Mój mąż miał zapalenie płuc w zimie, a jego powrót do zdrowia był długi i trudny. Kiedy został wypisany, lekarz powiedział, że byłoby wskazane, aby przeszedł kurs rehabilitacyjny w sanatorium lub przynajmniej na kursie, przeszedł wszystkie niezbędne procedury i spędził kilka tygodni nad morzem.

- Możesz jechać, a ja w międzyczasie zajmę się moją wnuczką. Nie jest już dzieckiem, więc mogę się nią zająć przez kilka tygodni.

Podziękowaliśmy mojej rodzicielce za pomoc i zaczęliśmy szukać odpowiedniego sanatorium.

Następnie wykupiliśmy mężowi serię zabiegów, wynajęliśmy kwaterę i zarezerwowaliśmy bilety. Urlop mojej mamy wypada zimą, więc pomoc teściowej bardzo się przydała.

Nie trzeba dodawać, że nie mieliśmy żadnych dodatkowych pieniędzy, ponieważ nawet wykupienie kursu kosztowało sporo pieniędzy. Zdecydowaliśmy, że skoro jedziemy bez córki, to możemy zminimalizować wszelkie wydatki.

Kiedy do wyjazdu zostało kilka dni, moja córka zdążyła zachorować, mimo że nie miała gorączki, nadal była marudna i płaczliwa.

Po zakupie wszystkich niezbędnych leków w aptece postanowiliśmy zatrzymać się w domu babci, aby podrzucić rzeczy dziecka.

Teściowa ucieszyła się na nasz widok, ucałowała wnuczkę i zaczęła świergotać o tym, że ceny znowu poszły w górę, a pogody życzy nam jak najlepszej.

- Mamusiu, przywieziemy córkę do ciebie jutro wieczorem — mąż przerwał monolog matki — wzięliśmy kurs na czternaście dni. Przywieźliśmy już prawie wszystkie rzeczy małej, a jutro przywieziemy jeszcze kilka.

- Synu, o czym ty mówisz? - zrobiła zdziwioną minę. - Dlaczego przyprowadzasz jutro do mnie małą?

Zaczęliśmy wyjaśniać, że wykupiliśmy miejsca w sanatorium, jutro wyjeżdżamy, rozmawialiśmy z nią o tym dwa tygodnie temu i zaoferowała nam pomoc.

- Nie będę opiekować się moją wnuczką, ponieważ zmieniłam plany — odpowiedziała teściowa. - Dlaczego jesteś taki zaskoczony, mam własne życie, nie jestem twoim niewolnikiem, który spełnia wszystkie twoje zachcianki na pierwszą prośbę.

Mąż zdenerwował się i zapytał matkę, dlaczego nie uprzedziła nas o zmianie planów. Matka zaczęła się dąsać i odpowiedziała:

Popularne wiadomości teraz

"Bardzo dziękuję mojej sąsiadce. Namówiła mnie do zabrania dziecka, które oddałam do domu dziecka"

"To dziwne, ale twój mąż dzwoni do mnie codziennie", powiedziała przyjaciółka. Na początku nie zwracałam na to uwagi

"Moja matka pojawiła się na progu ze swoim dobytkiem": Chciała ze mną zamieszkać, bo sprzedała swoje własne mieszkanie

"Przed ślubem podpisaliśmy intercyzę. Teraz, po rozwodzie teściowa chce zająć moje mieszkanie"

Pokaż więcej

- Jestem dorosłą kobietą, a wy nie jesteście już dziećmi, więc nie jestem wam nic winna — widać było, że zdała sobie sprawę ze swojej winy — twoja córka ma nie tylko babcię, ale i rodziców. To moje życie i nie zamierzam nikomu opowiadać o jego szczegółach, ani się tłumaczyć.

Mój małżonek i ja po prostu wstaliśmy i po cichu wyszliśmy z domu jego mamy. Godzinę później moja mama zadzwoniła do mnie i powiedziała:

- Uznałam, że nie musisz jechać nad morze, bo to mój syn miał zapalenie płuc, a nie ty, i dlatego możesz z dzieciakiem w domu zostać, nie ma potrzeby wydawać pieniędzy, które mąż z takim trudem zarabia.

Nie odpowiedziałam, tylko w milczeniu odłożyłam słuchawkę, bo nie miałam ochoty wysłuchiwać jej wyzwisk, a poza tym jestem zdecydowanie przeciwna oddzielnym urlopom dla małżonków!

Jesteśmy wdzięczni mojej mamie za pomoc i zabranie ze sobą wnuczki na czas naszych wakacji.

Mój małżonek przeszedł wtedy tak ważny dla niego plan leczenia, odpoczął, mogliśmy być z sami, a kiedy wróciliśmy do domu, w jednym z portali społecznościowych znalazłam na stronie siostry mojego małżonka zdjęcia z wakacji, które przedstawiały nie tylko jej rodzinę, ale także moją teściową.

- Więc? - odpowiedziała matka męża. - Moja córka kupiła mi bilety i zapłaciła za mój pobyt w ośrodku, przynajmniej odpoczęli z mężem, a ja mogłam komunikować się z moimi wnukami. Gdybyś nie był taki skąpy i zabrał mnie ze sobą na wakacje, na pewno pomogłabym ci z wnuczką.

Moja teściowa już chyba zapomniała, że udowodniła nam, że nagła zmiana klimatu jest bardzo niebezpieczna dla takiego maluszka.

I czy jakikolwiek przyzwoity człowiek mógłby zrobić coś tak podłego? Gdyby mama powiedziała nam wszystko od razu, nawet nie liczyłybyśmy na jej pomoc.

W końcu babcia dowiedziała się ponad dwa tygodnie przed naszym wyjazdem na wakacje.

Po wybrykach teściowej zminimalizowaliśmy wszelką komunikację z nią, ale ona nadal się z nami kontaktuje, a teraz zaczęła nas oskarżać o egocentryzm.

- Miałam ignorować własne interesy i spełniać każdą twoją zachciankę? Szkoda, że jesteś dla mnie taka niemiła. W przeciwieństwie do ciebie, moja córka kocha swoją mamusię i dba o nią, udało mi się nawet trzy razy popływać w morzu na wakacjach!