Moje córki mieszkają w tym samym mieście co ja, ale mój syn wyjechał do pracy w stolicy i postanowił tam zostać.

Kocham moje dzieci i jestem z nich dumna. Moje córki są mężatkami od dłuższego czasu, a mój syn założył rodzinę zaledwie dwa lata temu.

Wszyscy mają dobrą pracę, nie brakuje im pieniędzy.

Szkoda, że rzadko widujemy się z synem, chciałabym, aby nasze spotkania były znacznie częstsze, zwłaszcza że mojemu synowi i synowej niedawno urodziło się dziecko, mój wnuk.

Z żoną syna utrzymujemy kontakt telefoniczny i nasze relacje są całkiem dobre. Jej rodziców widziałam tylko na ślubie dzieci.

Naprawdę chcę uczestniczyć w edukacji mojego wnuka, zwłaszcza że jestem już na emeryturze. Nigdy nie odmówiłam pomocy moim córkom, gdy ich dzieci były małe.

Mój syn i synowa nie chcieli przyjąć mojej pomocy, kiedy im ją zaproponowałam — chciałam przyjechać do nich na jakiś czas po porodzie.

Ale w porządku, rozumiem ich, to ich pierwsze dziecko, chcą sami spróbować sobie z nim poradzić, a jeśli będą potrzebować pomocy, mama mojej synowej służy pomocą.

Zdenerwowała mnie też inna sytuacja...

Powiedziałam córkom, żeby spróbowały odłożyć wszystkie rzeczy po dzieciach, żeby odłożyły te, które są w dobrym stanie, bo gdy ich brat się ożeni, będzie to dobrą pomocą.

W końcu jesteśmy krewnymi, nie widzę nic złego w przekazywaniu rzeczy z dziecka na dziecko, zwłaszcza jeśli są w dobrym stanie.

A mojemu synowi i jego żonie będzie łatwiej pod względem budżetu, będą mogli kupować mniej.

Sama wszystko obejrzałam, wyprałam, starannie zapakowałam i przekazałam żonie syna. Jest tam dużo, prawie wszystko, czego potrzeba dla jednego dziecka do trzech lat.

Tak, i tam można było wybrać na każdą porę roku dobre ubranka — dobre kombinezony na zimę, na jesień też były, kurtki na jesień i zimę, szalików i czapek było dużo, różne kombinezony i sweterki, śpioszki, body, skarpetki, majteczki i rajstopki.

Nie było ani jednej plamy na rzeczach, wszystko sprawdziłam kilka razy. Próbowałam wybrać najlepsze.

Dowiedziałam się, że nasze ubrania im nie pasują, nie noszą ich, bo kupują nowe. Bez względu na to, ile zdjęć mojego wnuka widziałam, na żadnym z nich nie było widać naszych ubrań na dziecku.

Sprawdziłam to z synem, a on tylko z tego żartował. Powiedział, że mają już wszystko i nie potrzebują naszej pomocy. Najwyraźniej powtarzał słowa swojej żony.

Teraz żona mojego syna jest na urlopie macierzyńskim, jeden syn dźwiga rodzinę na swoich barkach, nie sądzę, że mają tyle pieniędzy, że mogą odmówić pomocy krewnym.

Ile pieniędzy można zaoszczędzić na ubraniach, po co kupować coś, jeśli już to masz? Tak, a małe dzieci bardzo szybko rosną, po raz pierwszy garderoba zmienia się prawie co miesiąc. Ile pieniędzy potrzeba, aby kupić wszystko od zera?

Podsumowując, nie jestem teraz w zbyt dobrym nastroju. I głównym problemem nie są rzeczy, które się nie noszą, a fakt, że moje dziecko pracuje po dwanaście godzin dziennie, prawie bez dnia wolnego, żeby zarobić na rodzinę.

Popularne wiadomości teraz

Opowieść: zobaczyłam, jak teściowa podsypuje mi coś do herbaty, więc postanowiłam zamienić filiżanki niezauważenie

Zofia Zborowska w szczerym wyznaniu o chorobie nowotworowej

Pewnych produktów absolutnie nie wolno trzymać w zamrażarce! To skończy się źle

Miejsce spoczynku Marka Perepeczki niezwykle martwi fanów legendarnego aktora. Wygląda na to, że nikt nie troszczy się o jego stan

Pokaż więcej

A jego żona najwyraźniej nie rozumie, że pieniądze należy oszczędzać, a praca mojego syna powinna być doceniana.