Postanowiliśmy świętować jej urodziny u nas, ponieważ mamy duże dwupokojowe mieszkanie. A mieszkanie mojej córki jest obecnie w remoncie.

Jest nas niewielu: ja, mój mąż, teściowa, moja siostra z dwiema dorosłymi córkami, moja córka z mężem i mój syn z żoną Leną i siedmiomiesięcznym synem Antosiem.

Zawsze zbieraliśmy się w wiejskim domku mojej teściowej. Ale sprzedaliśmy ją kilka lat temu, ponieważ nie mamy już wystarczająco dużo zdrowia, aby tam pracować.

A  nasze dzieci w ogóle nie chcą tam jeździć. Mówią, że taniej i łatwiej jest kupić wszystko, czego potrzebują, w sklepie.

Po sprzedaży domku zaczęliśmy widywać dzieci znacznie rzadziej. Postanowiliśmy więc spotkać się o czwartej po południu w sobotę, aby świętować urodziny Kasi. To było wygodne dla wszystkich. Wszystkim z wyjątkiem Leny.

Mój syn zadzwonił i powiedział mi:

- Czy możemy się spotkać godzinę wcześniej lub godzinę później? Ponieważ w tym czasie dziecko będzie już spało! I możemy przyjść tylko na dwie godziny.

Byłam bardzo zdenerwowana, gdy to usłyszałam. Rzecz w tym, że moja synowa Lena jest szaloną mamą. Całe jej życie kręci się wokół dziecka.

Nawet podczas ciąży było to dla nas bardzo trudne. Lena nieustannie robiła zdjęcia swojego brzucha i opowiadała wszystkim, ile razy dziecko poruszyło się w ciągu dnia.

Bardzo obrażała się na tych, którzy nie chcieli z nią rozmawiać na temat ciąży. Myśleliśmy, że kiedy Lena urodzi, wszystko minie. Ale niestety tak się nie stało. Po tym, jak Lena urodziła Antosia, wcale nie było łatwiej.

Zawsze obraża się na wszystkich. Kiedy do niej dzwonię i pytam, jak się czuje, mówi, że wszystko w porządku. I obraża się, że zawracam jej głowę. A kiedy do niej nie dzwonię, znów się obraża: dlaczego nie interesuję się wnukiem.

Po prostu nie wiem, jak mam się zachowywać w stosunku do mojej synowej.

Kiedy Antoś miał miesiąc, przyjechaliśmy z mężem odwiedzić naszego wnuka. Zaprosiła nas sama Lena. Kiedy przyjechaliśmy, okno było otwarte i w pokoju było bardzo zimno. Antoś leżał rozebrany.

Popularne wiadomości teraz

"Mój mąż nie radzi sobie z opieką nad dzieckiem": Ma mi za złe, że go nie doceniam, mimo że sama pracuję, a on jest z dzieckiem

"Nie potrzebuję żadnych porad. Sama będę zarządzać swoimi pieniędzmi": Moja mama nie dała mojej teściowej dojść do słowa

"Dowiedziałam się, że moja córka ukrywała prawdę": Jej ojciec w tajemnicy przede mną dawał jej pieniądze. Oszczędzałam każdy grosz

"Bardzo dziękuję mojej sąsiadce. Namówiła mnie do zabrania dziecka, które oddałam do domu dziecka"

Pokaż więcej

 Powiedziałam:

- Lena, zamknij okno. Przeciąg jest bardzo szkodliwy dla małego dziecka!

Lena powiedziała mi, że to wszystko uprzedzenia. Późnym wieczorem temperatura Antosia wzrosła i został zabrany do szpitala.

Moja synowa obwiniała mnie. Powiedziała, że wykrakałam. Dlatego staram się jak najmniej komunikować z nią.

Teraz nie wiem, co robić.

Przyjęcie urodzinowe Kasi będzie zgromadzeniem ludzi, którzy nie mają dzieci, a my nie chcemy cały czas rozmawiać o małym dziecku. A jeśli Lena przyjdzie z dzieckiem, zwróci na siebie całą uwagę.

A potem okazało się, że Roman przyjedzie samochodem. Byłam jeszcze bardziej zdenerwowana. Okazało się, że nie wypije z nami nawet lampki wina.

Zaproponowałam, żeby przyjechali taksówką lub transportem publicznym. Ale kiedy Lena się o tym dowiedziała, zrobiła wielki skandal.

Wtedy zaproponowałam inne rozwiązanie problemu. Zasugerowałam, że Lena powinna zostać z dzieckiem w domu albo poprosić mamę, żeby zaopiekowała się Antosiem. Lena bardzo się obraziła.

Zaczęła mieć do mnie pretensje, że nie chcę zobaczyć wnuka na uroczystości rodzinnej.

- Chcesz się tylko upić! Nie chcesz, żebyśmy byli twoimi gośćmi! Widziałaś dziecko tylko trzy razy w ciągu siedmiu miesięcy — obraziła się na mnie synowa.

I to prawda. Ale sumienie mi nie przeszkadza. Naprawdę nie chcę widzieć Leny i wnuka na urodzinach Kasi.

Maluch nie usiedzi w miejscu. Lena będzie chciała jeść. I żal mi syna, więc będę musiała być z dzieckiem.

 Zamiast odpoczywać, robię się naprawdę zmęczona. Po prostu nie wiem, co robić...