Postanowiłam dziś dać mojej córce odpocząć, ponieważ była wyraźnie zmęczona opieką dzienną i nie miałam ochoty nigdzie jej zabierać tego dnia.

Moja córka ma teraz pięć lat i komunikujemy się bardzo dobrze, nawet jej za nic nie karcę.

Czekała mnie rozmowa o pracę, więc w końcu się wyspałam. Nie mogłam zostawić córki samej w domu, więc zdecydowałam, że lepiej będzie, jeśli zaopiekują się nią dziadkowie. Pożegnałam się z córką i poszłam zająć się swoimi sprawami.

Tak naprawdę do rodziców jeżdżę dość rzadko, a oni nie widywali moich dzieci zbyt często, ale jeśli mam okazję zabrać dzieci do rodziców, zawsze to robię.

Poza tym miałam dość słuchania mojej mamy, że ograniczam jej kontakt z wnukami, a moja siostra niedawno przyjechała do naszego miasta, więc chciała też zobaczyć swoich siostrzeńców.

Pomyślałam, że na pewno będą się dobrze bawić z wnuczką, której nie widzieli od około miesiąca.

Udało mi się załatwić wszystkie sprawy w ciągu zaledwie kilku godzin i wieczorem byłam wolna, więc udałam się do domu rodziców.

Spotkałam moją siostrę wyglądającą na trochę przestraszoną, stwierdziłam, że to dziwne i pomyślałam, że moja córka jest chora lub miała jakiś wypadek, więc weszłam do środka.

Zobaczyłam moją córkę siedzącą cicho na kanapie i śmiejącą się, ale moja mama podeszła do mnie i widziałam, że ma mi coś do powiedzenia.

- Chodź do kuchni, musimy poważnie porozmawiać — powiedziała mama.

- Dobrze — odpowiedziałam spokojnie mamie.

- Zastanawiałam się dzisiaj, dlaczego opowiadasz własnej córce różne bzdury? - powiedziała mama.

- Co mówię jej nie tak? Lepiej wyjaśnij dokładniej, bo nie mogę zgadnąć, co mi mówisz.

Z opowieści mamy zrozumiałam, że córka znalazła lalki i postanowiła się nimi pobawić, ale babcia nagle powiedziała do niej:

- Jak będziesz dorosła, będziesz miała męża i dzieci, którymi będziesz mogła się zajmować do woli, a teraz nie ma sensu niańczyć lalek!

Wygląda na to, że rozmawiali o przyszłości mojej córki przez pół dnia, ponieważ moja córka miała dość ich opowieści i postanowiła sama zabrać głos:

- Dorosnę i najpierw pójdę na studia, żeby znaleźć dobrą pracę, będę wychodzić z przyjaciółmi i podróżować, a dzieci jeszcze nie chcę mieć. Może później, ale na pewno nie teraz. 

Dziadkowie śmiali się z jej wypowiedzi, bo nie brali na poważnie słów dziecka, które niewiele wie o życiu, ale potem nagle zaczęli mówić o prawidłowym zachowaniu i o tym, jak należy ustalać priorytety jako dorosły.

Córka również nie mogła ich po prostu słuchać, więc próbowała coś odpowiedzieć, ale rodzice nie byli zadowoleni z jej odpowiedzi i złościli się na wnuczkę.

Doszło nawet do tego, że krzyczeli na moją córkę, ponieważ nie zamierzała mieć dzieci od razu. Sama nie miałam pojęcia, dlaczego rodzice obrazili się na słowa mojej córki?

W rzeczywistości moja córka powinna być na nich obrażona za narzucanie jej wartości rodzinnych, o których tak naprawdę nie musi wiedzieć w tak młodym wieku.

- To ty mówisz jej, że najpierw powinna się uczyć i dobrze bawić, nie myśląc o własnej rodzinie? Od kogo innego miałaby to usłyszeć? Nie sądzę, by ktokolwiek z nas powiedział jej coś takiego! Czy uważasz, że to normalne, że Twoje dziecko w tym wieku mówi już o takich rzeczach, nie stawiając rodziny na pierwszym miejscu?

- I dlaczego uważasz, że jeśli moja córka decyduje, jak chce żyć w tak młodym wieku, to ja mam jej doradzać? Ma prawo sama decydować o tym, co będzie robić, gdy dorośnie, a ja nie zamierzam się w to wtrącać.

Jeśli nie chce od razu szukać małżonka, nie będę jej do tego zmuszać, bo to jej życie! Poza tym zastanawiam się, dlaczego decydujesz za moje dziecko, co powinno robić w dorosłym życiu? Dlaczego nie może po prostu żyć dla siebie? Nie musisz od razu szukać trudności i budować rodziny...

- Sama nie dorosłaś do tego, by to wszystko zrozumieć! - powiedziała mama. - Ty i twoja córka po prostu nie zdajecie sobie sprawy, że szczęście można znaleźć w rodzinie! Wręcz przeciwnie, trudniej jest żyć samotnie!

- Nie można oceniać ludzi po sobie, tak jak ty to robisz! Moja córka myśli słusznie, bo trzeba żyć dla siebie i zdecydowanie należy znaleźć na to czas! - odpowiedziałam mamie.

Tylko że moja mama nie zamierzała przerwać naszej kłótni i wygląda na to, że zamierzała się pokłócić, ale ja nie widziałam sensu kontynuowania naszego dialogu, bo moja mama będzie stawiać na swoim do końca i ja to wiem.

Najwyraźniej bardzo ją zraniłam, bo odkąd ją pamiętam, to za młodu nie mogła sobie pozwolić tylko na wyjścia ze znajomymi, bo od samej dorosłości zdecydowała się na dzieci, a potem robiła tylko to, co w domu, nie miała czasu na relaks.

Ale czy to jest szczęście? Jeśli mamie nie udało się żyć tak, jak by sobie wymarzyła, to nie znaczy, że trzeba tego zabraniać innym.

Nigdy nie będę ingerować w plany córki i niczego jej zabraniać, bo jeśli czegoś naprawdę chce — to jej sprawa, najważniejsze, żeby cieszyła się życiem.

Popularne wiadomości teraz

"Nasza córka miała zaledwie dwa lata, kiedy zostawiła nas żona": Wysłała mi tylko wiadomość z przeprosinami i prośbą o wybaczenie

"Nie potrzebuję żadnych porad. Sama będę zarządzać swoimi pieniędzmi": Moja mama nie dała mojej teściowej dojść do słowa

"Wyrzuciłam mojego syna i jego rodzinę z domu": Wolę być "tą złą" i żyć w spokoju

"Przed ślubem podpisaliśmy intercyzę. Teraz, po rozwodzie teściowa chce zająć moje mieszkanie"

Pokaż więcej

Po wyjściu z córką moja mama nakrzyczała na mnie, że nic nie wiem o rodzicielstwie i że moje dzieci wyrosną na bałaganiarzy.