Co miesiąc muszę płacić przyzwoitą sumę pieniędzy za opiekę pozaszkolną, ponieważ moja matka nie chce pomagać mi z dziećmi. Ale to jej sprawa.

Jednak po urodzeniu dzieci potrafiła przejść obok naszego domu i nie przyjść do nas, a nawet jeśli nas odwiedziła, nigdy nie przyniosła dzieciom żadnych prezentów.

Jednocześnie zawsze dba o swój wygląd i robi sobie fryzurę i manicure. Zawsze nie ma czasu dla swoich wnuków. Kiedyś trafiłam do szpitala z moim najmłodszym synem i poprosiłam ją, aby wzięła wolne w pracy i pomogła mi z najstarszym dzieckiem.

"Za co mam żyć? Nie stać mnie nawet na połowę mojej pensji" - odpowiedziała moja matka z nieskrywaną irytacją. Na jedzenie oczywiście może nie wystarczyć, ale na wyjścia do teatru i na salony już tak.

Jest dla mnie zagadką, dlaczego wizyta w salonie czy na wystawie jest dla niej ważniejsza niż własne wnuki. Czy tak trudno ograniczyć trochę własne potrzeby i zrezygnować na jakiś czas z ekscesów...

Po jej odmowie sama musiałam wybrnąć z sytuacji. Po wypisaniu mnie i syna ze szpitala nie mieliśmy już pieniędzy. Nie mieliśmy dokąd pójść, więc zadzwoniłam do matki i byłam zaskoczona, gdy odebrała:"Wyjeżdżam na wakacje, więc nie mam ani grosza".

Więc żyjemy o chlebie i wodzie, a ona jedzie nad morze! Super! Nie nalegam, żeby poświęciła nam całe swoje życie, ale wyjazd do ośrodka wypoczynkowego był dla mnie i moich dzieci prawdziwym świętokradztwem.

Później mama sprzedała domek, bo miała dość grzebania w ziemi. Dla mnie ten jej czyn pozostał zupełnie niezrozumiały.

"Jak będziesz potrzebować świeże warzywa, to kupisz na targu. Albo możesz kupić domek i tam uprawiać, co chcesz" — odpowiedziała mi mama.

Nawet nie powiedziała, na co wydała pieniądze, które dostała za sprzedaż domku. No cóż, to nie moja sprawa...

Byłam mężatką, ale mój mąż zginął w wypadku. Otrzymuję zasiłek na dzieci, ale jest on tak skromny, że nie wystarcza na nic.

Pewnego dnia poradziłam dzieciom, aby po szkole poszły do babci. Uznałam, że moja matka nie wyrzuci własnych wnuków. Okazało się, że tak, i to jak!

Dzieci poszły do babci, ale ona nie otworzyła im drzwi, a potem wyszła z domu. Kiedy ją zapytałam: "Mamo, jak mogłaś to zrobić dzieciom? A gdyby coś im się stało? Czy ty nie masz serca?"

Popularne wiadomości teraz

„Moja teściowa zniszczyła mi radość. Wycięła mnie ze ślubnych zdjęć": opowiada synowa

"Po przeprowadzonych naprawach nasz dom stał się bardzo popularny wśród krewnych": Nie wiedzieliśmy z mężem, jak pozbyć się tych natrętnych wizyt

"Przed ślubem podpisaliśmy intercyzę. Teraz, po rozwodzie teściowa chce zająć moje mieszkanie"

Syn Pawła Małaszyńskiego skończył 18 lat! Jeremiasz to niezwykle przystojny młodzieniec

Pokaż więcej

"Nie muszę prosić o pozwolenie na wyjście. Lepiej zapłać za opiekę pozaszkolną, bo nie zostałam wynajęta, żeby kogoś niańczyć" — powiedziała mi mama.

"Mamo, nigdy taka nie byłaś, zrobię ci to samo, kiedy będziesz stara!"

"Tak mnie wystraszyłaś! Przekażę mieszkanie komuś, kto się mną zaopiekuje i po kłopocie. Miłego dnia" - i matka odłożyła słuchawkę.

Teraz siedzę i zastanawiam się, czy naprawdę zdecydowała się przekazać mieszkanie obcym ludziom. Nie pomyślała o tym, że ma własną córkę i wnuki.

A gdybyśmy nie mieli własnego mieszkania, czy wyrzuciłaby nas na ulicę? Nie mogę zrozumieć, co się stało z moją matką.

Wydaje mi się, że jest jeszcze za wcześnie na starczy marazm, bo zostało jej jeszcze trochę ponad sześć lat do emerytury, ale jej stosunek do mnie i wnuków nie tylko mnie przeraża, ale i niepokoi.