W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, kiedy musi jak najszybciej uporządkować siebie, swoje życie i otoczenie. Najczęściej nazywa się to kryzysem wieku średniego. Ale może on nadejść w każdej chwili...

Moja grupa krwi to grupa II, mojego męża to grupa III. Z medycznego punktu widzenia jest to, można powiedzieć, unikalna kombinacja, a nasze dzieci mogą mieć każdą inną grupę, nawet pierwszą, nawet czwartą.

Jeśli mi nie wierzysz, możesz sprawdzić to w internecie. Znam te informacje nieprzypadkowo, faktem jest, że ostatnio muszę je powtarzać niemal codziennie. W końcu mój mąż zaczął wątpić w to, że jest ojcem własnego syna. Głupie, wiem, ale tak po prostu jest.

Teraz Tymek ma cztery lata. Jest mądrym, zdrowym chłopcem. Wygląda jak ja i Remek, jego ojciec. Szczerze mówiąc, nigdy bym nie pomyślała, że w naszej rodzinie pojawią się takie pytania.

Przysięgliśmy sobie ufać i być szczerymi we wszystkim. Te małe nieporozumienia, które pojawiły się między mną a mężem przed ślubem, obiecaliśmy zapomnieć. Bo młodość to jedno, a zalegalizowany związek to zupełnie co innego.

Stało się tak, że moja szalona teściowa dowiedziała się, że jej wnuk ma inną grupę krwi niż jego rodzice. I zaczęło się dziać. Zaczęła oskarżać mnie o noszenie cudzego dziecka, o przyprawianie rogów mojemu mężowi.

Już wcześniej wiedziałam, że coś jest z nią nie tak, ale teraz to zaczyna wymykać się spod kontroli. 5 lat małżeństwa, wszystko szło świetnie. Po co to całe zamieszanie? Czy ona naprawdę myśli, że jej syn ze mną zerwie i znajdzie sobie kogoś lepszego?

Tymczasem mąż coraz częściej ogląda się za mamą. Początkowo nie zwracał uwagi na sytuację. Sprawdził: tak, zdarza się, że dzieci nie mają tej samej grupy krwi co mama i tata. I co z tego?

Jednak teściowa tak uparcie wierciła mu dziurę w brzuchu, że zaczął budować własne teorie. Dlaczego Tymek ma ciemniejszy odcień skóry? On i ja mamy bladą skórę. Nie mogę mu wbić do głowy, że mój tata przez całe życie był niczym Mulat. On tego nie rozumie.

Niedawno poszłam na urlop. Myślałam, że było świetnie. Zostanę w domu, może zaczniemy jakieś kosmetyczne naprawy. Tapeta w przedpokoju, którą podarł pies. Balkon wymaga uporządkowania.

Powinniśmy iść z porządkami do piwnicy. Tam od kilku lat bałagan: słoiki z ogórkami, stary rower, mnóstwo innych rzeczy. Krótko mówiąc, dużo pracy. Cóż, nie. Nie jest zainteresowany. To już inna sprawa.

Mówi, że zaoszczędził trochę pieniędzy, a teraz chce zrobić testy, aby dowiedzieć się, czy naprawdę jest ojcem swojego dziecka, możesz to sobie wyobrazić?

Kiedy była jesień i powinnam kupić nowe ciepłe ubrania i naprawić zęby, on nagle postanowił pobawić się w detektywa!

Powiedziałam mu, że jestem gwarantem tego, że wychowuje swoje dziecko. Ja, jego żona. Nie jego mama, nie jego koledzy, ale ja, osoba, z którą mieszka. Brak reakcji... Jakbym coś przed nim ukrywała albo miała szafę pełną szkieletów.

Może to właśnie taki okres i wkrótce minie? Nie zrozum mnie źle, nie pracuję, jestem domatorką.  Jedno dziecko na razie wystarczy, ale jeszcze jednego, podstarzałego, nie zniosę...

Popularne wiadomości teraz

"Nie wolno mi mieć dzieci. Mama mówi, że moi siostrzeńcy muszą najpierw podrosnąć"

Historia górnika, którego odnaleziono żywego 17 lat po zawaleniu się kopalni

Jan Kobuszewski w ostatnich swoich chwilach miał sporo problemów. Aktorowi pomogła córka

Marek Piekarczyk przez lata musiał zmagać się z problemami, jego życie nie było proste

Pokaż więcej

Jestem naprawdę pewna, że Tymek jest synem swojego ojca. Jest jeszcze bardzo młody, ale już wykazuje pewne nawyki swojego ojca. Jednak najważniejsze jest, aby mi ufano, jako żonie, matce, a nawet synowej. W przeciwnym razie, co to za rodzina?