Ale byłam temu całkowicie przeciwna. Dlaczego miałabym sprzedać własne mieszkanie, na które sama zarobiłam, żeby ratować siostrę?

Ani siostra, ani matka nie dały mi ani grosza na zakup mieszkania, pomógł mi tylko mąż.

Moja siostra wyszła za mąż jakieś sześć lat temu. Musiałam wtedy mieszkać z matką, mimo że miałam już własne mieszkanie.

Ale ponieważ mieszkanie było obciążone hipoteką, musiałam je wynajmować, żeby za nie zapłacić.

Ponadto musiałam pracować, ponieważ chciałam jak najszybciej zamknąć kredyt na mieszkanie, więc nie miałam wystarczająco dużo czasu nawet dla siebie.

Pomimo tego, że mieszkałam w domu mamy, to i tak za część mediów i zakupy spożywcze płaciłam z własnych pieniędzy.

W domu mieszkała również moja babcia. Po śmierci dziadka mama postanowiła ją przygarnąć. Chociaż moja babcia nadal potrafiła o siebie zadbać, nie chciała mieszkać sama.

Dlatego przeprowadziła się do nas, a jej dom został sprzedany i za te pieniądze zorganizowaliśmy wesele dla mojej siostry.

Oczywiście ze sprzedaży domu nie dostałam ani grosza, wszystkie pieniądze zostały wydane na moją siostrę. Postanowiłam nie okazywać swojego smutku, ponieważ nie chciałam wywoływać skandalu.

Musiałam mieszkać z babcią w jednym pokoju. I jak rozumiesz, było mi bardzo ciężko. Ponieważ żyła już tyle lat i miała już swoje nawyki domowe, chwilowo przeszkadzało mi to w życiu.

Ale wracałam do domu z pracy tak zmęczona, że dosłownie od razu kładłam się do łóżka i nie mogłam nawet zareagować na głośny telewizor, który babcia zawsze oglądała do późnych godzin nocnych.

Po ślubie moja siostra przeprowadziła się do mieszkania męża. Nadal ciężko pracowałam, aby jak najszybciej spłacić kredyt hipoteczny.

Czasami wydawało mi się, że zdecydowałam się kupić kawalerkę za bezcen. Ale z drugiej strony, spłacę cały kredyt i nie będę się martwić. Ale spłata kredytu hipotecznego była trudna.

Pewnego razu poznałam młodego mężczyznę, który z czasem został moim mężem. Udzielałam korepetycji, a Piotr był starszym bratem mojego podopiecznego.

Kilka razy podwiózł mnie do domu, a potem zaczęliśmy się spotykać. Po ośmiu miesiącach zamieszkaliśmy razem w tym samym mieszkaniu.

Mój mąż partycypował w spłacie kredytu hipotecznego. Byłam dumna, że wybrałam właściwego mężczyznę.

Po jakimś czasie złożyliśmy wniosek o rejestrację małżeństwa. Nie mieliśmy wesela, tylko siedzieliśmy w restauracji z moimi rodzicami.

Popularne wiadomości teraz

"Kiedy moja teściowa była chora, poprosiła nas o opiekę nad młodszym bratem mojego męża": Te dni zapamięta na długo

"Moja teściowa jest już w podeszłym wieku. Po przejściu na emeryturę postanowiła wystawić nieruchomość na sprzedaż"

"Z powodu skąpstwa mojego małżonka musieliśmy się rozwieść": Mówi, że będę żałować, że go zostawiłam

Pokaż więcej

Mama dała mi i mojemu mężowi dziesięć tysięcy złotych, argumentując, że musi pomóc mojej siostrze. Moja siostra urodziła dziecko i była na urlopie macierzyńskim, a ona i jej mąż borykali się z problemami finansowymi.

Nic nie powiedziałam mamie, chociaż doskonale pamiętałam, jakie wesele dla niej zorganizowali i ile pieniędzy mama jej dała.

