Statystycznie rzecz biorąc, powiedzmy, że mają one mocniejszą pozycję życiową. Tam, gdzie mężczyzna machnie ręką i nie zaangażuje się w konflikt, kobieta najczęściej będzie walczyć do końca i bronić swoich praw.

Ponadto wiele zależy od charakteru i miejsca zamieszkania. Z jakiegoś powodu tak się składa, że mieszkańcy peryferii odważnie wyrażają swoje niezadowolenie, co jest uderzająco odmienne od "rozpieszczonych" mieszkańców dużych miast. Spory rodzinne to w większości przypadków prawdziwa przyjemność.

Moja matka, będąc młodą, przeniosła się ze wsi do centrum regionalnego. W tamtych czasach uważano to za rodzaj dzikości: opuścić rodzinny dom, gospodarstwo domowe, krewnych, sąsiadów i zamienić to wszystko na życie w ciasnym pudełku z nieznanym facetem i całkowitą dezorientacją co do jej przyszłego losu.

Ale wtedy dokonała wyboru...

Teraz ma ponad 50 lat i, jak można zrozumieć, nie ma czego żałować. Tak, niestety, los nauczył ją wielu lekcji i prób. Jest to jednak normalny proces życiowy i generalnie, jak sądzę, moja matka poradziła sobie z nim "doskonale". Na przykład udało jej się wychować mnie bez pomocy ojca, który opuścił nas zbyt wcześnie. Nie było rozwodu, wszystko było spowodowane przewlekłą chorobą. Coś genetycznego.

Tymczasem starsza siostra mamy, moja ciocia, układała sobie życie osobiste. No bo jak to powiedzieć. Wszyscy panowie młodzi byli oczywiście miejscowi. W końcu nie chciała się przeprowadzać. I tak, będąc najbardziej pożądaną panną młodą w wiosce, jakoś nie chciała rozstawać się ze swoim statusem wcześniej, niż powinna. Z tego powodu wyszła za mąż dość późno, przynajmniej miała czas na urodzenie syna. A jej mąż, nie mogąc znieść charakteru "królowej z lasu", ostatecznie opuścił rodzinę.

Czas mijał. Po smutnym odejściu ojca postanowiono zapisać mieszkanie na mnie...

W rzeczywistości wszystko nakazała, oczywiście, mama. Ale w papierowym planie mieszkanie było moje. Dorastałam, uczyłam się i ogólnie dobrze radziłam sobie z obowiązkami. Często wyjeżdżaliśmy z grupą za granicę, aby występować na różnych konkursach: tańczę od 5 roku życia, więc mogę pochwalić się wspomnieniami z innych krajów i kilkoma prestiżowymi medalami.

Niedawno moja babcia ze strony ojca postanowiła wypełnić swoją wolę. A ponieważ jestem jej jedyną wnuczką, postanowiła zostawić mi swoje mieszkanie. Jest bardzo ładne, oczywiście. Nie, żebym go teraz naprawdę potrzebowała, niech dożyje 100 lat. Ale, widzisz, podjęła decyzję.

I moja ciotka z tego powodu od razu miała "genialny" plan. Zdała sobie sprawę, że w mieście życie otwiera nowe perspektywy, a zatem i jej synowi będzie to odpowiadać. Ciocia odwiedziła nas kilka razy z prezentami i pamiątkami. I w końcu podzieliła się swoimi planami.

Okazuje się, że byłoby miło, gdybyśmy wszyscy pamiętali trochę o naszych krewnych, aby im pomóc. W związku z tym, według niej, idealnie byłoby zrobić tak: wysłać mnie do babci ze strony ojca i zostawić mnie tam na jakiś czas, abym pomogła starszej pani.

Chce mi dać swoje mieszkanie. A mój kuzyn, którego widziałam tylko trzy razy, przeprowadzi się do naszego domu. I zamieszka z moją mamą. A przy okazji dowie się, czym różni się życie w mieście od życia na wsi. Zdobędzie trochę doświadczenia, że tak powiem.

Jak już zdążyliście się zorientować, plan jest po prostu wspaniały. Moja mama ma bardzo łagodny charakter i natychmiast zgodziła się z siostrą. A ciotka, jak poprzednio, nie zawahała się tego wykorzystać. Ale mój charakter najwyraźniej pochodzi od mojego ojca. Kocham moją babcię, oczywiście. Ale teraz mam zupełnie inne plany, a przeprowadzka nie jest ich częścią.

