Ogólnie rzecz biorąc, eksperci twierdzą, że najwyższy szczyt rozwodów występuje w pierwszych trzech latach małżeństwa. Wtedy szanse na rozwód stopniowo maleją z każdym kolejnym rokiem. Najwyraźniej mam dużo szczęścia. A historia jest naprawdę banalna i smutna. Pojawiła się młoda dziewczyna.

Półtora roku temu rozwiedliśmy się...

Zatrudnił młodą pracownicę, udawała, że ​​pilnie próbuje rozgryźć projekt, ale okazało się, że nie tylko projekt rozgryzała. Cóż, po co się kłócić, nawet nieprzyjemne jest dla mnie pamiętanie. Ogólnie rzecz biorąc, Irek szybko dokonał wyboru nie na moją korzyść i umieścił nas z dziećmi na mrozie. Tak, płacił alimenty. Ale z czego ja, ich matka, miałam żyć? Zwłaszcza bez wykształcenia i doświadczenia zawodowego?

Moi rodzice udzielili schronienia mnie i moim dzieciom, pozwalając mi zamieszkać w dawnym mieszkaniu mojej babci. To było trudne, obrzydliwe i bardzo poniżające. Ale z biegiem czasu nauczyłam się żyć jak klasa średnia: oszczędzać, pracować i równoważyć opiekę nad dziećmi z praniem, prasowaniem, sprzątaniem, gotowaniem i wszystkim innym. Aż w pewnym momencie zadzwonił do mnie mój były. Chrapliwym głosem poprosił o przebaczenie i przyznał, że się mylił.

Mimo to po tygodniu namawiania zgodziłam się na spotkanie. W taniej jadłodajni niedaleko mojego domu. Ale to nie miało znaczenia, najważniejsze było zrozumienie, czego chce ode mnie mój były mąż i po co, do diabła, w ogóle dzwoni. Na nasze spotkanie przyszedł wymięty mężczyzna, z workami pod oczami, tygodniowym zarostem i uporczywym zapachem rozpaczy. Musiałam się naprawdę wysilić, żeby rozpoznać w nim Irka, niegdyś wysportowanego i odnoszącego sukcesy przedsiębiorcę, zadowolonego ze swojego życia.

Jego historia jest zwodniczo prosta. Przynajmniej dla mnie. Dziewczyna, którą wybrał, z czasem chciała tylko coraz więcej pieniędzy. Zażądała, by zabrać ją na wakacje i zakupy do innych krajów. Doszło do tego, że wpadła w furię w salonie samochodowym, kiedy Ivan nie kupił jej „samochodu”, który chciała. W końcu ukradła ważne informacje o firmie i sprzedała je konkurentom. Krótko mówiąc, karma w akcji.

Oczywiście Irek błagał mnie, żebym wróciła z dziećmi. Klęczał, rycząc i prosząc o przebaczenie. A przed naszym spotkaniem bardzo się bałam, że właśnie to zrobię. Jeszcze zanim zapyta. Ale ku mojemu wewnętrznemu zdziwieniu nie chciałam. Spojrzałam na osobę, którą kiedyś kochałam, a w mojej głowie nie było ani jednej emocji. Nic dobrego ani złego, po prostu obojętność.

Poprosiłam nawet mojego byłego, żeby przestał robić z siebie klauna przed gapiami. Ale zrobiłam to tylko dlatego, że od głośnych krzyków bolała mnie głowa. I tak - krzycz ile chcesz. Szaleni ludzie też czasami krzyczą na ulicy. Czy to powód, aby choć przez chwilę o nich pomyśleć? Nie, to ich problem.

Minął miesiąc, a ja nadal jestem w mieszkaniu mojej babci. Staram się gotować według książek, więc wychodzi mniej więcej dobrze. Niektóre rzeczy nadal są dla mnie trudne, ale sprzątanie to kwestia praktyki. Z drugiej strony utrzymuję kontakt z Irkiem. Zaczął dawać więcej pieniędzy na dzieci, przestał pić i nadal błaga mnie o powrót. Dla niego miesiąc minął najwyraźniej bardziej produktywnie.

Cóż, nadal jestem w żałobie po zdradzie. I nie chcę zostawiać wszystkiego takim, jakim jest, i nie chcę wracać. Co robić - nie będę się nad tym zastanawiała. Jestem już dorosła, nie jestem dzieckiem. Czuję, że coś się we mnie zmieniło. Mam jednak nadzieję, że wkrótce wszystko będzie po staremu i będę mogła podejmować świadome, niezależne decyzje.

O tym pisaliśmy jakiś czas temu: "Dom matki omijam szerokim łukiem. Miejscowi mnie potępiają, ale wiem, że tak trzeba"

Kiedy przybywam do mojej rodzinnej wioski, od razu idę do ojca i omijam dom mojej matki szerokim łukiem. Sąsiedzi patrzą na mnie z potępieniem, ale wiem, że postępuję słusznie. W końcu moja mama jest winna temu, że wszystko tak się potoczyło.

Moi rodzice żyli w doskonałej zgodzie przez wiele lat, a raczej tak myślałam. Kiedy dostałam się na uczelnię i wyjechałam na studia do stolicy, moja matka opuściła ojca. Okazało się, że od dłuższego czasu miała romans na boku i w końcu postanowiła zostawić męża dla innego.

Miała wtedy 45 lat, a mój tata 50... Matka błagała, żebym ją zrozumiała. Tłumaczyła, że zakochała się naprawdę, nie może nie słuchać swojego serca. Jednak nie mogłam zaakceptować tego, co się stało. Najgorsze jest to, że mój ojciec musiał się wprowadzić do swoich rodziców, nie miał własnego mieszkania. Tak, i skąd, jeśli wszystko w życiu robił dla dobra rodziny...

Popularne wiadomości teraz

Zamiast "cześć" usłyszałam "jestem żoną Waldka". To było druzgocące

Z życia wzięte: "Zauważył swoją byłą żonę przy kasie. Bardzo się zmieniła"

Nastolatka chwali się ciążą w Internecie. Kuriozalna sytuacja, ojcem jej dziecka ma być dziesięciolatek

Serialowy Janosik przepowiedział swoją przyszłość. ,,To wielkie szczęście, że nikt nie będzie po mnie płakał"

Pokaż więcej

Skończyłam studia, znalazłam dobrą pracę i wyszłam za mąż. Mieszkam w stolicy i staram się odwiedzać ojca w każdy weekend. Pomagam, jak tylko mogę. Po prostu jest mu teraz ciężko. On sam nie jest już młody, więc musi też opiekować się starszymi rodzicami.

Cóż, moja mama żyje długo i szczęśliwie. Gdy tylko zaczęła mieszkać ze swoim nowym wybrankiem, okazało się, że jest w ciąży. Mama miała szczęście i urodziła zdrową dziewczynkę. Wiem tylko, że nazywali ją Sylwia. Ale nigdy nie widziałam dziecka.

Od tego czasu minęło 7 lat. Chciałbym zabrać ojca do miasta, ale on nie chce. Mówi, że całe jego życie mija w wiosce i tutaj się skończy. I tak bardzo mnie boli, gdy widzę jego oczy pełne tęsknoty za każdym razem, gdy przychodzę… Wiem, że nigdy nie wybaczy mojej matce.