Zawsze myślałam, że jestem szczęściarą, że ją mam. Relacje są dobre, prawie nigdy się nie kłócimy.

Tak i ogólnie traktowałam ją normalnie. Pomagałam w zakupach (kobieta nie jest już młoda), zabierałam ją na zakupy lub do szpitala.

Co więcej, pewnego razu wraz z mężem pomogliśmy jego rodzicom rozwiązać palący problem mieszkaniowy. Mieszkali w zaniedbanym, jednopokojowym mieszkaniu, w którym od czasu wybudowania domu nie przeprowadzono żadnego nowego remontu.

W mieszkaniu na pierwszym piętrze było zawsze zimno, a spod podłogi słychać było ciągły tupot mysich łapek. Generalnie nic przyjemnego.

Sami nie żyliśmy zbyt bogato, ale staraliśmy się stale oszczędzać. W rezultacie udało nam się zaoszczędzić na trzypokojowe mieszkanie, aby wszystkie dzieci mogły czuć się komfortowo.

I postanowiliśmy oddać nasze stare dwupokojowe mieszkanie naszym rodzicom. Z radością przeprowadzili się do nowego domu, oddając do naszej dyspozycji swoje zniszczone mieszkanie.

Nie zastanawiając się dwa razy, sprzedaliśmy je, zarabiając raczej skromną kwotę. Po przekazaniu części naszych pieniędzy kupiliśmy używany samochód.

Życie stało się znacznie wygodniejsze zarówno dla nas, jak i rodziców mojego męża. Jednak naszemu szczęściu dano zbyt mało czasu.

Niedługo po przeprowadzce zmarł mój teść. Utrata ojca bardzo mocno dotknęła mojego męża. Rok później także zmarł.

Życie zmieniło się natychmiast. Zrozumiałam, że smutek nie powinien pochłaniać całej mojej siły i czasu. Zostałam z dwójką dzieci i teściową, której nie mogę zostawić.

Zdecydowaliśmy, że zamieszka z nami, a my wynajmiemy dwupokojowe mieszkanie. A potem poczekamy i zobaczymy.

Kiedy zarabiałam pieniądze, moja teściowa pomagała przy dzieciach. Najmłodsza córka właśnie kończyła pierwszą klasę. Było więc wystarczająco dużo powodów do zmartwień.

Ale teściowa odbierała ją ze szkoły i pomagała w odrabianiu zadań domowych. Za co jej bardzo dziękuję!

Popularne wiadomości teraz

"Postanowiła dać nauczkę ukochanemu i jego bezczelnej rodzinie": Pomogła jej w tym babcia

Historia górnika, którego odnaleziono żywego 17 lat po zawaleniu się kopalni

Przepis na perfekcyjnie puszysty sernik. Idealnie nada się na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia

93-letnia babcia sama usiłowała skosić swoje podwórko. Nie mogli patrzeć na to spokojnie

Pokaż więcej

Wszystko szło jak zwykle, dopóki na horyzoncie nie pojawiły się kuszące perspektywy. Zaproponowano mi pracę w stolicy. Pomyślałam, że to świetna okazja, aby zapewnić dzieciom lepszą edukację.

Decyzja była jasna: przeprowadzić się, kupić mieszkanie i zacząć nowe życie. Moja teściowa stanowczo odmówiła pójścia z nami. Oczywiście, że można ją zrozumieć.

Zaprosiłam ją, aby zamieszkała w naszym starym mieszkaniu, w którym mieszkała przez 10 lat. Co więcej, zawsze brałam na siebie odpowiedzialność za płacenie rachunków za media.

Z radością się zgodziła. Ale niedawno byłam zdumiona nową wiadomością.

Mówi, że chce przeprowadzić się do córki w innym mieście. A żeby tam kupić mieszkanie, potrzebuje funduszy. Dlatego podobno muszę sprzedać mieszkanie i dać jej pieniądze.

Dlaczego, do cholery, mam to zrobić? Szczerze zarobiliśmy z mężem pieniądze na ten dom, a naszym dzieciom na pewno będą one potrzebne.

Kiedy zmarł mój teść i mąż, robiłam wszystko, żeby wesprzeć teściową. W tym czasie siostra mojego męża nawet palcem nie kiwnęła i nawet nie przyszła odwiedzić matki.

Czy zaopiekuje się biedną starszą panią, kiedy ta się do niej wprowadzi? Nie sądzę... Sytuacja jest skomplikowana i nie wiem, co robić. Nie chcę urazić teściowej, ale też nie pójdę jej na rękę w tej kwestii.