Żyjemy jak bratnie dusze, nie kłócimy się i wspieramy się we wszystkim. Ale jedno nie jest dla mnie jasne, jak taka osoba mogła się pojawić w dość dziwnej rodzinie, mam na myśli krewnych mojego ukochanego męża. Nie znam ojca mojego męża, gdyż odszedł bardzo wcześnie, gdy mój mąż miał zaledwie 10 lat.

Jeśli chodzi o jego matkę i młodszego brata, to sprawa, jak mówią lekarze, jest bardzo, bardzo beznadziejna...

Rzecz w tym, że ci sami krewni bardzo lubią grać dla publiczności, ich „talent” aktorski tak ich urzekł, że przestali żyć w prawdziwym życiu, zachowują się jak bohaterowie taniej opery mydlanej.

Ogólnie rzecz biorąc, w gronie naszej dość licznej rodziny świętowaliśmy urodziny teściowej. Krewni, a także kilku przyjaciół i kolegów z pracy przybyli, aby złożyć jej życzenia.

Goście usiedli na swoich miejscach i tu rozpoczął się prawdziwy występ, najmłodszy syn teściowej zaczął z patosem wznosić toast na cześć swojej matki, a ona z kolei udawała, że ​​​​wszystkie te słowa ją wzruszyły głęboko, do głębi jej duszy, tak bardzo, że nawet uroniła łzę. Następnie głos zabrała sama bohaterka okazji, której toastową historię śmiało można porównać do występu jednoosobowego artysty teatralnego.

Po występach tych wszystkich „artystów” wszyscy odetchnęliśmy z ulgą i zaczęliśmy świętować. Mamy z mężem córkę, która ma teraz 6 lat, jest bardzo aktywnym, wesołym i kompetentnym dzieckiem. Ma ulubioną zabawkową lalkę. Tak więc Kasia (tak ma na imię nasza córka) ani na chwilę nie rozstaje się ze swoją zabawką i zawsze zabiera ją ze sobą i nie ma znaczenia, czy to zwykły spacer, czy wyjście na urodziny babci.

Mniej więcej w połowie przyjęcia teściowa zawołała do siebie wnuczkę i posadziła ją na kolanach. Najwyraźniej chciała tym gestem pokazać wszystkim wokół, jak bardzo jest kochającą i troskliwą babcią. Chociaż w rzeczywistości teściowa praktycznie nie bierze udziału w wychowaniu własnej i jedynej wnuczki.

Więc Kasia siedzi i jak zwykle ma ze sobą ulubioną zabawką i nagle, zupełnie przypadkowo, lekko uderzyła teściową lalką w czoło. W tym momencie jej najmłodszy syn zrywa się od stołu i biegnie prosto do matki, po drodze zabierając ze stołu wodę i serwetki. Podbiega do matki, zaczyna ją badać, po czym pyta, jak się czuje i czy nie kręci jej się w głowie od tak „potężnego i miażdżącego” ciosu.

Podbiegając do matki, najmłodszy syn odepchnął moją córkę tak bardzo, że dosłownie upadła na pobliskie krzesło. W tym momencie mój mąż i ja zaczęliśmy mu mówić, "co robisz, dlaczego popychasz dziecko?" Na co odpowiedział, że nasze dziecko prawie zabiło jego matkę i ma prawo robić to, co uważa za stosowne.

Po tych słowach zebraliśmy się z mężem i opuściliśmy to okropne przyjęcie, a teraz nie komunikujemy się ani z jego matką, ani z jego młodszym bratem. Myślę, że to nawet lepiej!

O tym pisaliśmy ostatnio: Od jak dawna myślę o tym, co jeszcze muszę zrobić, aby nauczyć synową należytego dbania o rodzinę?

Nie ingeruję w rodzinę syna, tylko obserwuję, bo uważam takie zachowanie za niewłaściwe z mojej strony. Przede wszystkim boję się skrajności, jeśli dzieci się rozproszą lub ciągle przeklinają.

Mój syn ożenił się z Magdą, kiedy był jeszcze studentem. Na początku oczywiście mieszkali z nami. Pomagaliśmy, jak mogliśmy, rodzice synowej również nie pozostawali w tyle w pomaganiu. Zrozumieliśmy, że dzieci muszą ukończyć studia.

Kiedy dowiedzieli się, że w młodej rodzinie pojawi się maleństwo, żona syna nalegała na przeprowadzkę do rodziców. Pomoc matki przy dziecku była dla niej ważniejsza i potrzebna niż moja. To zrozumiałe, nikt się nie sprzeciwił. Razem z mężem nadal pomagaliśmy: pieniędzmi, jedzeniem i wszystkim, co było potrzebne.

Dziś dzieci mieszkają we własnym mieszkaniu...

Regularnie spłacają kredyt, nawet przed terminem spłaty, chcą szybko wykupić metry kwadratowe. Brawo, wspieramy ich. Oboje pracują, wnuczek jest w przedszkolu. Ostatnio zaczęłam zauważać, że mój syn często przychodzi do mnie na obiad. Czasami wracają z wnuczkiem na kolację. W zeszłym tygodniu przyszedł smutny, nic nie mówił, a potem jadł i stał się radosny.

Popularne wiadomości teraz

Z życia wzięte. Mój mąż został zapytany na uroczystości, kto jest dla niego ważniejszy. Jego odpowiedź zachwiała moją wiarą w małżeństwo

Kobieta urodziła się bez nóg, ale żyje pełnią życia. Jej historia to gotowy scenariusz na film

Tajemnicze znalezisko w domowej lodówce. Gdy mężczyzna je znalazł dosłownie zaniemówił

Dziesięć lat temu został najmłodszym ojcem na świecie. Tak potoczyły się jego losy!

Pokaż więcej

„Mamo, czy wiesz, że bardzo Cię kocham?” Wiedz, że jesteś najlepsza! Naprawdę nie chcę cię zostawiać.

Przytulił mnie i pocałował na pożegnanie. Oczywiście bardzo się cieszę, że tak mnie traktuje. Z drugiej strony, co się dzieje? Nie robiłam nic specjalnego, po prostu nakarmiłam syna, zapytałam, jak się czuje. Nie wchodzę do jego duszy z pytaniami, czego chce i co uważa za stosowne - powie sam.

To niepokojące, że nie traktuje tak swojej żony. Ma teraz własną rodzinę, to z Magdą powinien mieć taki związek, ciepły i ufny. Dobrze, że biegnie do mnie, a nie do innej kobiety. Złe jest to, że pogarszają się relacje z żoną. Mogę to wyczuć.

Mam dobrą przyjaźń z moją synową. Przez lata, kiedy była żoną mojego syna, nie wnikałam w jej duszę z moimi radami. Nie chcę, żeby kłóciła się z mężem, rozumiem, że są dorośli i znajdą wyjście z każdej sytuacji. Osobiście nie będę powodem ich kłótni. Boję się, że później zabierze też wnuka, nie pozwoli mu się z nim porozumieć.

I ogólnie jestem pewna, że dobrze wychowaliśmy naszego syna, aby mógł sam to rozgryźć. Chcę z nią porozmawiać, jak matka z córką, zapytać, co się dzieje w ich rodzinie, może to wina mojego syna? Ale się boję. Jej własny syn dorasta, nie będzie miała czasu mrugnąć, bo sama zostanie teściową.

Synowa częściej odwiedza swoich rodziców, niż mnie, co jest zrozumiałe, ale czy tam znajduje pomoc w rozwiązaniu problemów? Ona ma wojowniczy charakter, więc każde moje pytanie może skończyć się awanturą. Nie wiem, co robić...