Mój syn opuścił swoją rodzinę. Zostawił żonę, spakował się i pożegnał. Mało tego, moja synowa była wtedy w trzecim miesiącu ciąży. Wiele osób będzie teraz krytykować Olka, mówiąc, że gram razem z nim, ponieważ jest moim synem.

Ale moja osobista opinia w tej sytuacji jest taka, że postąpił słusznie. Zrobiłabym to samo na jego miejscu.

Wierzę, że jego zmarły ojciec również pochwaliłby ten czyn, gdyby żył i znał wszystkie szczegóły. I zamierzam ci je teraz przekazać.

Od czego by tu zacząć. Moja synowa, Klara, wcześnie dowiedziała się, że jest w ciąży. Mimo młodego wieku jest fanką wszelkiego rodzaju oper mydlanych. Dosłownie ma na ich punkcie obsesję.

A ponieważ główne bohaterki zachodzą w ciążę częściej, niż myją zęby, cały czas miała przy sobie test na tę przypadłość. Kiedy zrobiła go ponownie i otrzymała długo wyczekiwany pozytywny wynik, natychmiast rzuciła się, by uszczęśliwić męża. Mam na myśli mojego syna.

Niestety, Olek miał złe wieści dla swojej żony: ich firma zbankrutowała, a prawie wszyscy pracownicy zostali poproszeni o odejście wraz ze swoimi rzeczami.

Sytuację psuł również fakt, że Olek był wysoko wyspecjalizowanym pracownikiem, więc nie mógł już pracować w swoim zawodzie w naszym małym miasteczku. Okazuje się, że trzeba było szukać pracy od zera, a życie wymagało, wręcz przeciwnie, sporych wydatków.

Nie wiem, o czym rozmawiali, czy o usunięciu ciąży, ale skończyło się na tym, że syn i synowa przeprowadzili się do jej rodziców. Swatowie mają duży dom, mieszkają na przedmieściach, mają własną farmę.

Ogólnie rzecz biorąc, są to ludzie szczególnego rodzaju, ludzie wiejscy.

"Kto nie pracuje, ten nie je"

To ich życiowe credo i jestem pewna, że mają ku temu powody. Ale wszystko musi mieć swoje granice!

Od tego czasu życie młodej rodziny toczyło się następująco: "szczęśliwy" mąż i przyszły ojciec pracował na różnego rodzaju pół etatu. Jednocześnie szukał czegoś poważnego wśród znajomych, krewnych i w Internecie.

Nawet zwrócił się do mnie. Ale jego poszukiwania były długie i nie przyniosły żadnej nadziei. Jego teść i teściowa patrzyli na niego jak wilk, a nawet jego własna żona zaczęła krzyczeć i potępiać go. Najwyraźniej mama i tata natychmiast ustawili swoją córkę tak, jak powinna żyć.

Jestem matką i to moje jedyne dziecko. Myślałam o tym, żeby zadzwonić do swatów i powiedzieć im, w tym mojej synowej, co o nich myślę.

Ale w ostatniej chwili zawsze z nich rezygnowałam. Najpierw wywołać skandal - słaba pozycja. A mój syn jest już dorosły, potrafi o siebie zadbać.

Ale potem przyszedł z plecakiem. W plecaku - rzeczy. Wściekła mina. Powiedział, że dostał tygodniową porcję wodnistej kaszki perłowej. Nic. Żadnego mięsa ani warzyw. W końcu, jak powiedziała moja szwagierka, "nie ma pieniędzy, a to, co mamy, kładziemy na stole".

Ale potem Olek zobaczył, że nawet psu dają kości wieprzowe. W ciągu dnia, kiedy go nie ma, gotują, jedzą od podstaw. Nawet na kolację.

Ale kiedy przychodzi, wszystko jest ukryte i jest tylko ta sama stara owsianka. Gotowana tylko dla niego. Bo nikt inny jej nie zje.

Popularne wiadomości teraz

Zofia Zborowska w szczerym wyznaniu o chorobie nowotworowej

Znajdź węża ukrytego pośród żółwi. Mało kto zdaje ten test na spostrzegawczość

Sensacyjne doniesienia o jednej z uczestniczek programu „Kuchenne rewolucje”. Mroczna historia z Podhala

Przepis na wspaniałą kutię wigilijną. Zaskocz swoich gości

Pokaż więcej

Syn dobrze zrobił i ja go popieram! Odszedł od tych durnych ludzi...