Chodzi o to, że Irena chce, żebym dała im jedno mieszkanie za to, że dali mi wnuka. Tak naprawdę mam dwa mieszkania. W jednym mieszkam, a drugie zajmują lokatorzy.

Mój syn i synowa wynajmują mieszkanie i oszczędzają na kredyt hipoteczny. Po ślubie synowa była pewna, że podaruję im jedno mieszkanie, ale po co?

Nawet po narodzinach dziecka nie miałam takich planów. Jesteśmy z mężem sierotami. Wszystko w życiu osiągnęliśmy sami. Nie dostałam nawet mieszkania po studiach, bo moi biologiczni rodzice żyli. Nie obchodziło ich, że nic nie mam. Generalnie zaczynaliśmy od zera.

Wkrótce kupiliśmy dwupokojowe mieszkanie. Dopiero wtedy zdecydowałam się na syna. Kiedy mój syn miał siedem lat, odszedł mój mąż. Pracowałam bardzo ciężko, aby mojemu dziecku niczego nie zabrakło.

Robiłam wszystko, by zapewnić mu dobre życie. Zdałam sobie również sprawę, że mogę polegać tylko na sobie, więc szukałam sposobu na zapewnienie sobie bezpiecznej starości.

Nie zamierzałam siedzieć synowi na karku na starość. Oszczędzałam pieniądze na mieszkanie, aby móc je wynająć po przejściu na emeryturę i mieć dodatek do emerytury.

Kiedy kupiłam mieszkanie, mój syn był studentem. Było wyremontowane i umeblowane, więc nie trzeba było inwestować w wyposażenie. Wynajęłam je.

Od tego czasu życie stało się nieco łatwiejsze, ponieważ pieniądze bardzo mi pomogły. W rok zaoszczędziłam i kupiłam synowi samochód. Niezły prezent, prawda?

Po studiach syn zamieszkał ze mną, ale dałam mu jasno do zrozumienia, że nie powinien sprowadzać tu swojej narzeczonej. Jeśli chce mieszkać osobno ze swoją dziewczyną, niech wynajmie mieszkanie.

I wtedy w jego życiu pojawiła się Irena. Poznałam ją pół roku później i zdałam sobie sprawę, że mój syn jest gotowy na poważny związek. Zanim się pobrali, jeszcze raz przypomniałam synowi, że nie dam mu mieszkania.

Na nową drogę życia dałam młodej parze 1 000 dolarów, ale Irenie nie spodobał się mój prezent. Najwyraźniej czekała na klucze do mieszkania. Przez sześć miesięcy mieszkali w wynajętym mieszkaniu, a potem dowiedziałam się, że moja synowa jest w ciąży.

Zanim poszła na urlop macierzyński, syn zapytał mnie, czy mogliby zamieszkać w moim mieszkaniu. Chodziło o to, że został zwolniony, więc nie byłoby go stać na samodzielne opłacanie czynszu.

Zgodziłam się, ale ostrzegłam go, że to rozwiązanie tymczasowe. Gdy tylko Irka znajdzie pracę, natychmiast zaczną szukać mieszkania. Irka była szczęśliwa. Była w stu procentach pewna, że to już ich miejsce.

Popularne wiadomości teraz

Po pracy mąż otworzył drzwi i zdał sobie sprawę, że dzieci i żony nie ma, a meble zniknęły. Była tylko notatka

"Po mojej interwencji u rodziny córki zostałam sama": Nie kontaktują się ze mną i nie pozwalają mi widywać wnuczki

"Mamo, wszystkie babcie lubią opiekować się wnukami, a Ty musisz ubierać się odpowiednio do swojego wieku": powiedziała córka

"Na początku pomyślałam, że do mnie zwróciła się jakaś babcia. W rzeczywistości okazało się, że to moja koleżanka z klasy"

Pokaż więcej

Od tego czasu minęły trzy lata. Synowa nie spieszy się z pójściem do pracy. W tym czasie syn zaoszczędził na ratę kredytu hipotecznego, ale jego żona nie chce inwestować pieniędzy w nieruchomości. Irena ma pretensje tylko do mnie:

"Jak ci nie wstyd? Masz dwa mieszkania, a twój syn nie ma dachu nad głową. Nie obchodzi cię, że twój wnuk będzie mieszkał w wynajętych kątach?"

"Założyłaś rodzinę? To rozwiązuj swoje problemy beze mnie. Ja zarobiłam na własne mieszkanie i ty też możesz"

Irena obwiniała mnie, że urodziła mi wnuka, a ja nie daję im mieszkania.

"Czy prosiłam cię, żebyś urodziła dziecko? Dlaczego mam ci dziękować i przerejestrować mieszkanie?" - nie mogłam tego znieść.

Och, lepiej nie komunikować się z takimi krewnymi, niż cały czas psuć sobie nerwy.