Nasza "silna" rodzina, no cóż, taka, w której "na dobre i na złe...", przetrwała nieco ponad dwa lata.

Zaraz po ślubie Aleksander, już jako mąż, księgował wszystkie wpływy i wydatki. Musiałam pisać szczegółowe raporty finansowe po wizycie w sklepie, nawet jeśli kupiłam jakiś drobiazg.

Z zarobkami od męża nie było idealnie, ja też mam skromną pensję, przeciętną statystyczną, ale mój mąż z jakiegoś powodu myślał, że wydaję pieniądze na prawo i lewo.

Jednocześnie nie chciał przejąć zakupów spożywczych, rachunków za media i innych rodzinnych problemów związanych z finansami. On KONTROLOWAŁ.

Uważając się za głowę rodziny, mój mąż uważał, że całe gospodarstwo domowe powinno być prowadzone przeze mnie, a po narodzinach naszej córki, doszła mi jeszcze opieka nad dzieckiem.

Aleksander nie zmienił swojej pozycji po szpitalu położniczym. Nadal kręciłam się jak chomik w kole, a on odpoczywał wieczorami na kanapie, patrzył, ile wydałam na dzień i wyjaśniał, jeśli coś wydało się podejrzane.

Skandale na tym tle stały się codziennością, moje nerwy coraz bardziej były napięte, dlatego podczas kolejnej kłótni na temat "Gdzie się podziały pieniądze?" odrzuciłam odkurzacz na bok i wskazałam na niego palcem:

- Rozejrzyj się, może poszły do kosza na śmieci, mamy ich pełno leżących po wszystkich kątach!

Mój mąż był zaskoczony tą odpowiedzią, a mnie poniosło i moja podświadomie podjęta decyzja wyszła na jaw:

- Rozwodzę się z tobą! Mam dość patrzenia na fokę na kanapie, która potrafi liczyć tylko złotówki, zarabiając grosze!

Aleksander zdał sobie sprawę, że tym razem nie mu nie daruję i próbował załagodzić sytuację, ale ja i tak złożyłam pozew o rozwód.

Sam proces ciągnął się niemiłosiernie długo, około sześciu miesięcy. Mąż liczył, że mimo wszystko cofnę pozew, nie stawiał się na rozprawy, a do sądu przyszedł, gdy mój prawnik oficjalnie go uprzedził, że w przypadku kolejnego niestawiennictwa sprawa będzie rozpatrywana bez niego.

Byliśmy po rozwodzie, Aleksandrowi zostały przypisane ustawowe alimenty, żałuję, że wtedy nie nalegałam na oficjalny harmonogram spotkań z córką, bo teraz chce maksymalnie zepsuć mi przyszłe życie.

Teraz musiałam zdać mu relację z wydanych alimentów. Znowu — co do grosza i, nie daj Boże, nie sumowało się. Wszystko, ku wielkiemu przerażeniu mojego ojca, złożyło się w całość, a potem rozpoczął nową epopeję.

Skargi do wszystkich instancji, które mają cokolwiek wspólnego z dziećmi wychowywanymi w rodzinach niepełnych, leciały lawinowo.

Dręczyły mnie ciągłe wizyty komorników, policjantów dzielnicowych, inspektorów kuratorskich itp.

Musiałam wszystkim udowadniać, że moje dziecko dorasta w normalnych warunkach, ma wszystko, czego potrzebuje, że nikt nie znęca się nad moją córką, że ma wystarczającą ilość jedzenia, że jest ubrana zgodnie z sezonem...

Kiedy nastąpiła przerwa w wizytach urzędników, odetchnęłam z ulgą, a potem zaczęłam się obawiać, co dalej?

Dlaczego mój gorliwy kontroler nagle ucichł? Powód był banalny — zaczął dostosowywać swoje życie osobiste i związał się z kobietą.

Oczywiście, po raz pierwszy nie było go u córki. Tak więc żyliśmy we względnym spokoju przez około dwa miesiące, a kontrola została wznowiona!

Oprócz niego słuchałam niepochlebnych porównań z wybraną przez Aleksandra kobietą, że lepiej gotuje, potrafi stworzyć przytulne miejsce, nie wydaje zbyt dużo pieniędzy i może wychowywać dzieci (nie wiem, dlaczego zdecydował, że kobieta, która nie ma dzieci, może je wychować).

Musiałam przerywać jego "wykłady" w sposób podobny do przerywania moich rodzinnych raportów finansowych.

Po wysłuchaniu, jaka jestem nieudolna, bezużyteczna itp. poszłam i zaczęłam pakować rzeczy córki.

Były zapytał ze zdziwieniem:

- Co ty robisz?

- Pakuję rzeczy. Weź córkę i wychowuj ją razem z "geniuszem pedagogiki", jesteś ojcem, masz takie same prawa do niej jak ja. Jeśli uważasz, że nie poradzę sobie z wychowaniem — flaga w ręce twoje i twojej dziewczyny! Nawet nie będę cię kontrolowała, uwierz mi!

Twarz Aleksandra zmieniła się:

- Zaraz, zaraz, co o znaczy "zabrać", dziewczynka bardziej potrzebuje matki, poza tym ani ja, ani Alina nie rozmawialiśmy na ten temat...

- O czym tu dyskutować? Zrobiłeś mi papkę z mózgu o mojej nieadekwatności jako matki na tle twojej Aliny, więc śmiało! Ratuj dziecko!

Rozżalony ojciec wycofał się bardzo szybko, obiecując, że zadzwoni do mnie któregoś z tych dni. W jakie dni nie określono, ale minął miesiąc, otrzymałam alimenty, częściowo wydane, i nadal nie ma połączenia! Nie było "kontrolera", nie było przedstawicieli władz, jednym słowem — cisza i spokój!

Poczekam trochę dłużej, ale teraz w każdym razie zrozumiałam, jak wpłynąć na tego słabego i kłótliwego człowieka — postawić moim miejscu i przedstawić oczekiwania.

Popularne wiadomości teraz

"Moja teściowa jest już w podeszłym wieku. Po przejściu na emeryturę postanowiła wystawić nieruchomość na sprzedaż"

"Moja teściowa straszyła naszego syna sierocińcem. Teraz ja straszę ją domem opieki"

"Dowiedziałam się, że moja córka ukrywała prawdę": Jej ojciec w tajemnicy przede mną dawał jej pieniądze. Oszczędzałam każdy grosz

"Siostra przestała myśleć o sobie i zainwestowała wszystko w swoją córkę": Nie był to dobry pomysł

Pokaż więcej