W co zamieniają swoje dziecko? Nie chcą jej edukować. Zawsze wychowywałam córkę w surowości. Nie uczyniłam z niej księżniczki.

W efekcie wyszła z niej normalna kobieta, bez wygórowanych próśb i żądań, dziękuje za wszystko, nie przechwala się swoją pozycją, nie obraża ubogich. Byłam przekonana, że stała się dobrym człowiekiem. Jednak wraz z narodzinami wnuczki wszystko się zmieniło. Córka znalazła męża z zamożnej rodziny, jego rodzice mają pozycję w społeczeństwie, status.

Początkowo zaprzyjaźniliśmy się z moim zięciem, nie kręcił nosem, a potem z czasem zaczęłam zauważać, że coś jest nie tak. Kupili dla wnuczki tyle rzeczy, że mogliby ubrać jeszcze trzy z nich.

Ale to zrozumiałe - przy pierwszym dziecku chcę zapewnić wszystko to, co najlepsze. Odwiedziłam ich, pomogłam córce dojść do siebie po porodzie. Przez kilka lat nie było żadnych komentarzy. I wtedy zauważyłam, że zarówno zięć, jak i córka za bardzo rozpieszczają dziecko.

Wnuczka stała się kapryśna, zażądała noszenia jej w ramionach, ale nie robię tego, ponieważ jest już na to za duża. Lekarz powiedział im również, że musi więcej chodzić i się rozwijać. W tym samym czasie córka zawsze nosi wnuczkę w ramionach. Zarówno w domu, jak i na ulicy. Kiedy coś komentuję, ona nie zwraca na to uwagi.

Dziewczyna nie jest niczym zainteresowana, niczego nie potrzebuje. Ogląda tylko bajki i gra na telefonie. Jej rodziców nie interesuje nic. Im jest starsza, tym bardziej jestem przerażona. Gryzie, przeklina, pluje, wyzywa, walczy, rzuca rzeczami w ludzi.

Córka i zięć nie besztają jej za to zwierzęce zachowanie, nie komentują jej. Wszystko w jej zachowaniu rozczula ich i nie zauważają negatywów. Jeśli próbuję coś komentować, mojej córce się to nie podoba – uważa, że ​​jestem zbyt surowa dla wnuczki.

W końcu to jeszcze dziecko. Jednak wnuczka ma już 3,5 roku. Czas zabrać ją do przedszkola. Tylko jej rodzice uważają, że jest dla niej za wcześnie. Jest tam dużo obcych osób, jest zestresowana. Córka w końcu zaczęła zostawać.

Nie chcę brać w tym udziału. Nie odwiedzam ich i nie goszczę u siebie. Szkoda mi nerwów i sprzętów w domu... Wnuczka jest coraz gorsza, a gdy dzwonię, często to ona właśnie odbiera i nie przekazuje słuchawki nikomu z dorosłych. Już z tym nie walczę, a gdy córka będzie miała pretensję, że nie dzwonię, udostępnię jej wszystkie nagrania z nieudanych prób kontaktu. Wszystkie zniweczyła moja zepsuta wnuczka.

O tym pisaliśmy jakiś czas temu: "Mama zawołała mnie do swojego domu. Okazało się, że dwa dni z rzędu dzwoniła do niej moja teściowa i prosiła, żebym nie rodziła dziecka"

Nie chcę, żeby teściowa widziała moją roczną córkę. Od samego początku nie chciałam się z nią komunikować, ponieważ widziałam, że moi przyjaciele, którzy rzadko widują matkę męża, żyją spokojnie i szczęśliwie” - żali się Teresa. Osobista wrogość między nimi zaczęła się, gdy Teresa wyszła za mąż.

Od tego czasu nie może wybaczyć teściowej jej zachowania...

Przyszłą teściową traktowałam życzliwie, tylko ona od razu mnie nie polubiła. Starałem się zachować dystans, nigdy nie byłyśmy blisko. Sześć miesięcy po tym, jak zamieszkaliśmy z Damianem, dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Wtedy zdecydowaliśmy się na ślub cywilny i dopiero po złożeniu wniosku w urzędzie stanu cywilnego powiedzieliśmy o tym bliskim.

Nasi rodzice się nie znali, więc Damian i ja zebraliśmy wszystkich u siebie, aby bliżej przedstawić moich i jego rodziców przed ślubem. Szczerze mówiąc, spotkanie nie poszło gładko. Rodzice Damiana zaczęli z nim omawiać niektóre sprawy rodzinne, było to dla mnie nieprzyjemne i nie było potrzeby, abym słuchała tych rozmów.

Popularne wiadomości teraz

Z życia wzięte: "Zauważył swoją byłą żonę przy kasie. Bardzo się zmieniła"

„Zapisałem mieszkanie mamie”, powiedział mąż. Patrzyłam na niego i nie rozumiałam, co się dzieje

Spekulacje dotyczące Nataszy Urbańskiej nie potwierdziły się. Fani nie kryją rozczarowania i smutku

Takie nieestetyczne plamki ma na ustach wielu z nas. W ten prosty sposób można sobie z nimi poradzić i pozbyć się na zawsze

Pokaż więcej

Kilka dni później mama zawołała mnie do swojego domu, żeby coś przedyskutować. Była podekscytowana, kiedy przyjechałam. Okazało się, że dwa dni z rzędu dzwoniła do
niej moja teściowa i prosiła, żebym nie rodziła dziecka. Byłam w szoku, kiedy się dowiedziałam. Teściowa niczemu nie zaprzeczyła. I to mnie wkurzyło. Jakim prawem ona tego
wymaga? Widać było po jej twarzy, że jest gotowa w każdej chwili zabrać mnie za rękę do szpitala.

Do ślubu pozostał miesiąc i przez cały ten czas teściowa próbowała zwrócić swojego syna przeciwko mnie. Tak go poprosiła - "zerwij ze nią, zanim będzie za późno". Tydzień przed ślubem zrozumiała, że ​​swoimi żądaniami niczego nie zmieni i nas nie rozdzieli Poniżyła się. Jakoś mnie zabrała na bok i powiedziała: „Zapomnijmy o naszych sporach”.

Chciała, abym puściła w niepamięć wszystko, co mi zrobiła, bo wiedziała, że niczego już nie zdziała. Postanowiłam, że gdy nasze dziecko przyjdzie na świat, teściowa nie będzie miała prawa mieć z nim jakiegokolwiek kontaktu. Nie zobaczy go za to, że chciała jego zguby...