Moja młodsza siostra i ja mamy oddzielny pokój, podobnie jak moi rodzice, a największy pokój, korytarz, jest tradycyjnym miejscem naszych wieczornych spotkań przy herbacie i dyskusji o nowościach dnia.

Dość często odwiedzają nas rodzice mojego ojca. Moi dziadkowie mieszkają na wsi niedaleko naszego miasta i za każdym razem rozpieszczają nas wiejskimi przysmakami.

Dziadek jest drugim mężem mojej babci, ale nie pamiętam jej pierwszego męża, biologicznego ojca mojego taty.

Moja młodsza siostra, Sandra, dorastała skąpana w uwadze i miłości wszystkich krewnych. Byłam o nią bardzo zazdrosna, ponieważ zawsze byłam traktowana jako najstarsza.

Moją siostrę i mnie dzieliło dziewięć lat różnicy, co jest naprawdę znaczącą różnicą, ale nie pamiętam, żebym w dzieciństwie była traktowana z taką samą troską i uwagą.

Nawet zanim zapisałam się na studia niestacjonarne i poszłam do pracy, moi rodzice traktowali mnie jak osobę dorosłą. Musiałam dawać Sandrze przykład we wszystkim i w miarę możliwości odciążać ją od obowiązków domowych.

Jeśli moja siostra nie uważała za konieczne posprzątać naszego pokoju w swojej kolejce, musiałam posprzątać, a moi rodzice odnosili się do faktu, że Sandrunia musiała iść na próbę, na trening, na zajęcia lub coś innego bardzo ważnego.

Ale to wszystko to tylko preludium. Pewnego dnia, przychodząc po wieczornym wykładzie, zastałam moich krewnych z dziwnymi wyrazami twarzy. Tata trzymał kopertę z dużą ilością znaczków.

Kiedy mi ją wręczył, powiedział, że z trudem przekonał posłańca, by przekazał mu przeznaczoną dla mnie wiadomość. Na odwrocie koperty znajdował się adres kancelarii notarialnej w stolicy.

Po otwarciu koperty, wyjęłam z niej zawiadomienie, które informowało mnie, że muszę przyjść do notariusza w ciągu miesiąca, aby sformalizować prawo do dziedziczenia dwupokojowego mieszkania, które wcześniej należało do Piotra Dąbrowskiego, który odszedł.

Zapytałam ojca zdezorientowana:

"Dąbrowski to kto?"

"To mój ojciec, którego nigdy nie widziałaś..."

Popularne wiadomości teraz

"Po mojej interwencji u rodziny córki zostałam sama": Nie kontaktują się ze mną i nie pozwalają mi widywać wnuczki

"Moja mama zgodziła się na rozwód z moim ojcem, chociaż nie zgodziła się na podział majątku": Jak to się skończyło

"Na początku pomyślałam, że do mnie zwróciła się jakaś babcia. W rzeczywistości okazało się, że to moja koleżanka z klasy"

Wróbel wpadł do okna, do mieszkania lub domu. Co oznacza ten znak

Pokaż więcej

Cały wieczór spędziliśmy na omawianiu tego niezwykłego wydarzenia. To, jak dziadek mnie znalazł i dlaczego zdecydował się przekazać mi mieszkanie, pozostawało tajemnicą, ale jedno było jasne: trzeba było pojechać do stolicy i załatwić sprawy spadkowe.

Sandra, dowiedziawszy się o testamencie dziadka, bardzo boleśnie przyjęła fakt, że ja będę "gospodynią". Pytała mnie, czy dziadek nie mógłby podzielić mieszkania między nas dwie. 

Następnego dnia podzieliłam się tą wiadomością z moim chłopakiem, z którym braliśmy ślub i planowaliśmy przeprowadzkę do stolicy.

Grześ początkowo marszczył brwi, uważał, że w życiu do wszystkiego trzeba dochodzić samemu, zwłaszcza w tak poważnych sprawach.

