Na początku myślałam, że to przewidzenia, ale z czasem zdałam sobie sprawę, że to nie są przewidzenia.

Można by pomyśleć, że to ja się na nią uwzięłam, bo mamy klasyczną relację teściowa — synowa. A ja jak zwykle zazdroszczę dziewczynie, bo w pewnym sensie "zabrała" mi syna. Ale nie.

Nigdy nie byłam zazdrosna o dziewczynę mojego syna. Pogodziłam się z faktem, że moja relacja z nią nie wypaliła.

To nic wielkiego. Nikt nic na tym nie stracił. Nie lubiła mnie i w porządku. Ale jak się okazało, ona nie kocha i nie docenia nikogo poza sobą.

Nawet mój syn i wnuk nie mają dla niej większego znaczenia, są gdzieś w tle.

Rzadko się z nią spotykamy. Tylko na jakichś świętach, kiedy ktoś z rodziny ma święto, a potem u mnie w domu. Nie odwiedzam ich, a oni do mnie nie dzwonią.

Kasia jest zawsze wystrojona, w nowych ciuchach, widać, że odwiedza salony piękności. Ale mój syn... widać, że w ogóle o niego nie dba, nie dba o to, jak wygląda.

Och, Kasia, ty w ogóle nie dbasz o swojego męża — powiedziała kiedyś moja siostra do synowej.

- Czy ja mam się nim opiekować? On nie jest już małym chłopcem, potrafi o siebie zadbać. Nie zostałam zatrudniona jako jego matka, przykro mi — odpowiedziała synowa.

- Jak to?! Jesteś jego żoną, powinno ci zależeć na tym, jak wygląda twój mężczyzna. Wtedy powstrzymałam się i nic nie powiedziałam synowej, chociaż bardzo chciałam.

A gdybym powiedziała cokolwiek mojej synowej, atmosfera zostałaby zrujnowana przez kłótnię, i to bardzo dużą. Katarzyna nie jest zainteresowana opinią innych, zwłaszcza moją.

A mój syn jest zadowolony ze wszystkiego, ponieważ wybrał Kasię na swoją żonę. Jakiś czas później mój syn dzwoni do mnie:

- Mamo, mogę zostać u ciebie na chwilę? - pyta.

- Tak, jasne. Co się stało?

- Jestem chory... - odpowiada zachrypniętym głosem.

Godzinę później mój syn przyszedł do mnie. Kiedy go zobaczyłam, prawie zaniemówiłam. Ledwo stał na nogach, widać było, że ma szaloną gorączkę! Okazało się, że musiał mieć zastrzyki rano i wieczorem o określonej porze, a moja synowa odmówiła mu leczenia...

- Nie będę wstawać na budzik! - powiedziała synowi.

Syn postanowił więc zwrócić się o pomoc do mnie. Moje zdumienie było bezgraniczne! Jak można wybrać godzinę snu i zaniedbać zdrowie ukochanej osoby. To niemożliwe, pomyślałam.

Myślałam, że po tym się rozstaną, ale nie, mieli też dziecko. Znowu synowa w ogóle o niego nie dba.

Ani razu nie zauważyłam czułości ze strony Kaśki wobec dziecka. Żeby go całowała, przytulała, brała na ręce — nie było czegoś takiego.

Wszystko robiła automatycznie, jak obowiązek. Była taka sytuacja, że wyjeżdżała z moim synem na wakacje, nie chciała zabierać dziecka ze sobą, ale mój syn odmówił zostawienia dziecka.

Kaśka zaproponowała, że zostawi syna u jakiejś koleżanki. Cały problem polegał na tym, że ja pracuję, swatki też pracują, a my po prostu nie będziemy mieli okazji posiedzieć z rocznym dzieckiem.

Synowa nie chciała zabrać dziecka ze sobą, bo "to nie byłyby wakacje", a jak wiadomo, małe dzieci źle znoszą podróż samolotem i zmianę klimatu.

Jak myślicie, syn musiał zostać w domu z dzieckiem, a żona sama pojechała na wakacje, zapominając o wszystkich! Wtedy syn pomyślał o rozwodzie.

Popularne wiadomości teraz

"Dowiedziałam się, że moja córka ukrywała prawdę": Jej ojciec w tajemnicy przede mną dawał jej pieniądze. Oszczędzałam każdy grosz

"Wyrzuciłam mojego syna i jego rodzinę z domu": Wolę być "tą złą" i żyć w spokoju

Teściowa żartuje z synowej, a ta nie rozumie jej humoru: "Moja synowa w ogóle nie ma poczucia humoru, cokolwiek powiem, od razu się obraża"

"Przed ślubem podpisaliśmy intercyzę. Teraz, po rozwodzie teściowa chce zająć moje mieszkanie"

Pokaż więcej

To prawda, nadal mieszkali razem i dalej, nie rozwiedli się. Mąż postanowił dać żonie szansę na poprawę. Ale ona głęboko nie dba o nikogo.

Mój syn już wiele razy przyjeżdżał do mnie, ponieważ on i Kasia kłócą się i nie może zostać w domu.

Nie rozumiem jednej rzeczy, dlaczego wyszła za mąż? Po co urodziła dziecko, skoro na nikim jej nie zależy.

Ma pieniądze, jest dobrze sytuowaną dziewczyną. Mówienie, że to dla dziecka, nie jest prawdą. Ona nie ma dla niego żadnej miłości, żadnej.

Nawiasem mówiąc, ona naprawdę nikogo nie potrzebuje. Ale po co zakładać rodzinę, bawić się uczuciami mojego syna, mieć dziecko?! Nie rozumiem.

A mój syn też nie chce się z nią rozwieść i wychowywać dziecka osobno, więc nadal z nią mieszka, mając nadzieję na jakieś zmiany. Ale nadal myślę, że się z nią rozwiedzie. Ale kiedy w końcu to zrobi...