młodsza Tola. Zawsze wydawało mi się, że kocham je jednakowo, zawsze oddaję wszystko jednakowo, żeby nie było żadnej obrazy.

Jednak nie ma między nimi ciepła. Marysia zawsze wierzyła, że ​​kochamy Tolę bardziej. Kiedyś nawet powiedziała: Tola jest dla twojej miłości, a ja do załatwiania twoich spraw. Szkoda, oczywiście, bo kocham je obie jednakowo.

Całe życie pracowaliśmy z mężem, żeby one miały wszystko. Nie żądaliśmy niczego w zamian. Ale ostatnio wydarzyło się coś złego - mój mąż bardzo zachorował.

I prawdę mówiąc, gdyby nie Marysia, już by go nie było.

Zabierała go do najlepszych lekarzy, płaciła za część leczenia i biegała do niego do szpitala.

Nie jestem już w dobrym zdrowiu, żeby tak biegać. Jeszcze 10 lat temu mogłabym, a mam już prawie 80 lat.

Ogólnie rzecz biorąc, mąż któregoś dnia wrócił ze szpitala. To właśnie wtedy przyszła do nas moja córka na poważną rozmowę, na którą przygotowywała się od dawna.

Niewiele w życiu zaoszczędziliśmy. Naszą najcenniejszą nieruchomością jest mieszkanie trzypokojowe. Właściwie to ono stała się tematem naszej rozmowy.

Marysia chce, żebyśmy już teraz przekazali jej mieszkanie, żeby się nami opiekowała. A jeśli coś się stanie, tylko ona będzie mogła się nami zaopiekować, bo Tola nie ma ani pieniędzy, ani możliwości.

Jest na urlopie macierzyńskim z dwójką dzieci. Cóż, jakie jest od niej żądanie? Ona ma dziecko. I mieszkają w wynajętym mieszkaniu.

Ale Marysia jest nieugięta. Powiedziała, jeśli nie chcesz przepisywać mieszkania, to tego nie rób. Dzielimy wszystko po równo, ale wtedy też pojawiają się problemy.

Jeśli Tola nie przyjdzie, to ja też nie przyjdę. I dodała, że ​​nasza Tola przyjedzie tylko po to, żeby podzielić spadek. To właśnie powiedziała. I z tym odeszła.

Popularne wiadomości teraz

"Dowiedziałam się, że moja córka ukrywała prawdę": Jej ojciec w tajemnicy przede mną dawał jej pieniądze. Oszczędzałam każdy grosz

"Moja matka pojawiła się na progu ze swoim dobytkiem": Chciała ze mną zamieszkać, bo sprzedała swoje własne mieszkanie

Babcia nie akceptuje narzeczonego wnuczki: "Jeśli będę chciała, wyrzucę go i nie wpuszczę z powrotem do domu"

Postąpiłam z teściową tak samo, jak ona ze mną. Wszystko zrozumiała i teraz do nas nie przychodzi

Pokaż więcej

Poczułam się taka urażona, taka smutna... Rozumiem oczywiście, że Marysia w pewnym sensie ma rację, ale jak mogę dać wszystko jednej córce?

Co pozostanie drugiej? Ona ma dwójkę dzieci. Jak dobra matka mogłaby to zrobić? Na Boga, nie wiem, co robić.