Było oczywiste, że uśmiechała się do życia, a życie odwzajemniało jej uśmiechy. Kobieta przeszła obok Olka na wysokich obcasach i nawet go nie zauważyła.

Mężczyzna poczuł się nieswojo.

"Wow, jak ona się zmieniła", pomyślał, patrząc na siebie w lustrze. Opuchnięta twarz, worki pod oczami, nieogolone policzki. Wszystko to świadczyło o tym, że nie był w najlepszej formie.

W lodówce wpatrywało się w niego osierocone jajko. Oczywiście nie wystarczyło, by zrobić obiad i poszedł spać. Następnego dnia złamał nogę.

To było bardzo niefortunne, bo projekt nie był jeszcze skończony. A tu zwolnienie lekarskie i przymusowa bezradność.

Siedział w szpitalu i przeglądał książkę telefoniczną. Szukał kogoś, kto zabierze go do domu. Za każdym razem był odrzucany.

Jego "przyjaciele" i współpracownicy mieli ważne rzeczy do zrobienia i nikt nie chciał. "W porządku, zapamiętam to" - powiedział wściekły.

Nie było więcej opcji. Musiał zadzwonić do swojej byłej. Prawie nie liczył na to, że zgodzi się mu pomóc, ale zrobiła to. Godzinę później byli już w domu.

Była przeszła się po mieszkaniu, które nie było sprzątane od wieków, zajrzała do lodówki. Była pusta. Wyszła. Olek westchnął z ulgą. Bolała go noga i miał kiepski nastrój.

Była żona wróciła pół godziny później, rozpakowała jego bagaże, podała mu tabletkę nasenną i po cichu wyszła.

Co za kobieta się z niej zrobiła, pomyślał. Następnego dnia jego żona wróciła, po cichu wzięła szmatę i wiadro i zaczęła sprzątać.

"A kto cię o to prosi?" - mruknął Aleksander.

Nie podobało mu się, że był w tak zależnej pozycji. Irytowało go również to, że jego była żona zachowywała się zbyt pewnie. Przypomniał sobie, że rozwiedli się z powodu jej nadmiernego zamiłowania do porządku.

Nie mógł znieść, gdy wszystko było z góry ustalone i "poukładane". I oto rezultat. Uświadomienie sobie, że jego była żona odniosła większy sukces, jeszcze bardziej rozzłościło Aleksandra.

- Właśnie wyjeżdżam w podróż służbową na dwa tygodnie, więc chcę uporządkować sprawy i zapewnić ci jedzenie. Nie chcę, żebyś głodował. I nie możesz jeszcze wychodzić na zewnątrz — odpowiedziała spokojnie kobieta.

W końcu Aleksander został zwolniony z pracy. Nie miał pieniędzy, bolała go noga, a przyszłość nie zapowiadała niczego dobrego.

Dwa tygodnie później jego była żona wróciła, Olek już wstał z łóżka i mógł poruszać się po mieszkaniu o kulach.

"Wkrótce będę mógł biegać", próbował żartować. Zdawał sobie sprawę, że nawet po wyzdrowieniu będzie mu ciężko. Znalezienie pracy nie jest łatwe.

Zaczął prosić przyjaciela, by tymczasowo go przyjął. "Przepraszam, ale mam rodzinę. Mogę zaoferować garaż. Jest tam kanapa i światło". Oczywiście garaż to nie mieszkanie, ale nie było dokąd pójść. Musiał się zgodzić. Przyjaciel był szczęśliwy, że jego kolega przyjął ofertę. 

W rzeczywistości mieszkanie w garażu było absolutnie niemożliwe. Nie było wody, nie było też kanalizacji. Jedyną rzeczą, która pomagała, był stary telewizor.

Popularne wiadomości teraz

"Mój mąż nie radzi sobie z opieką nad dzieckiem": Ma mi za złe, że go nie doceniam, mimo że sama pracuję, a on jest z dzieckiem

"Moja teściowa straszyła naszego syna sierocińcem. Teraz ja straszę ją domem opieki"

"Wyrzuciłam mojego syna i jego rodzinę z domu": Wolę być "tą złą" i żyć w spokoju

Pokaż więcej

Nie było też internetu. Po kilku dniach Olek wył jak wilk. Nagle drzwi do garażu otworzyły się i w progu pojawił się właściciel i była żona. Kobieta rozejrzała się, zatkała nos i wyszła.

- Ona oferuje ci spłatę mieszkania, a ty spłacisz dług, gdy znajdziesz pracę — wyjaśnił przyjaciel, ukrywając oczy. Okazało się, że kobieta zjawiła się w jego firmie, by oddać do naprawy sprzęt kuchenny.

Była żona zapłaciła za mieszkanie, a następnie pomogła Aleksandrowi znaleźć pracę. Obserwował ją przez cały ten czas i zdał sobie sprawę, że na nowo zakochał się w swojej żonie.

Kiedy pracował w nowej pracy przez kilka miesięcy, spłacił swój dług i miał odwagę zapytać byłą żonę:

"Dlaczego mi pomagasz? Jesteśmy rozwiedzeni od dłuższego czasu i tak naprawdę jesteśmy sobie obcy?".

Uśmiechnęła się i odpowiedziała:

"Po prostu obiecałam twojej mamie, że nie zostawię cię, gdy będzie ciężko. Była dobrą kobietą. Szanowałam ją".

Olek wydawał się być pogrążony we wspomnieniach. Jego matka dawno odeszła, ale jej troska wciąż go otaczała. Poprosiła swoją synową z wyprzedzeniem, a ta w trudnej chwili dotrzymała obietnicy.

"Do widzenia. Już mnie nie potrzebujesz. Masz teraz pracę i poradzisz sobie sam. Za dwa tygodnie wychodzę za mąż". Zniknęła z jego życia tak nagle, jak się w nim pojawiła, niczym anioł stróż.