Wtedy nie miałam czasu, aby zobaczyć się z mamą i siostrą. Ponieważ mój mąż i ja byliśmy ciągle w pracy, starając się zarobić więcej pieniędzy i szybciej zamknąć kredyt hipoteczny.

Moja matka w tym samym czasie pracowała i ciągnęła rodzinę mojej siostry, podczas gdy ona była w domu z dziećmi (wkrótce urodziła kolejne dziecko). Moja matka również rzadko do mnie dzwoniła.

Kilka tygodni temu zadzwoniłam do mamy, a ona przekazała mi nowinę. Okazało się, że moja siostra postanowiła się rozwieść.

Wyobrażacie sobie, powiedział siostrze, że ma dość domatorstwa i że ma wszystkiego dość! Zaczął też robić wyrzuty, że Lidka siedzi mu na karku i nie idzie do pracy — opowiadała moja mama.

Potem mama powiedziała mi, że Lidka i jej dzieci mieszkają teraz w jej domu. Moja mama musiała przenieść się do pokoju babci, aby moja siostra mogła mieć swój własny pokój.

Jedyne, co mogłam zrobić w tej sytuacji, to współczuć mamie, ponieważ nie miałam dodatkowych pieniędzy, aby pomóc siostrze.

Mój mąż miał wtedy poważne problemy zdrowotne i cały nasz rodzinny budżet był wydawany na jego leczenie.

Niedawno jednak moja mama zadzwoniła do mnie i poprosiła, żebym ich odwiedziła. Byłam bardzo zaskoczona.

Zaczęłam nawet myśleć, że stało się coś strasznego. Ale i tak przyjechałam. Mama dała mi herbatę i ciasto i zaczęła ze mną rozmawiać.

- Chciałabym cię prosić o pomoc dla twojej siostry — powiedziała moja matka.

- Jak? - zapytałam zaskoczona.

- Cóż, możesz sprzedać swoje mieszkanie i przekazać część pieniędzy ze sprzedaży Lidce, a ona znajdzie mieszkanie do wynajęcia lub weźmie kredyt hipoteczny na mieszkanie z jedną sypialnią — powiedziała moja matka.

- Co w takim razie powinnam zrobić? - zapytałam.

- No to weźmiesz kawalerkę w kredycie hipotecznym, masz męża, on ci pomoże! - mówi moja mama.

Po słowach matki siedziałam w milczeniu przez jakieś pięć minut. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego muszę sprzedać swoje mieszkanie, na które pracowałam razem z mężem, aby ratować moją biedną i nieszczęśliwą siostrę.

Gdy tylko otrząsnęłam się z dzikiego zdumienia, postanowiłam zapytać mamę, skąd w jej głowie wzięły się takie myśli.

- Przecież nie jesteście sobie obcy. To jest twoja siostra i powinnaś jej pomagać w trudnych sytuacjach. Sama bym sprzedała mieszkanie, ale gdzie wtedy będziemy mieszkać z babcią?

Nie pozwolą mi wziąć kredytu hipotecznego. A ty jesteś jeszcze młoda, nie macie z mężem dzieci, możecie zarobić na nowe mieszkanie!

- Nie sprzedam swojego mieszkania, żeby pomóc Lidce! - Po namyśle odpowiadam mamie.

Wyraz twarzy mojej matki zmienił się z łagodnego na zły. Nie rozumiem, dlaczego miałabym sprzedać mieszkanie, na które ciężko pracowałam, żeby pomóc siostrze.

Wróciłam z pracy spłukana, mój mąż też pracował do nocy. A potem, bam, sprzedać je? Nie, nie ma mowy, nie ma mowy. Mama zaczęła mi robić wyrzuty, że nie pomagam własnym krewnym.

Ale oni nie pomogli mi kupić mieszkania. Niech moja siostra sama rozwiąże swoje problemy, tak jak ja to zrobiłam.

Mama wiedziała, że potrzebuję pieniędzy, kiedy jeszcze miałam kredyt hipoteczny, ale ani mama, ani siostra nie dały mi nawet grosza.