Przekonałam go jednak, że to nasza szansa i tylko od nas zależy, jak ją wykorzystamy. Kilka dni później przyjechałam do stolicy, znalazłam notariusza, sformalizowanie wszystkich dokumentów zajęło około dwóch godzin, ale po żmudnych procedurach biurokratycznych wyszłam z teczką z papierami potwierdzającymi moje prawo do posiadania wspaniałego mieszkania!

Oczywiście natychmiast udałam się pod adres podany w dokumentach, a kiedy otworzyłam mieszkanie, byłam zdumiona — to była po prostu rezydencja. W głowie wirowały mi świetlane perspektywy naszego przyszłego życia z Grzesiem.

Przyleciałam do domu szczęśliwa i podekscytowana, ale spotkałam się ze zmarszczonymi twarzami moich rodziców. Na początku bałam się, że stało się coś złego, ale mój ojciec, kiwając dyskretnie głową, powiedział, że będziemy musieli poważnie porozmawiać.

Usiedliśmy w pokoju gościnnym — rodzice, ja i Sandra. Moja siostra siedziała w rogu, w niewygodnym fotelu, z taką samą napiętą miną jak rodzice.

Próbując rozładować atmosferę, zaczęłam pierwsza:

"Przerażacie mnie! Mam nadzieję, że wszyscy mają się dobrze i nie zalaliśmy sąsiadów z dołu?"

Mój tata mi przerwał:"Nie o to chodzi. Żeby nie owijać w bawełnę, powiem ci wprost — musisz sprzedać mieszkanie w stolicy i przekazać pieniądze rodzinie.

Postanowiliśmy kupić mieszkanie dla ciebie i twojej siostry. Kwota powinna wystarczyć. Poza tym pracujesz i możesz, jeśli chcesz, wziąć kredyt na zakup takiego mieszkania, jakie uznasz za stosowne"

Poczułam się, jakbym została oblana zimną wodą. "Zdecydowaliśmy", "musisz", "możesz wziąć kredyt"... Wtedy eksplodowałam:

"Czy ktoś mnie pytał? Jakie mam plany wobec MOJEGO spadku, jak chcę nim rozporządzać? Dlaczego miałbym sprzedawać to, co teraz należy do mnie? Zwłaszcza w takim ultimatum?"

Po mojej tyradzie wybuchła wielka rodzinna afera, siostra szlochała, matka biegała wokół niej z solami zapachowymi, ojciec nazwał mnie egoistką, a nie było to najmocniejsze określenie pod moim adresem.

Widząc, że sytuacja zaognia się z minuty na minutę, zadzwoniłam do Grzesia, nie wychodząc z pokoju, powiedziałam mu, że muszę się z nim zobaczyć, poszłam do swojego pokoju, zebrałam swoje rzeczy, notatki i podręczniki, i zatrzasnąłem drzwi do ciszy, która już panowała w mieszkaniu.

Całą noc szlochałam na ramieniu Grzesia, pocieszał mnie, mówiąc, że wszystko się ułoży, ale najwyraźniej sam w to nie wierzył.

Jedyną rzeczą, która była dla mnie ważna, było to, że poprosił mnie, abym nie podejmowała decyzji w pośpiechu, abym wszystko rozważyła i że jego stosunek do mnie nie zmieni się, bez względu na to, jaką decyzję podejmę.

Teraz stanęłam przed trudnym dylematem — ulec żądaniom krewnych, czy wbrew wszystkiemu pojechać z Gresiem do stolicy i tam stanąć na nogi. Obie opcje mają swoje pułapki.

Jeśli sprzedam mieszkanie i zostanę w naszym mieście, to i tak nie będę miała normalnych relacji z rodzicami i siostrą. Podobnie jak w przypadku przeprowadzki do stolicy. Codziennie zadaję sobie pytanie: "Co robić?" i nie mogę znaleźć odpowiedzi.