Zwłaszcza że doskonale rozumiem, z czym boryka się teraz moja mama. Ciągłe służenie, pranie ciuchów siostrzeńca, gotowanie dla niego i sprzątanie pokoju. Choć mówi się, że wiejskie dzieci są znacznie bardziej pracowite niż miejskie, ten konkretny przypadek różni się od zdecydowanej większości. "Królowa regionu" ma również syna, który jest księciem.

Teraz muszę jakoś wyperswadować mamie jej pochopną decyzję i ogólnie nauczyć ją, żeby przynajmniej raz na jakiś czas nie zgadzała się z siostrą. Nie jest to oczywiście łatwe, ale cóż poradzić. Wyraziłam już swój punkt widzenia, do tego stopnia, że ciotka przestała odbierać ode mnie telefony. Ale moja mama jest uparta.

Popularne wiadomości teraz

"Dobrze ci się synu żyje. Żona karmi cię pysznie, a mi naleśników nikt nie przygotuje. Wychowałam dzieci i jestem sama": płakała teściowa

Zamiast "cześć" usłyszałam "jestem żoną Waldka". To było druzgocące

Sensacyjne doniesienia o jednej z uczestniczek programu „Kuchenne rewolucje”. Mroczna historia z Podhala

Jeśli coś takiego pojawiło się na paznokciach to marsz do lekarza. To objaw poważnych dolegliwości, nie można tego lekceważyć

Pokaż więcej

O tym pisaliśmy ostatnio: Pamięć coraz bardziej zaczęła zawodzić seniora. Jednak w dniu rocznicy ślubu z babcią poprosił o zabranie go do sklepu

Mój dziadek ma 85 lat, z czego 60 był żonaty z moją babcią. Odkąd pamiętam, zawsze zadziwiali mnie swoją miłością. Pamięć dziadka coraz bardziej go teraz zawodzi. Prognozy lekarzy są niekorzystne. Widzę, jak czasami jest ciężko mojej babci z nim. Zapomina o tym, co wydarzyło się dosłownie 5 minut temu, albo wręcz przeciwnie, zaczyna przypominać sobie wydarzenia sprzed 10 lat, jakby wydarzyły się wczoraj.

Na początku jego stan mnie przerażał. Ale nie jestem już dzieckiem i doskonale rozumiem, że tego procesu nie da się uniknąć według współczesnej medycyny. Wspieram bliskich, jak mogę, często przychodzę do dziadka i idziemy na spacer. To prawda, rzadko się zgadza. Odpowiada, że ​​właśnie wrócił ze spaceru... A babcia mówi szeptem, że dziadek od kilku dni nie wychodził na dwór.

Babcia zawsze się nim opiekuje. Czyta mu ulubione książki, razem oglądają stare filmy i słuchają płyt z młodości. Są chwile oświecenia, kiedy wygląda na to, że dziadek jest całkowicie zdrowy. Ale ostatnio zdarzało się to bardzo rzadko.

Niedawno przyjechałem odwiedzić moich krewnych. Przyszedłem wcześnie rano: dziadek siedział w salonie, a babcia jeszcze spała. Nieoczekiwanie dla mnie dziadek poprosił mnie, abym zabrał go do sklepu. Zostawiłem wiadomość dla babci i poszliśmy.

W supermarkecie dziadek sam wziął wózek i poszedł do działu ze słodyczami. Kiedy zobaczyłem, co wkłada do wózka, łzy napłynęły mi do oczu. Były ulubione słodycze babci, ciastka i czekoladki. Potem poszedł po herbatę i owoce.

Zapytałem dziadka, z jakiej okazji. Spojrzał na mnie zdziwiony i powiedział: „Dzisiaj moja ukochana i ja obchodzimy rocznicę! Nasze małżeństwo ma 61 lat. Czy masz coś przeciwko jeśli w drodze do domu zatrzymamy się w kwiaciarni?" Byłem zdumiony tym, co się stało. Mimo choroby dziadek nie zapomniał o swojej rocznicy z babcią.

Kiedy wróciliśmy, moja babcia już na nas czekała. Dziadek dał jej luksusowy bukiet jej ulubionych kwiatów, resztę prezentów i powiedział: „Przepraszam, że nie miałem czasu przygotować śniadania, a to z okazji naszej rocznicy ślubu, kochanie!” Babcia płakała.

Zdaje się, że znowu uwierzyłem, że pamięć dziadka może jeszcze wrócić i on wyzdrowieje. Tak szczęśliwej rodziny nie widziałem od dawna. Jaka szkoda, że ​​w tym momencie czas nie mógł się zatrzymać.