To był mój pierwszy związek i od razu zdałam sobie sprawę, że tak będzie na zawsze. Miałam 19 lat, Antoni 24. On właśnie skończył studia i niemal od razu dostał pracę w prestiżowej firmie.

Mąż pochodzi z prostej rodziny, ale jego rodzice są dobrze sytuowani. Pomogli mu znaleźć pracę, a potem przekazali nam pieniądze na zaliczkę na kredyt hipoteczny.

Najpierw napisał do mnie na portalach społecznościowych. Zalecał się do mnie bardzo romantycznie i zawrócił mi w głowie.

A potem zaprosił mnie do przeniesienia się z akademika do niego. Zaszłam w ciążę. Kiedy byłam w drugim miesiącu, postanowiliśmy się pobrać.

Oczywiście wszystko było skromne, bo mój mąż nadal zarabiał bardzo mało, a ja rzuciłam studia i nie pracowałam. Za wszystko płacili rodzice mojego męża. 

Surowa lekcja teściowej

Na początku z teściową było łatwo i szczerze – jak w domu. Niemal natychmiast zaczęłam dzwonić do jego mamy, a ona otoczyła mnie, kobietę w ciąży, miłością i troską.

Ubrali mnie, dali buty i nakarmili pysznym jedzeniem. W ogóle niczego mi nie brakowało. A potem urodził się syn.

Niedawno mój Krzyś skończył 3 lata. Bardzo chciałam sprawić dziecku przyjemność i zorganizować dla niego niezwykłe przyjęcie. Podeszłam do sprawy bardzo ostrożnie.

Kupiłam mnóstwo dekoracji i zamówiłam duży tort u znanego lokalnego cukiernika. Stworzyłam strefę zdjęciową i zaprosiłam fotografa.

Nakryłam duży stół i zaprosiłam wszystkich bliskich krewnych i przyjaciół rodziny. Tak, to święto kosztowało całkiem sporo, ale to wszystko ze względu na Krzysia!

Kiedy przyjechała moja teściowa, po jej kwaśnej twarzy od razu zrozumiałam, że nie była w nastroju. Na przyjęciu zachowywała się grzecznie i spokojnie, jednak czułam, że coś jest nie tak.

Kiedy poszłam do kuchni, żeby przynieść talerze, poszła za mną. Zapytałam ją, co się stało? Nie chciałam robić skandalu, ale po co psuć całą zabawę swoim nastrojem?

Popularne wiadomości teraz

"Kiedy moja teściowa była chora, poprosiła nas o opiekę nad młodszym bratem mojego męża": Te dni zapamięta na długo

"Pewnego dnia odwiedziła mnie moja młodsza siostra": Zasugerowała, aby umieścić mamę w domu opieki

"Wyrzuciłam mojego syna i jego rodzinę z domu": Wolę być "tą złą" i żyć w spokoju

"Bardzo dziękuję mojej sąsiadce. Namówiła mnie do zabrania dziecka, które oddałam do domu dziecka"

Pokaż więcej

Ale to, co odpowiedziała, sprawiło, że zamknąłem usta. Zdecydowanie nie spodziewałam się tego usłyszeć.

„Antek cały dzień ciężko pracuje, aby utrzymać ciebie i Krzysia, a wydajesz mnóstwo pieniędzy na imprezę dla 3-letniego dziecka, które nawet tego nie będzie pamiętać.

A poza tym Antoni od tygodnia ma na sobie tę samą koszulę, która również jest niewyprasowana. A w domu go nie karmią, dlatego przychodzi do mnie wieczorami, nie wiedziałaś?

Nie wiem, co tu robisz przez cały dzień, skoro nie zależy ci na własnym mężu. Jedyne, co umiesz, to wydawać jego pieniądze, a ty sama jesteś bez grosza. Powinnaś nas chwalić za przyjęcie cię do rodziny!”

Oczywiście pokłóciłyśmy się mocno. Po pewnym czasie teściowa przyszła prosić o przebaczenie. Poczułam się bardzo nieprzyjemnie, ale wiesz, jej słowa otworzyły mi oczy.

Inaczej spojrzałam na swoją sytuację. Mieszkam w mieszkaniu męża, nie pracuję. Antoni spłaca kredyt hipoteczny i pracuje od rana do wieczora. A ja nawet nie mam wyższego wykształcenia.

Po tym wieczorze słowa teściowej jeszcze długo dźwięczały mi w głowie, całą noc przepłakałam. A chwilę później podjęłam decyzję – muszę szukać pracy.

Wróciłam na studia pedagogiczne. Po tej rozmowie wiele się w mojej duszy zmieniło i wywróciło do góry nogami, ale od tamtej pory nie nazywam już teściowej mamą...