Mój mąż i ja przeprowadziliśmy się daleko od naszych rodziców. Przyjechaliśmy na studia do tego samego miasta z różnych części naszego kraju. Zostaliśmy tam.

A ponieważ podróż do domu jest długa, komunikujemy się z naszymi rodzicami za pośrednictwem sieci społecznościowych.

W ciągu czterech lat naszego związku widzieliśmy się osobiście cztery razy. I pewnie dlatego myślałam, że mamy świetne relacje z moimi rodzicami. Ale ostatnio okazało się, że bardzo się myliłam.

Rok temu kupiliśmy luksusowy apartament w hipotece na obrzeżach miasta. Mając własny transport, lokalizacja nie gra dla nas roli.

Wcześniej mieszkaliśmy w wynajmowanych mieszkaniach i zazwyczaj wynajmowaliśmy małe kawalerki, więc nie było możliwości przyjmowania gości.

Za każdym razem, gdy moi rodzice przyjeżdżali w odwiedziny, zatrzymywali się w hotelu. Teraz nasza dwupiętrowa rezydencja może pomieścić każdego.

Kiedy więc moi teściowie mieli nas odwiedzić, zasugerowałam, by zatrzymali się u nas. W końcu chciałam pochwalić się domem i pokazać, jaką jestem gospodynią.

Rodzice mojego męża zostali u nas na dwa tygodnie, co zamieniło się dla nas w prawdziwe piekło. Jak się okazało, przestrzeń osobista i teściowie — rzeczy nie do pogodzenia.

Musiałam odzyskać swoje miejsce. Na szczęście mój mąż, zszokowany zachowaniem teściów, stanął po mojej stronie. Chyba jest tak samo przyzwyczajony do mieszkania z rodzicami jak ja.

Najbardziej zszokowało mnie to, że zaczęli liczyć, ile jemy. Jaki to ma sens? Może zrozumiałabym, gdyby kupowali artykuły spożywcze. Nie, wszystko zależy od nas.

Nie pobieraliśmy od nich żadnych opłat za zakwaterowanie. Ale mama mojego męża mówiła, że jej syn za dużo je. Musi być ciężko go nakarmić. Nie spodziewałam się, że matka może tak mówić o swoim synu.

Zwłaszcza że wie, że kawał z niego chłopa. Jest również pracownikiem fizycznym. Musi być odżywiony. Tym bardziej że wszystko trafia do celu, nie odkłada się po bokach i na brzuchu.

Ale te stwierdzenia były niczym w porównaniu z ciągłą kontrolą w kuchni. Nie dało się nic ugotować bez porady. Jakoś nie przejmowałam się zdolnościami kulinarnymi teściowej.

Popularne wiadomości teraz

"Teściowa podarowała swoje mieszkanie córce. Teraz ona chce mieszkać z nami, tylko ja nie chcę, żeby z nami mieszkała"

Starsza kobieta codziennie przychodziła na plażę, wpatrując się w przepływające statki. Pewnego dnia zebrałam się na odwagę i podeszłam do staruszki

Prosty sposób na załatanie dziury w ubraniach bez użycia igły i nici. Mało kto wie o tym triku

Takie nieestetyczne plamki ma na ustach wielu z nas. W ten prosty sposób można sobie z nimi poradzić i pozbyć się na zawsze

Pokaż więcej

Kilka razy pośrednio ją o tym poinformowałam. Ale ani razu informacja nie dotarła do celu. Z każdym dniem atmosfera w domu stawała się coraz gorętsza. Mój mąż był zdenerwowany.

Nigdy wcześniej nie widziałam go w takim stanie. To zrozumiałe, kiedy we własnym domu nie można się zrelaksować i robić tego, na co ma się ochotę. Każdej czynności towarzyszą komentarze: nie tak układamy naczynia, nie tak je myjemy.

Kwiatów też nie podlewam, jak należy. Pouczenia lały się na nas od rana do nocy. Mąż próbował tłumaczyć rodzicom, że nie ma co się wtrącać w nasze życie, sami sobie poradzimy. Ale oni tylko się obrażali.

Ledwo doczekaliśmy dnia, w którym rodzice się wyprowadzili. Mieszkaliśmy oddzielnie od naszych rodziców przez wiele lat i teraz jesteśmy zszokowani tą sytuacją.

Boimy się wyobrazić sobie, co się stanie, jeśli moi rodzice przyjadą. Po tym przypadku rozumiem, kiedy mówi się, że rodziny powinny mieszkać osobno.

W ciągu kilku miesięcy można znienawidzić się tak bardzo, że można nawet wnieść pozew o rozwód.