Po jej wybrykach nie jestem pewna, czy mój syn w ogóle utrzyma kontakt z babcią. Rzecz w tym, że moja mama przez ostatni rok udzielała mu dodatkowych korepetycji, a w maju wystawiła nam rachunek za swoje usługi.

W tym roku planuję więc sama monitorować postępy syna i w razie potrzeby zatrudnię korepetytora. Będzie to dla nas tańsze. Nie zarabiamy wystarczająco dużo, aby pokryć koszty usług babci.

Mój mąż i ja pracujemy, więc po szkole mama sama zabierała syna do siebie. To była jej inicjatywa. Nie mieliśmy nic przeciwko. Co więcej, zgodziła się nawet odrabiać z nim lekcje.

Pomoc mamy bardzo się przydała. Nie było żadnych problemów. Mama zawsze nas zastępowała i nigdy nie narzekała na zmęczenie. Jeśli nie mogła odebrać wnuka, uprzedzała nas wcześniej.

W takich momentach pomagała nam teściowa. Mimo że pracowała, znajdowała sposób, żeby pobiec do szkoły. Tak minął rok. Rozumiałam, że mamie było ciężko, więc razem z mężem rekompensowaliśmy jej "szkody" na wszelkie możliwe sposoby.

Powtarzała, że to dla niej żaden ciężar, bo to jej własny wnuk. Ale dopiero w maju przyszła i powiedziała, że jesteśmy jej winni 6500 złotych za rok szkolny.

Podliczyła wszystkie usługi, które wykonała w tym czasie. Policzyła nawet ilość czekoladek i lodów. W przyszłym roku zasugerowała, żebyśmy płacili co miesiąc, żeby nie było tak ciężko.

Mąż uzbierał potrzebną kwotę, bo oszczędzał na samochód i spłacił teściową, choć ja byłam temu przeciwna. Do ostatniej chwili miałam nadzieję, że to żart. Ale tak nie było. Naradziliśmy się z mężem i postanowiliśmy, że w przyszłym roku poradzimy sobie sami.

Uzgodniłam to wcześniej z dyrektorem i przeszłam na pracę zdalną. Tak, pensja jest trochę niższa, ale nie znacząco. Mój syn spędził całe lato z teściową w wiejskim domku. Dzięki Bogu przynajmniej nie żądała od nas pieniędzy.

Mama zadzwoniła w sierpniu i powiedziała:

"Dobrze, że niedługo wakacje się skończą, znowu będę codziennie widywać Michałka."

Powiedziałam, że nie potrzebujemy już jej "pomocy". Dla mnie jej czyn jest tak obrzydliwy, że nie znajduję słów. Jak można zarabiać na własnym wnuku?

Najwyraźniej go nie kocha, skoro to robi. Ona postrzega Michała jako źródło wzbogacenia się. A ja nie pozwolę jej tak traktować mojego dziecka.

Popularne wiadomości teraz

"Mój ukochany jedyny syn chce mnie zostawić bez dachu nad głową": Nalega, abym sprzedała mieszkanie i pomogła mu rozwiązać problem mieszkaniowy.

Syn Pawła Małaszyńskiego skończył 18 lat! Jeremiasz to niezwykle przystojny młodzieniec

Wróbel wpadł do okna, do mieszkania lub domu. Co oznacza ten znak

Partner Ewy Demarczyk zabrał głos w sprawie spadku po ukochanej. Czy będzie spierał się o majątek z siostrą artystki

Pokaż więcej