Nazwał mnie złą matką, odebrał mi syna, a nawet zagroził, że pozbawi mnie praw rodzicielskich.

Zamiast walczyć, postanowiłam dać mu szansę. Dałam mu miesiąc na pokazanie, że jest w stanie być dobrym ojcem. O dziwo, po zaledwie dwóch tygodniach Michaś wrócił do mnie.

Złożyłam pozew o rozwód, gdy Michał miała zaledwie cztery lata. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nasze małżeństwo się rozpada, zdecydowałam, że nie ma sensu go ratować. Mój mąż zgodził się i nawet odetchnął z ulgą.

Nigdy nie interesował się synem. Wszystkie obowiązki rodzicielskie spadły na mnie. Jemu to odpowiadało, był zadowolony, że mogą razem oglądać kreskówki czy chodzić do teatru lalek.

Teraz Michał chodzi już do szkoły. Jest aktywnym i wesołym chłopcem, ale zawsze starałam się trzymać go pod kontrolą. Jego ojciec czasami spotyka się z nim w weekendy, a czasem nawet zabiera go na noc, ale relacje między nimi nie są zbyt bliskie.

Ostatnio mój były mąż nagle zmienił swoje nastawienie. Zaczął częściej dzwonić do Michała, odbierać go ze szkoły i poświęcać mu więcej uwagi. Byłam zaskoczona, ale wielka niespodzianka dopiero się zaczynała.

Nagle ogłosił, że nie potrafię być dobrą matką i postanowił przejąć całą opiekę nad wychowaniem mojego syna.

Wszystko zaczęło się od tego, że Michał zapisał się do szkoły artystycznej. Mój były mąż myślał, że to ja nalegałam na ten "kobiecy" zawód. Nie mogłam jednak zmusić go do zainteresowania się sportem, skoro Michał nie chciał w nim uczestniczyć.

Ale mój mąż nie chciał mnie słuchać. Potem zaczął ingerować w odżywianie. Jego zdaniem źle karmiłam syna, ponieważ w domu mieliśmy owsiankę, warzywa i mięso, podczas gdy on jadł śmieciowe jedzenie i fast foody.

Zabroniłam synowi jedzenia słodyczy ze względu na jego alergię, ale mój były mąż robił odwrotnie. Groził mi nawet sprawą sądową i pozbawieniem praw rodzicielskich.

Aby rozwiązać ten konflikt, zasugerowałam, aby zabrał syna ze sobą na miesiąc, a następnie zdecydował, czy chce złożyć pozew, czy nie. O dziwo, zgodził się.

Spakowałam rzeczy syna, pożegnałam się z nim i wyjechali. Choć było trochę burzliwie, miałam czas dla siebie i swoich niespełnionych planów.

Jednak mój były mąż wrócił wcześniej z naszym synem. Okazało się, że ojciec nie był gotowy na prawdziwą opiekę nad synem. Nie zdawał sobie sprawy, że musi odbierać Michała ze szkoły, pomagać mu w lekcjach, pilnować jego zdrowia i czystości, przekonywać do zjedzenia zupy i umycia zębów.

Popularne wiadomości teraz

"Nasze mamy stały przy kuchence w każdych warunkach, a ty jesteś leniwa": powiedział głodny mąż

"Po mojej interwencji u rodziny córki zostałam sama": Nie kontaktują się ze mną i nie pozwalają mi widywać wnuczki

"Po przeprowadzonych naprawach nasz dom stał się bardzo popularny wśród krewnych": Nie wiedzieliśmy z mężem, jak pozbyć się tych natrętnych wizyt

Historia górnika, którego odnaleziono żywego 17 lat po zawaleniu się kopalni

Pokaż więcej

Ubrania nie piorą się same, a obiad nie jest przygotowywany automatycznie. Wszystkie zajęcia szkolne, sportowe i rekreacyjne również stały się jego zmartwieniem.

Po powrocie do domu mąż i syn spędzili dwa tygodnie w milczeniu. Mąż potrzebował czasu, aby dojść do siebie po tym "zadaniu".

Michał cieszył się z powrotu do domu i czuł ulgę, że ojciec nie próbuje już ingerować w jego życie. Ta dwutygodniowa przerwa była korzystna dla nas wszystkich. Byłabym nawet skłonna ją powtórzyć, ale wątpię, by mój mąż się na to zgodził...