Jednak niektórzy ludzie lubią odwiedzać zbyt często i przychodzą do domu, nawet nie zadając sobie trudu, aby zapytać o plany na dany dzień.

Co w takim przypadku powinni zrobić gospodarze? Czy musisz witać ich przez cały czas i organizować ucztę?

"Nie jestem fanem hałaśliwych świąt w domu, a moja matka nigdy nie została poproszona o wizytę. Niedawno przeprowadziliśmy się do miasta i nie mamy okazji spotkać tłumów gości w swoim domu.

Ale nie mam nic przeciwko temu, że czasami odwiedzają nas bliscy przyjaciele, koledzy z pracy lub kuzynka mojej żony i jej rodzina.

Na początku miałem bardzo dobre relacje z moją krewną. Była siostrą mojej żony, więc musiałem się z nią komunikować.

Zawsze uważałem, że krewnych należy kochać na odległość. Na początku nawyk kuzynki do przychodzenia bez zaproszenia nie irytował mnie, ale potem zaczął mnie złościć.

Przed przyjściem w odwiedziny zawsze ostrzegała:

"Nie masz nic przeciwko, żebyśmy was dzisiaj odwiedzili? Nie, to nakryjcie do stołu!".

Zawsze pytała dla przyzwoitości, ale nigdy nie reagowała na żadne moje wymówki, powiem więcej, że nawet nie zwracała na nie uwagi.

Za każdym razem przychodziła kuzynka z mężem i trójką potomstwa i nigdy nic nie przynosili na stół. Zostawali z nami przez pół dnia.

Jej bezsensowna paplanina nudziła mnie tak bardzo, że bolała mnie nawet głowa. Po jej wizytach czasami nie mogłem zasnąć do rana. A potem miałem tego wszystkiego dość.

Pewnego dnia zadzwoniłem do kuzynki i powiedziałem:

"Postanowiliśmy cię dzisiaj odwiedzić, więc nakryj do stołu. Zrób dużo jedzenia, bo my też chcemy coś zabrać do domu".

Kuzynka żony zaczęła mamrotać do mnie coś nieartykułowanego, ale byłem w pełnej gotowości i powiedziałem:

"Jesteśmy już na progu i będziemy u ciebie za pół godziny", a po tych słowach odłożyłem słuchawkę.

Miałem zamiar ograniczyć się tylko do rozmowy telefonicznej, ale potem mnie poniosło i zdecydowałem, że jedziemy dziś do domu kuzynki.

Moja żona stanowczo odmówiła wzięcia udziału w całej tej przygodzie, więc zabrałem ze sobą swoją siostrę, która przyprowadziła ze sobą dwójkę swoich dzieci.

Kuzynka żony zobaczyła nas przez okno. Zauważyłem jej sylwetkę przy oknie i widziałem, jak tiul unosi się do góry. Jednak bez względu na to, jak bardzo pukałem, nikt nie otwierał drzwi.

Potem poszliśmy z siostrą i jej dziećmi do kawiarni, ponieważ droga nas zmęczyła i wszyscy byliśmy bardzo głodni.

Wcale nie żałuję tej wycieczki, ponieważ postawiłem tę chciwą kobietę na jej miejscu. Po mojej wizycie u nich przestała do nas dzwonić.

Popularne wiadomości teraz

"Mój mąż nie radzi sobie z opieką nad dzieckiem": Ma mi za złe, że go nie doceniam, mimo że sama pracuję, a on jest z dzieckiem

"Moja teściowa straszyła naszego syna sierocińcem. Teraz ja straszę ją domem opieki"

"Nie chcę zajmować się problemami cioci. Muszę dbać o mamę, a nie o ciocię. Ona ma własne dzieci"

Teściowa żartuje z synowej, a ta nie rozumie jej humoru: "Moja synowa w ogóle nie ma poczucia humoru, cokolwiek powiem, od razu się obraża"

Pokaż więcej