Po ślubie zaczęła tam mieszkać ze swoim mężem Antonim. Mieszkali tam razem przez sześć lat, w tym czasie urodziło im się dwoje dzieci.

Życie w wielopiętrowym budynku stało się duszne, więc rodzina postanowiła przenieść się na świeże powietrze.

Szybko sprzedali mieszkanie, dołożyli trochę pieniędzy i kupili mały dwupiętrowy domek poza miastem.

Dom był "pod klucz", więc rodzina nie myślała o naprawach, od razu zaczęli osiedlać się w nowym miejscu.

Na parterze znajdowała się weranda, salon i przestronna kuchnia z jadalnią. Na pierwszym piętrze znajdowały się dwie sypialnie — dziecięca i małżeńska.

Dzieci otrzymały większy pokój, a za kilka lat planowano podzielić go na dwa, ponieważ dzieci są różnej płci. Na piętrze był też pokój na poddaszu, głowa rodziny wykorzystywała go jako swoje biuro.

Niecały tydzień po parapetówce przyjechali goście. W weekend przyjechali rodzice Antka i jego siostra Natalia z mężem i dwójką dzieci.

Wszystkim podobał się dom i nikt nie zamierzał go opuszczać. W poniedziałek siostra i jej mąż poszli do pracy, jakby nic się nie stało, a dziadkowie i wnuki zostali na kolejny tydzień.

W weekend znów przyjechała szwagierka z mężem.

Ola delikatnie zasugerowała, że nadszedł czas, aby zaprosić rodziców w odwiedziny, na co teściowa odpowiedziała:

- Cudownie! Dawno nie widziałam swatów.

- Tak, ale to mały dom, nie ma wystarczająco dużo miejsca dla nas wszystkich.

- Daj spokój! Jak to mówią, małe ale jest piękne!

I tak minęło lato. Teściowie cały czas mieszkali, szwagierka z mężem jeździli do pracy, a na weekendy wracali jak gdyby nigdy nic.

Przed wrześniem wszyscy wyjechali, bo najstarszy syn Natalii szedł do pierwszej klasy i musiał się przygotować.

Ola odetchnęła z ulgą, wreszcie będą mogli mieszkać sami we własnym domu!

Wiosną jej teść przeszedł operację, po której lekarz zalecił spędzanie większej ilości czasu na świeżym powietrzu.

Nie pozostawało nic innego, jak znów przyjmować gości, w końcu jest okazja, trzeba dbać o zdrowie.

Teściowa pracowała i przyjeżdżała do syna tylko w weekendy. Po jakimś czasie ojciec poczuł się lepiej, ale nie zamierzał wracać do miasta.

W maju teściowa przyjechała na wakacje z wnuczką, córką Natalii.

Trzy tygodnie później dołączył do nich brat, który wcześniej był na obozie sportowym. Natalia i jej mąż przyjeżdżali ponownie w weekendy.

Wszyscy goście zachowywali się tak, jakby byli u siebie. Jednocześnie nikt nie pytał właścicieli domu, czy są gotowi na ich przyjęcie.

Goście nie byli całkiem bezczelni, sprzątali po sobie, pomagali gotować i kupowali jedzenie. Włożyli już dmuchane materace do sypialni dzieci i przenieśli więcej swoich rzeczy.

Jak pokazać krewnym, że dom nie został kupiony dla nich, a na własne potrzeby mieszkaniowe?

Popularne wiadomości teraz

"Moja siostra narzekała, że mama nie może uzyskać ode mnie żadnej pomocy": Teraz mnie rozumie

"Moja teściowa jest już w podeszłym wieku. Po przejściu na emeryturę postanowiła wystawić nieruchomość na sprzedaż"

"Wyrzuciłam mojego syna i jego rodzinę z domu": Wolę być "tą złą" i żyć w spokoju

Pokaż więcej