Zwłaszcza jeśli jest w jakikolwiek sposób związana z osobami z tej samej rodziny. Zdarza się, że krewni przychodzą i zostają do późna. Obiecują, że zostaną na tydzień i wyjadą, ale zostają na długo, a potem zaczynają uważać mieszkanie krewnego za swoje. 

Dla Michała taka historia była boleśnie znajoma. Tak się złożyło, że jego rodzice rozwiedli się. W rodzinie było troje dzieci. Najstarszy Wacław, średnia Julia i Michał. Julia i Wacław już dawno osiedlili się ze swoimi rodzinami, a Michał nie spieszył się z małżeństwem. Okazało się więc, że on i jego matka mieszkali razem. Chętnie załatwiła rejestrację ich mieszkania na jego nazwisko.

Z czasem wszystko ułożyło się po myśli Michała...

Ożenił się z Karoliną, a ona z kolei urodziła swojemu ukochanemu córkę Emilię. Prawda, matka Michała, Olga, ten układ nie bardzo toleruje. Synowa jest pyskata, a córka w ogóle nie jest podobna do Michała.

Olga nie wstydziła się krytykować krewnych. Nie darzyła wnuczki szczególną miłością i nie zamierzała pomagać młodej kobiecie w domu. Wydawało jej się, że Karolina włamała się do małego świata jej i Michała i wszystko tam zniszczyła.

Olga nie chciała wypuścić syna spod spódnicy. Karolina próbowała załagodzić sytuację, ale szybko zdała sobie sprawę, że to jej nie pomoże. Teściowa i synowa zaczęły żyć jak pies z kotem.

Czas mijał, ale Olga nie przestawała dręczyć Karoliny. Michał natomiast znalazł się między młotem a kowadłem. Nie chciał urazić ani ukochanej żony, ani drogiej matki. Jednak znalezienie idealnego kompromisu również nie zadziałało. Michał był zły i czasami nawet kłócił się z żoną i matką.

Potem na rodzinę Michała spadła parada nieszczęść. W wypadku samochodowym Wacław oddał duszę niebu, a Julia po wielu latach kłótni z mężem tyranem postanowiła go opuścić. Kobieta nie była już młoda. Nie miała dokąd pójść, więc wróciła do domu matki.

I dobrze, właśnie wróciła. Julia stała się kolejną kością w gardle Karoliny. Rodzona córka pobłażała matce we wszystkim, a synowa zdawała sobie sprawę, że po prostu nie pozwolą jej normalnie żyć z ukochanym mężem.

Oldze i Julii nie podobało się w żonie Michała absolutnie wszystko. Nie wahały się dyskutować o ubraniach kobiety, jej pensji, wyglądzie. I, oczywiście, fakt, że mała Emilia w ogóle nie przypominała Michała.

Nadszedł czas, aby dowiedzieć się prawdy

Punktem zwrotnym w rodzinie Michała i Karoliny była zwykła kolacja. Emilia poprosiła babcię o podanie kolejnej kromki chleba, na co babcia Olga wyzywająco stuknęła talerzem tuż przed dziewczynką.

"Nie psuj swojej figury, ofermo". "Nie ma już czego psuć" - dodała Julia.

W tym momencie cierpliwość Karoliny pękła.

"Córeczko, wyjdź, proszę. Chcę porozmawiać z tatą, babcią i ciocią".

Popularne wiadomości teraz

Syn przyprowadził do domu narzeczoną. "Nie myśl sobie, że sprzedam mieszkanie, gdy się ożenisz ", powiedziała matka

Historia górnika, którego odnaleziono żywego 17 lat po zawaleniu się kopalni

Partner Ewy Demarczyk zabrał głos w sprawie spadku po ukochanej. Czy będzie spierał się o majątek z siostrą artystki

Wyszło na jaw, czym zajmuje się mąż znanej pogodynki. Aleksandra Kostka jest związana ze wielką osobistością. Spore zaskoczenie dla fanów prezenterki

Pokaż więcej

Dziewczynka wybiegła z kuchni, pospiesznie ocierając łzy.

Karolina chwyciła talerz, na którym leżał chleb i z całej siły uderzyła nim tuż przed nosami Olgi i Julii. Odłamki poleciały w różnych kierunkach. Kobiety zbladły i zakryły się rękami, ale Olga próbowała protestować. Michał otworzył usta, ale jego żona była nie do powstrzymania.

