Krysia jest stosunkowo nowa w małżeństwie. Jest na urlopie macierzyńskim, ponieważ wychowuje rocznego syna. Jej mama jest godną zaufania kobietą. Jest bardzo aktywna, zmotywowana i lubi działać.

Ponieważ Krysia nie miała ojca, jej mama sama opiekowała się córką i postawiła ją na nogi bez pomocy. Co więcej, kiedy jej córka wyszła za mąż, zamieniła swoje dwupokojowe mieszkanie, aby pomóc nowożeńcom rozwiązać kwestię mieszkania.

Po wymianie kupiła małą kawalerkę na przedmieściach Warszawy. Resztę pieniędzy przekazała swoim dzieciom. Teraz musi codziennie dojeżdżać do pracy w stolicy, ale nie narzeka na swoje życie.

Mama Krysi pracuje niedaleko domu, w którym mieszka jej córka. Pracuje do późna, jest bardzo zmęczona, a dojazd zajmuje jej dużo czasu. Musi korzystać z wielu przesiadek, ponieważ nie ma własnego samochodu.

W rzeczywistości wraca do domu, śpi przez kilka godzin, a potem musi się zbierać do pracy. Oczywiście byłoby miło znaleźć pracę bliżej, ale po 50. roku życia nie spieszą się z jej zatrudnieniem.

Siedzenie bez pracy też nie wchodzi w grę. Z czego żyć? Trzeba uzbroić się w cierpliwość jeszcze przez kilka lat, przynajmniej do emerytury. Ale prawdę mówiąc, mama Krysi nie zamierza siedzieć w domu, bo z samej emerytury trudno wyżyć.

Pewnego dnia jej mama zwróciła się do Krysi z prośbą. Zapytała, czy mogłaby zostać u nich na noc, przynajmniej w te dni, kiedy ma drugą zmianę. Oczywiście córka nie mogła jej odmówić.

Teraz krewna często zostaje z dziećmi na noc. Czasami nie spieszy się z wyjazdem na weekend. Zięć nie jest zadowolony z nocowania teściowej.

- To tak, jakbyśmy mieszkali z twoją mamą! Ma własne mieszkanie, dlaczego zawsze kręci się u nas? - ma do niej pretensje.

- Cóż, nie mogę jej wyrzucić! - Krysia odpowiada.

- Niech szuka innej pracy, jeśli nie jest z czegoś zadowolona. Wspólne mieszkanie nie jest wyjściem z sytuacji. Nie chcę czuć się jak gość i patrzeć, jak twoja matka rządzi tym miejscem.

- Nie wstyd ci? Gdyby nie ona, gdzie byśmy mieszkali?

- Wolę mieszkać w wynajętym mieszkaniu, niż znosić cały ten bałagan. Poza tym moi rodzice też zainwestowali w to mieszkanie. Oni też musieliby u nas spać? Nie dramatyzuj! Doceniam pomoc twojej mamy, ale ona przesadza!

Popularne wiadomości teraz

Po pracy mąż otworzył drzwi i zdał sobie sprawę, że dzieci i żony nie ma, a meble zniknęły. Była tylko notatka

"Chcę żyć z ludźmi, którzy mnie doceniają": powiedział mąż

„Moja teściowa zniszczyła mi radość. Wycięła mnie ze ślubnych zdjęć": opowiada synowa

"Mój mąż zostawił mnie z niczym po rozwodzie. Ale pięć lat później bardzo tego żałował"

Pokaż więcej

Krysia nie wie, co robić. Czuje się jak między młotem a kowadłem. Nie może odesłać mamy. Co więcej, zaczęła się zima i coraz trudniej dostać się na warszawskie przedmieścia. Mieszkanie z mamą nie jest takim problemem. Nie wtrąca się w prywatne życie młodej rodziny i nie naciska na nich.

Mogła w ogóle nie sprzedawać mieszkania i żyć długo i szczęśliwie. Ale chciała zrobić dobry uczynek, a tu takie "dzięki".

Ale zięcia można zrozumieć. Teściowa jest dla niego obcą osobą. Poza tym nie podoba mu się to, że musi utrzymywać nie tylko swoją rodzinę, ale i teściową. Człowiek chce ciszy i spokoju po pracy, a teściowej usta nie zamykają się przez cały wieczór. Ma prawo do odpoczynku, czyż nie? A może jest niewdzięczną świnią?