Tak się złożyło, że znalazłem sobie inną kobietę. Nie jestem pierwszy i nie ostatni.

Ale potem wydało mi się, że była to najbardziej logiczna decyzja i moje serce nalegało na to samo. Rozważenie wszystkich za i przeciw nie trwało długo.

Kiedy odebrałem Maxa ze szkoły, poznałem matkę jednego z jego kolegów z klasy. Wysoka, szczupła kobieta, o inteligentnych oczach i bujnych włosach.

Zaczęliśmy rozmawiać przez przypadek i coś mocno mnie do niej przyciągnęło. Natychmiast, bez zwłoki. Potem spotykaliśmy się wielokrotnie.

Okazało się, że jest rozwiedziona. Z dobrą pracą, taką jak moja. Tak się po prostu złożyło, że nie dogadywała się z byłym mężem. Ale jakże różniła się od Ulki

Moja żona, jakby to ująć, jest z innego materiału. Sierota, która całą młodość spędziła bez zbytniej sympatii i odrobiny zrozumienia. Zaczęliśmy się spotykać wcześnie i już wtedy zdałem sobie sprawę, że mam trudny orzech do zgryzienia.

Kiedy jej coś dałem, nie była z tego powodu zadowolona, ​​jak to zwykle bywa w przypadku innych dziewcząt. Tylko spojrzała w oczy z niedowierzaniem i sucho dziękowała.

Nawet gdy wręczałem jej pierścionek, widziałem, że jej twarz zmieniła się tylko nieznacznie i od razu udzieliła pozytywnej odpowiedzi. Inni z zewnątrz pomyśleliby, że odgrywamy jakieś role, ale tak naprawdę wszystko działo się naprawdę.

Myślałem, że życie rodzinne uczyni ją bardziej miękką, cieplejszą, ale tak nie było. Wraz z narodzinami Maxa czasami bawiły się nią jej hormony, ale nawet tutaj wszystko było w jakiś sposób niestandardowe.

Albo chciała odrobiny uczucia, albo mogła zacząć się kłócić o drobnostkę. I w większym stopniu była to druga opcja.

Tak naprawdę okazało się, że popełniłem największą głupotę w swoim życiu. Słyszałam już, że nowy mężczyzna zawsze będzie na drugim miejscu u kobiety, zaraz po jej dzieciach.

Jednak od razu zająłem trzecie miejsce. Na drugim był kot. Do mnie należało jedynie przynoszenie artykułów spożywczych do domu, kupowanie zabawek i innych bzdur do domu.

W żadnym wypadku nie wolno podnosić głosu w obecności córki. A tego, że była niezadowolona z mojego wyglądu, nie da się nawet przekazać.

Popularne wiadomości teraz

"Postanowiła dać nauczkę ukochanemu i jego bezczelnej rodzinie": Pomogła jej w tym babcia

"Nie wolno mi mieć dzieci. Mama mówi, że moi siostrzeńcy muszą najpierw podrosnąć"

Przepis na perfekcyjnie puszysty sernik. Idealnie nada się na zbliżające się Święta Bożego Narodzenia

Takie nieestetyczne plamki ma na ustach wielu z nas. W ten prosty sposób można sobie z nimi poradzić i pozbyć się na zawsze

Pokaż więcej

Ale nie poddałem się. Próbowałem jakoś zadowolić moją nową kobietę. Obsypywałem ją prezentami, komplementami i zabierałem w różne miejsca. Ale nasza trójka chodziła prawie wszędzie.

Ona, jej córka i gdzieś obok ja. Jako strażnik i portfel, coś w tym stylu. Jeśli coś jej się podobało, potrafiła o tym opowiadać godzinami. Nasza komunikacja przypominała rozmowę dwóch przyjaciół.

Ale jeśli coś zepsuło jej nastrój, to ja stałem się jej osobistym workiem treningowym. W większym stopniu. Jej córka ćwiczyła na mnie trochę więcej. Szczerze mówiąc, jestem pewien, że za sześć miesięcy nawet kot zacząłby mnie poniżać!

Potem ponownie przemyślałem swoje poglądy na życie. Przypomniałem sobie, jak w najbardziej krytycznych momentach naszego małżeństwa Ulka nigdy mnie nie oceniała. W milczeniu zrobiła rzeczy, które zaszczyciłyby każdego mężczyznę.

Przykładowo dość szybko po porodzie znalazła pracę na pół etatu, żeby nie „siedzieć na karku”. Albo dokładnie tak, jak negocjowała z nabywcami naszego starego mieszkania, z którego się przeprowadzaliśmy.

Zgodziłbym się na ich ofertę, ale udało jej się ich przekonać i zgodzić się na naszą cenę. I wcale nie żądała żadnej nagrody. To było świetne.

Okazało się, że ona sama cierpiała ze mną przez całe małżeństwo, ale tylko z szacunku nie odezwała się ani słowem. Bo rodzina była ważniejsza.

Ale moje „kaprysy” i „histerie” za każdym razem tylko sprawiały, że mocniej zaciskała zęby. Ale teraz wszystko jest przeszłością. O jakichkolwiek zmianach nie można mówić. Jej życie z synem wydaje się teraz idealne.

W ten sposób dowiedziałem się wiele o sobie, uświadomiłem sobie, kim naprawdę jestem i jaki błąd popełniłem w życiu. Ula zniknęła z mojego życia na zawsze i mogę winić za to tylko siebie. I nawet Pan Bóg nie jest w stanie tego zmienić.