"Zrujnowałyście mi całe życie, wy dwie żmije. Nie pozwolę wam zepsuć życia mojego dziecka. Jutro idę do kliniki z Michałem i Emilią, żeby zrobić test na ojcostwo. A jeśli będzie pozytywny, a będzie, to pakujcie manatki i wynoście się stąd! Czy wyraziłam się jasno?" Trio spojrzało na siebie osłupiałe i posłusznie skinęło głowami.

Julia i Olga nigdy wcześniej nie widziały Karoliny tak wściekłej. Owszem, kłóciła się z nimi, płakała, a nawet wychodziła. Ale to się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Michał nie wiedział, jak podejść do żony. Emilia z radością podbiegła do mamy, przytuliła ją mocno i wyszeptała: "Jestem z ciebie dumna". "A ja jestem dumna z ciebie - powiedziała Karolina z uśmiechem całkowitego spokoju.

Zjawili się bezczelni krewni

Tak jak mówiła Karolina, badanie DNA potwierdziło, że ojcem Emilii jest Michał. Teściowa i jej córka nie miały innego wyjścia, jak tylko spakować swoje rzeczy. Od czasu do czasu marudziły, ale nigdy nie pomyślały, żeby przeprosić żonę syna i brata. Wiedziały, że nie wybaczy. Karolina postąpiła słusznie, choć z opóźnieniem. Jeśli bezczelni krewni przyszli i już byli na jej karku, nadszedł czas, aby ich odesłać bez dalszych ceremonii parzenia herbaty.

O tym pisaliśmy ostatnio: "Mąż po 50-tce kompletnie zwariował": Postanowił zamieszkać z młodą kobietą w mieszkaniu, które kupiliśmy dla córki

Co zrobić, jeśli mąż nagle zakochał się w innej kobiecie i postanowił opuścić rodzinę u schyłku lat? Czy warto próbować go zatrzymać? A może po prostu zaakceptować wszystko takim, jakie jest i zaufać dyktatowi losu?

Z takim problemem musiała zmierzyć się 52-letnia Teresa
Do niedawna uważałam się za prawdziwą szczęściarę. Miałam piękną dorastającą córkę, mój staż małżeński wynosił prawie 20 lat. Mój mąż był zawsze troskliwy i opiekuńczy. Gospodarstwo domowe było dobrze zorganizowane, cele były ustalone, ogólnie wszystko było tak, jak powinno być....

Całe życie oszczędzaliśmy z mężem na mieszkanie dla córki, odmawiając sobie wszystkiego. Chociaż nie musieliśmy być biedni, ale nie było specjalnej okazji, aby się rozpieszczać.

Jeśli wyjeżdżaliśmy na wakacje, to na wieś. Jeśli potrzebowaliśmy nowych ubrań, kupowaliśmy je na targu. I po prawie dwóch dekadach ciężkiej pracy i oszczędzania, nasze marzenie się spełniło - klucze do naszego ukochanego mieszkania były w naszych rękach.

I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie jedna rzecz. Po pięćdziesiątce mój mąż kompletnie postradał zmysły - postanowił zamieszkać z młodą kobietą w mieszkaniu, które kupiliśmy dla naszej córki. Widać nagle obudziły się w nim uczucia!

"Zakochany", mówi, "jak chłopak". "Przepraszam, kochanie, nic na to nie poradzę. Próbowałem się pozbierać, nie chciałem zrujnować rodziny. Ale nie chcę już oszukiwać ani siebie, ani ciebie. Jestem ci wdzięczny za te wszystkie lata, ale teraz kocham kogoś innego". To był koniec.

Nie rozpaczałabym zbytnio, życie mnie zahartowało, w moim wieku jestem gotowa na wszystko. Ale fakt, że mój mąż postanowił sprowadzić nową dziewczynę do mieszkania, które zostało kupione dla jego córki, po prostu wybił mi grunt spod nóg ...

Jak można wziąć i skreślić wszystko za jednym zamachem, a nawet zabrać mieszkanie córki w tym samym czasie? Gdzie jest jego sumienie? Czy jego osobiste szczęście jest mu droższe niż własna córka?

Co ja mam teraz zrobić? Zmarnowałam całą swoją młodość dla tego mieszkania. Pracowałam długie noce bez wystarczającej ilości snu... I po co? Co sądzisz o tej całej sytuacji?